fot. PAP/Rafał Guz

Nie ma porozumienia rządu z nauczycielami

Nowa oferta zaproponowana przez rząd nie przyniosła przełomu. Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych nie chcą rezygnować ze strajku. „Solidarność” obawia się, że zwiększenie obowiązkowych godzin – bo taka padła propozycja – dla jednych oznacza podwyżki, dla innych zwolnienia.

Po godz. 8.00 ruszyła kolejna runda negocjacji.

– Mamy nadzieję, że dzisiejsze spotkanie zakończy się poważną ofertą ze strony rządu – mówił przed spotkaniem Sławomir Wittkowicz z Forum Związków Zawodowych.

Związki zawodowe odpowiadają na zarzuty polityków PiS-u. Wicemarszałek Senatu Adam Bielan mówił, że ZNP ustala swoje działania w gabinecie Grzegorza Schetyny. Zarzucił związkowcom upolitycznienie sporu.

– Po wystąpieniu pana marszałka Bielana i wczorajszych atakach posłów PiS ta dzisiejsza tura rozmów będzie przebiegała w daleko większym napięciu – wskazywał Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

– Po każdym takim wystąpieniu mamy kolejne sygnały z placówek, które do tej pory były dość daleko od podejmowania akcji protestacyjno- strajkowych, o tym, że wszczynają wszystkie procedury, żeby przyłączyć się do strajku – podkreślał Sławomir Wittkowicz.

Prawo i Sprawiedliwość wciąż pyta, dlaczego ZNP chce protestować teraz, choć sytuacja w oświacie to efekt wieloletnich zaniedbań. Na dzisiejszym spotkaniu miała paść nowa oferta ze strony rządu. I tak się stało.

– Rząd przedstawi stronie społecznej nowy pakt społeczny dla oświaty, dla nauczycieli – zapowiadała wicepremier Beata Szydło.

Taki pakt ma być odpowiedzią na postulaty związkowców, także te płacowe.

– To jest propozycja, która zakłada zmiany systemowe i jednocześnie w ramach tych zmian propozycje wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli – mówiła wicepremier ds. społecznych.

Według propozycji rządu do roku 2020 wynagrodzenie dla nauczyciela dyplomowanego wzrośnie w wariancie 24 obowiązkowych godzin do ponad 6 tys. 300 zł. W wariancie 22 godzin będzie to o ok. 200 zł mniej. W kolejnych latach pensja nauczycieli ma systematycznie rosnąć. Tak, by w roku 2023 – w przypadku 24 godzin dydaktycznych – dojść do 8100 zł. Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych odrzuciły ofertę. 8 kwietnia chcą rozpocząć strajk.

Rząd do połowy maja chce przedstawić propozycję ustawy. Zmiany miałyby obowiązywać od nowego roku szkolnego. Proces legislacyjny miałby się zakończyć przed końcem czerwca.

TV Trwam News/RIRM

drukuj