fot. flickr.com

Nielegalni imigranci problemem dla polskich przewoźników

Od dłuższego czasu przybysze spoza Europy włamują się do ciężarówek by dostać się do Wielkiej Brytanii. Przez to transportowcy płacą wysokie kary, a niekiedy z powodu niechcianego pasażera muszą nawet zutylizować całą przewożoną żywność.

Kary uderzają najbardziej w firmy transportowe z Polski, ponieważ odpowiadają one za prawie jedną czwartą operacji transportowych na wsypach. Sprawę opisuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Maciej Wroński, prezes Związku Transport i Logistyka Polska mówi, że wobec procederu włamań do ciężarówek, kierowcy są praktycznie bezradni. Dodaje, że sytuację mogłaby zmienić obecność francuskich służb na dojeździe do brytyjskiej granicy.

Gdyby na tych wszystkich dojazdach, były obecne służby francuskie. To kierowca widząc, że ktoś mu wskoczył w tył na tzw. pace, mógłby się zatrzymać przy funkcjonariuszu policji i poprosić o interwencje. Problem polega na tym, że praktycznie tych służb francuskich nie ma. Oczywiście są możliwości także sprawdzania – na miejscach postojowych – samego ładunku: czy plomby są nienaruszone? Czy zabezpieczenia są całe? Niemniej jednak w większości przypadków, tych możliwości ze względów organizacyjnych nie ma- zaznacza Maciej Wroński, prezes Związku Transport i Logistyka Polska.

Brytyjskie służby po odnalezieniu w ciężarówce gapowicza spoza granic Europy żądają 2 tys. funtów od przewoźnika i 600 za każdą osobę. W ciągu roku ukarano już ponad 3,3 tys. firm.

RIRM

drukuj