fot. wikipedia

Naukowcy domagają się zmian w systemie szkolnictwa wyższego

Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej chce, by rząd jeszcze przed wyborami wprowadził pewne zmiany w szkolnictwie wyższym. Oczekuje też na spotkanie z premier Ewą Kopacz w tej sprawie. W przeciwnym razie zapowiada kolejne protesty na uczelniach.

Jednym z najważniejszych postulatów Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej jest uniezależnienie finansowania uniwersytetów od liczby studentów. Dzięki temu, zdaniem protestujących, niż demograficzny może być szansą na poprawę jakości kształcenia, studenci będą mogli pracować w mniejszych grupach, a wykładowcy będą mieli więcej czasu na przygotowanie się do zajęć.

Domagamy się żeby rząd przestał lekceważyć środowisko naukowe – podkreśla Mateusz Piotrowski z Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej. Dodaje, że do tej pory rząd nie odniósł się do postulatów, które protestujący złożyli w czerwcu.

– Ministerstwo udaje, że problemu nie ma. Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego nazwał protestujących – terrorystami. Nie są to warunki, w których można prowadzić dialog. Oczekujemy teraz, że jeśli hasło premier Ewy Kopacz, które teraz widać na wszystkich plakatach, czyli: „Słucham, rozumiem, pomagam”  jest czymś więcej niż przedwyborczą retoryką, to domagamy się spotkania w ciągu dwóch tygodni z panią premier Ewą Kopacz, a co więcej – domagamy się, nie kolejnych obietnic, pustych słów o dialogu, tylko wdrożenia w życie konkretnych zmian prawnych, proponowanych przez nas w naszym pakiecie antykryzysowym – wskazał Mateusz Piotrowski.

Swoje postulaty przedstawiciele Komitetu wypracowali podczas kongresu „Kryzys uczelni – kryzys nauki – kryzys pracy”, który w lutym tego roku odbył się w Warszawie. Pod postulatami, określanymi, jako „pakiet antykryzysowy”, podpisali się wówczas reprezentanci ponad 70 jednostek naukowych, które groziły protestami w przypadku zignorowania ich propozycji.

RIRM

drukuj