fot. flickr.com

NIK: Możliwa korupcja w Eurolocie. Sprawą zajmie się CBA

Działania zarządu Eurolotu mogły godzić w interesy ekonomiczne spółki i mieć znamiona korupcji – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Izba złoży do CBA doniesienie w sprawie korupcji, która miała przyczynić się do upadku przewoźnika kontrolowanego przez LOT.

Takiego wyniku kontroli spodziewał się poseł Maciej Małecki, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa.

Ta sprawa bardzo obciąża były rząd, tj. ministra skarbu, premier Ewę Kopacz i Donalda Tuska, bowiem nie mogą mówić, że o tym nie wiedzieli. Na komisjach sejmowych wielokrotnie mówiliśmy o tej sprawie, zwracaliśmy uwagę na to, co dzieje się w Eurolocie. Alarmowaliśmy, że tam dochodzi do dużych nieprawidłowości, niestety – bezskutecznie. Zarówno posłowie Platformy, jak i PSL-u nie chcieli zająć się tą sprawą. Minister skarbu był głuchy na nasze wezwania, podobnie byli premierzy. Niestety skończyło się to upadkiem Eurolotu. Mamy nadzieję, że zarówno prokuratura, jak i CBA dokładnie prześwietlą tę sprawę, a winni zniszczenia spółki Skarbu Państwa i poniesionych przez nią strat zostaną surowo ukarani – podkreślił poseł Maciej Małecki.

Działania ministra Skarbu Państwa mające na celu ratowanie spółki okazały się nieskuteczne – wskazuje NIK. Ponadto – zdaniem Izby – spółka nie rozwinęła zakładanej liczby własnych połączeń lotniczych, a ze współpracy wycofał się jej główny kontrahent, czyli PLL LOT.

Dodatkowo umowa czarterowa z 4You zamiast zysku przyniosła ogromne straty. To wszystko spowodowało, że w marcu 2015 roku ogłoszono upadłość Eurolotu. 1 kwietnia spółka poinformowała o zawieszeniu wszystkich połączeń.

Na łamach „Rzeczpospolitej” na zarzuty NIK-u odpowiedział były prezes Eurolotu Tomasz Balcerzak. „Eurolot powstał jako spółka LOT-u i nikt nie zakładał, że zostanie od tego odcięty” – tłumaczył.

RIRM

drukuj