fot. twitter.com

Niewykluczone, że dojdzie do ograniczenia obowiązywania prawa UE względem Nord Stream 2

Niewykluczone, że dojdzie do ograniczenia obowiązywania prawa UE względem Nord Stream 2. Konsorcjum budujące kontrowersyjną gazociąg rozważa przekazanie jego ostatniego – niemieckiego – odcinka osobnej spółce. W praktyce tylko 50 km rurociągu na niemieckich wodach terytorialnych podlegałoby unijnym przepisom energetycznym – napisał „Financial Times”.

Pozostała część liczącego blisko 1200 km połączenia gazowego przez Morze Bałtyckie z Rosji do Niemiec pozostałaby poza jurysdykcją UE. Przyjęcie takiej podzielonej własności znacząco osłabiłoby lutową decyzję UE o tym, że cały rurociąg powinien podlegać przepisom energetycznym. Zarówno niemieckie ministerstwo energetyki, jak i spółka Nord Stream 2 odmówiły komentarzy. Czekają na ostateczny kształt unijnych regulacji w tej sprawie.

Dla zapewnienia wolnej konkurencji na europejskim rynku gazu UE powinna kontrolować dalsze kroki w sprawie Nord Stream 2 ocenił poseł PiS-u Maciej Małecki.

– Należy bardzo bacznie obserwować wszystkie działania Gazpromu i funkcjonującego przy nim konsorcjum odnośnie budowy gazociągu Nord Stream 2. Możemy spodziewać się prób obchodzenia unijnego prawa po to, by ten polityczny projekt między Niemcami a Rosją z udziałem zachodnioeuropejskich koncernów doszedł do skutku. Europa nie skorzysta na gazociągu Nord Stream 2. Europa ma wystarczającą ilość gazu. Natomiast gazociąg da Rosji nowe narzędzia do wywierania wpływu na kraje sąsiadujące z Rosją, przede wszystkim na Ukrainę, ale również na kraje Europy Zachodniej – wskazał Maciej Małecki.

Gazociąg Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec ma być gotowy do końca bieżącego roku. W 2020 r. Rosja zamierza znacznie ograniczyć przesył gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy na zachód. Projektowi temu sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie, Ukraina i USA.

RIRM

drukuj