fot. PAP/EPA

Niemcy: dodatkowe opłaty dla kierowców ciężarówek

Bundestag rozszerza opłaty dla kierowców ciężarówek o kolejne 1100 kilometrów. Myto za przejazd będą musieli płacić kierowcy pojazdów o ciężarze dopuszczalnym powyżej 7,5 tony, a nie jak dotychczas od 12 ton. Ustawa wejdzie w życie 1 lipca.

Do systemu dróg płatnych zostaną włączone drogi krajowe, posiadające po cztery pasy ruchu. Niemieckie władze liczą na dodatkowe wpływy do budżetu
w wysokości 380 mln euro rocznie.

Waldemar Jaszczur, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników i Spedytorów „Podlasie” mówi, że to kolejny element niemieckiej polityki, która uderza, m.in. w polskich przedsiębiorców.

– Niemieccy przewoźnicy są w o tyle lepszej sytuacji, że państwo lub instytucje, dla których pracują dotują im te koszty, czyli zwracają. Zagraniczni przewoźnicy nie są w tak komfortowej sytuacji, gdyż nie da się przenieść tego kosztu na odbiorcę lub dostawcę, ponieważ nikogo nie interesuje, jakie przewoźnik ponosi koszty. Pensja minimalna 8,5 euro plus dodatkowe opłaty drogowe w sumie daje nam niekorzystną sytuację dla polskich przewoźników. Nie możemy konkurować z niemieckimi przewoźnikami. To jest celowe działanie – wewnętrzna polityka państwa niemieckiego – podkreśla Waldemar Jaszczur, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników i Spedytorów „Podlasie”.

Rząd Niemiec od 2018 roku planuje rozszerzenie myta dla ciężarówek na wszystkie niemieckie drogi. To nie jedyne działania niekorzystne dla zagranicznych przewoźników.

Od 1 stycznia w Niemczech obowiązuje stawka minimalna 8,5 euro na godzinę. Obejmuje ona także zagranicznych kierowców. Za złamanie przepisów grożą kary do 500 tys. euro. Sankcje za niespełnienie wymagań formalnych mogą sięgnąć nawet 30 tys. euro.

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj