fot. PAP

Nieskuteczne pociski sporym wydatkiem MON-u?

Blisko 240 mln zł wyda resort obrony na pociski, które prawdopodobnie nie przebiją czołowych pancerzy rosyjskich czołgów – napisał jeden z dzienników.

Chodzi o kontrakt na pociski do czołgów Leopard podpisany 12 listopada br. 13 tys. pocisków podkalibrowych ma być dostarczonych do 2017 roku.

Oprócz tego premier Ewa Kopacz obiecała, że radomska fabryka Mesko dostanie ponad 40 mln zł na modernizację. Zamówienie  na pociski miało charakter zamknięty, co oznacza, że firma nie miała konkurencji.

Eksperci alarmują, że pociski mają zbyt niski jeden z głównych parametrów tj. przebijalność pancerza.

Państwa, które produkowały podobną amunicję wycofały się, uznając ją za mało skuteczną i nienowoczesną. Te informacje nie robią jednak wrażenia na Ministerstwie Obrony Narodowej. To kolejny niepokojący sygnał dotyczący działań resortu – powiedział prof. Romuald Szeremietiew. Były szef MON-u, stwierdził, że polskie siły wymagają racjonalnych decyzji ws. modernizacji sprzętu. Na ten moment ich brakuje.

Ta kwestia nie dotyczy przecież tylko samej amunicji. Jeżeli ona nie ma paru metrów przebijalności, to rodzi się pytanie: po co w ogóle taką decyzję podejmować? Przecież mamy ekspertów, jeśli chodzi o tego typu kwestie i oni są w stanie określić czy coś poprawia chociażby skuteczność bojową naszego czołgu, czy też nie. W tym wypadku sporo jest informacji mówiących o tym, że jednak nie. Decyzja o zakupie tego rodzaju amunicji jest bezsensowna. Można powiedzieć, że jest szkodliwa, jeśli trzeba wydać środki na te kwestie. Całokształt sprawy związanej ze sprzętem pancernym wymaga bardzo poważnej decyzji. Minister obrony żadnej takiej analizy, niestety, nie przeprowadził – dodał prof. Romuald Szeremietiew.

Eksperci do spraw obronności podkreślają, że zamówione przez MON pociski, nie mają szans w starciu z rosyjskimi czołgami T90A.

RIRM

drukuj