fot. flickr.com

Od niedzieli na Białoruś bez wizy do pięciu dni. Co warto zobaczyć?

Już od niedzieli Polacy mogą udać się na Białoruś bez wiz na pięć dni przez lotnisko w Mińsku. Oprócz stolicy trzeba odwiedzić zamek Radziwiłłów w Nieświeżu, mickiewiczowski Nowogródek, a także Pojezierze Brasławskie.

Zwiedzanie na pewno warto zacząć od stolicy, zwłaszcza że regulacje dotyczące ruchu bezwizowego nakazują przybycie do kraju oraz wyjazd z niego samolotem przez stołeczne lotnisko.

Jedna z głównych ulic Mińska, Prospekt Niepodległości, którym wjeżdża się do miasta jadąc z portu lotniczego, to wzorcowy przykład architektury socrealistycznej. W piątek białoruskie MSZ poinformowało, że będzie zabiegać o wpisanie tej ulicy na listę światowego dziedzictwa UNESCO w kategorii „Powojenna architektura socjalistyczna w Europie Środkowej i Wschodniej”.

„Mińsk to symbol radzieckiej Białorusi i w ogóle ZSRR” – mówi PAP Aleś Pilecki z Euroradia.

Białoruska stolica, niemal całkowicie zniszczona w czasie II wojny światowej i odbudowana po jej zakończeniu, rzeczywiście uchodzi za ikonę radzieckości. Ale wśród monumentalnych budowli, przestronnych placów i szerokich ulic można napotkać wiele śladów dawniejszej historii, w tym wiele związanych z Polską. To m.in. Czerwony Kościół, czyli kościół św. Szymona i Heleny, najbardziej związany z losem mińskich Polaków. Ufundowany w 1910 r. przez polskiego przedsiębiorcę i filantropa Edwarda Wojniłłowicza, a potem niszczony przez bolszewików, w czasach radzieckich był wykorzystywany m.in. jako sala kinowa, a od lat 90. znowu służy wiernym.

Inne „polskie miejsca” w białoruskiej stolicy to m.in. Dwór Wańkowiczów, obecnie filia Narodowego Muzeum Sztuki, oraz dom, w którym mieszkał i tworzył Stanisław Moniuszko.

W stolicy warto też odwiedzić tzw. Górne Miasto, czyli historyczną część Mińska z odnowionym ratuszem i prawosławnym katedralnym Soborem Świętego Ducha, naprzeciwko którego znajduje się katolicki kościół katedralny Najświętszej Maryi Panny. Na starówce od kilku miesięcy można znaleźć tabliczki z historycznymi, także polskimi nazwami ulic.

Na północy Mińska, w lesie przy obwodnicy miasta, znajduje się uroczysko Kuropaty, jeden z masowych grobów ofiar represji stalinowskich w latach 1937-1941. Polscy badacze są przekonani, że to właśnie tam należy szukać grobów nieodnalezionej dotąd części zabitych polskich oficerów, ofiar zbrodni katyńskiej z wiosny 1940 r. Innym miejscem pochówku ofiar represji był Cmentarz Kalwaryjski, który mieści się w obrębie miasta. Na nekropolii, istniejącej od XVII w., jest też wiele historycznych polskich grobów.

Mińsk to zielone miasto – praktycznie w każdej jego części jest duży park, nad rzeką Swisłoczą biegnie wielokilometrowa ścieżka rowerowa, a latem można się wykąpać w tzw. Mińskim Morzu – sztucznym jeziorze na północnych obrzeżach miasta.

„Zamek Radziwiłłów w Nieświeżu to punkt obowiązkowy zwiedzania Białorusi” – mówi Andrej Dynko z „Naszej Niwy”.

Zespół pałacowo-zamkowy Radziwiłłów, założony w 1583 r., który przez wieki był siedzibą tego rodu, 12 lat temu został wpisany na listę zabytków UNESCO. Położony półtorej godziny drogi od stolicy, w ostatnich latach wyremontowany, jest określany jako perła wśród zabytków Białorusi. Zamek, w którym mieści się muzeum, otacza duży park.

Również w samym mieście zachowały się interesujące zabytki: ratusz, brama wjazdowa, synagoga, warsztaty rzemieślnicze. Z Nieświeża jest zaledwie kilkadziesiąt km do siedziby Światopełk-Mirskich – zamku w Mirze. To kolejny zabytkowy obiekt z listy UNESCO.

„W pięć dni można odwiedzić pięć białoruskich miast” – mówi Waler Kalinouski z „Radia Swaboda”.

„Oprócz Mińska mogą to być np. Grodno, do którego pociągiem jedzie się trzy godziny, Pińsk, Połock – najstarsze miasto na Białorusi – i Brześć. Oczywiście koniecznie trzeba pojechać w rodzinne strony Adama Mickiewicza, do Nowogródka” – dodaje.

W odbudowanym dworze Mickiewiczów znajduje się obecnie muzeum twórczości poety. Witebsk na północnym wschodzie Białorusi to z kolei rodzinne miasto malarza Marca Chagalla i miejsce dorocznego festiwalu piosenki „Słowiański Bazar”, często odwiedzanego także przez polskich artystów.

„Na Białorusi jest wiele miejsc, które nie są typowymi obiektami turystycznymi, ale są bardzo ciekawe. Kilka lat temu mój znajomy z Czech zachwycił się podmińskim Żodzinem – a to jest typowo industrialne poradzieckie miasteczko” – mówi Pilecki. Produkuje się tam gigantyczne ciężarówki BiełAZ używane w kopalniach odkrywkowych.

Słabo rozwinięta turystyka ma jednak także swoje zalety. Na Białorusi jest wiele pięknych miejsc, w których obcowania z przyrodą nie zakłócają tłumy ludzi i których, w dosłownym sensie, nie skaziła cywilizacja.

„Warto odwiedzić Puszczę Nalibocką koło Mińska, Pojezierze Brasławskie, koniecznie jezioro Narocz i Świteź, ale akurat Świtezi Polakom nie trzeba przedstawiać” – mówi Pilecki.

Leżące na granicy z Łotwą i Litwą Pojezierze Brasławskie, jak powiedział jeden z rozmówców PAP, „to takie białoruskie Mazury, tyle że bez ludzi”.

PAP/RIRM

drukuj