fot. PAP

Nie ma porozumienia ws. budżetu UE na 2015 r.

Termin na jego zawarcie minął o północy. Fiaskiem zakończyły się negocjacje przedstawicieli Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej i włoskiej prezydencji w Brukseli.

Wcześniej swoją pozycję ustaliły państwa członkowskie reprezentowane w Radzie UE, od której europosłowie oczekują głębszego sięgnięcia do kieszeni.

Projekt budżetu na 2015 r. przewiduje m.in. płatności na poziomie 140 mld euro, tymczasem PE chciałby, aby były one wyższe i wynosiły 146,4 mld euro. Stolice poszczególnych państw unii nie chcą się na to zgodzić.

Bez zwiększenia płatności UE grozi niewypłacalność – mówi ekonomista, europoseł Zbigniew Kuźmiuk

– Parlament naciska na takie rozwiązanie, ponieważ zdaje sobie sprawę, że mamy problem niezapłaconych rachunków. Na koniec tego roku będzie to kwota 26 miliardów euro. Jeżeli nie uda się znowelizować budżetu na 2014 rok i przeznaczyć tych kar na płatności oraz podwyższyć poziomu płatności w roku 2015, to z dużym prawdopodobieństwem okaże się, że już w pierwszych miesiącach roku 2015 większość środków na płatności z funduszu spójności zostanie wydatkowana. Mówiąc inaczej – w drugim półroczu zwyczajnie na ten cel nie będzie pieniędzy. Parlament nie chce, aby w świat poszła informacja, że UE jest po prostu niewypłacalna – podkreślił Zbigniew Kuźmiuk.

Powrót do stołu rozmów nastąpi dopiero po tym jak Komisja Europejska przedstawi nową propozycję budżetu. Jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia przed 1 stycznia, Unia Europejska co miesiąc będzie dysponować jedną dwunastą środków z roku 2014 .

RIRM

drukuj