fot. PAP/Jacek Turczyk

Niepotrzebny przelot rządowego samolotu – strata ok. 100 tys. zł

Nie milkną echa niepotrzebnego przelotu samolotu rządowego w minioną niedzielę. Maszyna poleciała w ślad za premier na Pomorze, ale do stolicy wróciła pusta, bo szefowa rządu w dwie strony podróżowała pociągiem. Przelot mógł kosztować 100 tys. zł.

Premier, pytana o sprawę, mówiła, że nie wiedziała o samolocie. Tymczasem jeden z portali stwierdza, że szefowa rządu doskonale zdawała sobie sprawę z możliwości powrotu samolotem. Dowodem ma być jej niedzielna konferencja we Władysławowie, gdzie mówiła, że długość jej pobytu w tym miejscu będzie zależała od tego, czy powrót odbędzie się samolotem, samochodem czy pociągiem.

Senator PiS-u Bogdan Pęk mówi, że Ewa Kopacz systematycznie mija się z prawdą.

– „Prawdomówność” pani premier staje się przysłowiowa. Pamiętamy ziemię przekopaną na metry w sprawie niebywałej wagi, pewnego rodzaju obietnice i zapewnienia. Trudno, by panią premier nazwać osobą, która rzadko mija się z prawdą. Ona raczej czyni to systematycznie – powiedział Bogdan Pęk.

Media informują też, że do śmietnika został wyrzucony posiłek przygotowany dla 46 pasażerów rządowego Embraera.

RIRM

drukuj