fot. tv trwam

[NASZ WYWIAD] M. Małecki: Po zakończeniu umowy z Gazpromem będziemy niezależni od Rosji

Wielkimi krokami zbliżamy się do tego, aby nie być zależnymi od rosyjskiego gazu. To m.in. za sprawą gazociągu Baltic Pipe, którego budowa rozpocznie się w 2020 r., a zakończy w 2022 r. Wówczas zakończy się nasza umowa z rosyjskim Gazpromem – powiedział w rozmowie z portalem Radia Maryja Maciej Małecki, szef sejmowej Komisji Energii i Skarbu Państwa.

W 2020 roku rozpocznie się budowa gazociągu Baltic Pipe, jego prace zakończą się w październiku 2022 r. Umowa Polski z rosyjskim Gazpromem obowiązuje do końca grudnia 2022 r., co sprawia, że po wygaśnięciu kontraktu, będziemy niezależni od Rosji.

Coraz bliżej do końca naszego kontraktu na dostawę gazu z Rosji. Jaki jest obecnie stan bezpieczeństwa gazowego naszego kraju?

Jako przewodniczący sejmowej Komisji Energii i Skarbu Państwa, cieszę się, że mogę czytelnikom przekazać pomyślne wiadomości w tej sprawie. Ostatnie trzy lata starań o uzyskanie bezpieczeństwa gazowego dały bardzo dobre efekty. Zwłaszcza ostatni rok był przełomowy. Przyniósł podpisanie trzech dwudziestoletnich umów na dostawy liquefied natural gas (LNG) z amerykańskimi koncernami oraz podjęcie decyzji inwestycyjnych przez duńskiego i polskiego operatora, co dało zielone światło do rozpoczęcia realizacji gazociągu Baltic Pipe. To znaczy, że wielkimi krokami zbliżamy się do pełnego uniezależnienia się Polski od rosyjskiego gazu. Już dziś przedstawiciele rządu i Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa zapewniają, że obecny, wieloletni kontrakt z Gazpromem będzie ostatnim. Gaz, jak uczy doświadczenie, to surowiec nacisku politycznego Moskwy na kraje regionu. Im mniej go będziemy sprowadzać z Rosji, tym dla nas lepiej i przede wszystkim bezpieczniej. Czuję w tej sprawie osobistą satysfakcję, bo od zawsze byłem gorącym orędownikiem dążenia do niezależności energetycznej naszego kraju.

Cieszy mnie także to, że dzięki podjętym działaniom osiągamy status lidera w swoim regionie. Podczas moich wizyt zagranicznych często słyszę pochwały dla Polski za osiągnięcia w dziedzinie dywersyfikacji źródeł i dróg dostaw gazu ziemnego. Takich słów uznania przyjemnie się słucha.

Jak gazociąg Baltic Pipe przyczyni się do bezpieczeństwa gazowego?

Gazociąg jest strategiczną inwestycją do uzyskania całkowitej niezależności gazowej Polski. Połączy polski i duński system przesyłu gazu, dzięki czemu do Polski trafi 10 miliardów metrów sześciennych surowca z szelfu norweskiego. Pamiętajmy o tym, że Polska wydobywa 4 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Do tego mamy 7,5 mld metrów sześciennych z rozbudowanego terminala w Świnoujściu i ponad 10 mld z gazociągu Baltic Pipe. To daje całkowite zaspokojenie wewnętrznej konsumpcji.

Jesteśmy już poważnie zaawansowani w realizacji Baltic Pipe biorąc pod uwagę, że prace dokumentacyjne to duża część projektu. W grudniu ubiegłego roku podpisaliśmy umowę z Danią, a niedawno Sejm przyjął ustawę o jej ratyfikacji. Budowa podmorskiego odcinka rozpocznie się w 2020 roku, a  zakończyć się ma dwa lata później. Planowane jest, że 1 października 2022 roku gazociąg ten będzie do wykorzystania, a 31 grudnia 2022 roku wygasa długoletni kontrakt jamalski. Właśnie dlatego Baltic Pipe jest kamieniem milowym na drodze do całkowitej suwerenności gazowej Polski i jednocześnie wypełnieniem testamentu śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

W tym miejscu przypomnę także, że rząd Prawa i Sprawiedliwości przygotował i realizuje koncepcję budowy Bramy Północnej, która umożliwi powstanie w Polsce hubu gazowego dla państw Europy Centralnej i Wschodniej. Kluczowymi elementami Bramy Północnej są właśnie gazociąg Baltic Pipe i rozbudowany terminal LNG.

Obecnie trwają końcowe prace dotyczące decyzji inwestycyjnej w sprawie połączenia gazowego Polska – Litwa (GIPL), który ma być gotowy w 2021 r. W 2022 roku powstanie nowe połączenie gazowe między Polską i Czechami. Także operatorzy systemów przesyłowych gazu z Polski i Słowacji podpisali w tym roku umowę, na podstawie której do 2021 r. zostanie zbudowana tłocznia gazu w Strachocinie, zmodyfikowana tłocznia Velke Kapuszany na Słowacji i wybudowana stacja pomiarowa w pobliżu granicy polsko – słowackiej. Otwarcie tych połączeń zbiegnie się w czasie z realizacją koncepcji Bramy Północnej.

Kontrakt Polski z rosyjskim Gazpromem miał być dłuższy, jednak w tej sprawie zainterweniowała nawet Komisja Europejska. Ta sytuacja świadczyła o uległości PO-PSL w stosunku do Rosji?

Rzeczywiście, pierwotnie rząd PO – PSL chciał, aby kontrakt gazowy z Rosją obowiązywał nas do 2037 r., co zdziwiło nawet Brukselę. Oczywiście była zdecydowana reakcja polityków Prawa i Sprawiedliwości, przeciwny temu kontraktowi był śp. prezydent Lech Kaczyński. Nieprawidłowości w tej sprawie wskazał również raport Najwyższej Izby Kontroli, który niedawno został odtajniony. Najwyższa Izba Kontroli postawiła podobne pytania, które na wielu etapach negocjowania kontraktu zadawali prawicowi politycy. Nie było odpowiedzi, dlatego teraz prokuratura bada powody tak niezwykłej przychylności ówczesnych decydentów w odniesieniu do strony rosyjskiej.

Te intencje na pewno trzeba wyjaśnić. Przy tej okazji warto też poruszyć szerszy problem nieskutecznego rządzenia poprzedniej ekipy. Cały czas wychodzą na światło dzienne popełniane przez nią błędy. W wielu dziedzinach efekty ośmioletniego rządzenia koalicji są nieporównywalne do tego, co nam udało się zrobić w ciągu trzech lat. Politycy PO i PSL pomylili się mówiąc, że zaproponowanych przez nas programów społecznych nie da się zrealizować. Wskazywali, że nie ma na nie pieniędzy i nie będzie. Tymczasem nie tylko od kilku lat bardzo sprawnie je prowadzimy, ale także znaleźliśmy środki na ich rozszerzenie w postaci tzw. Piątki Kaczyńskiego. Politycy dzisiejszej opozycji chętnie kreują się na tych, którzy ,,wszystko wiedzą” w każdej dziedzinie. Jeśli z tego wizerunku zetrzeć tony pudru, to wyłania się dość mizerna rzeczywistość i bezradność w różnych kwestiach związanych z zarządzaniem państwa.

Istnieje możliwość połączenia spółek Orlen oraz Lotos. Jakie korzyści może przynieść to połączenie?

Jeśli chodzi o konsolidację, to tak jak w przypadku wielu działań podejmowanych w ostatnich czterech latach przez Skarb Państwa, mamy do czynienia z celami zarówno biznesowymi, jak i szerszymi. Strategicznym celem konsolidacji jest zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego kraju. Przyczyni się do niego budowa zintegrowanego koncernu, który pokrywa cały łańcuch – od upstreamu poprzez detal aż po silną część petrochemiczną. Tylko taka skonsolidowana działalność zapewnieni nam bezpieczne dostawy surowca, budowę kompetencji i dywersyfikację ryzyka.

Oprócz strategicznego, mamy też cel gospodarczy. Przystępujemy do tworzenia silnego, zintegrowanego podmiotu, który będzie w stanie efektywnie konkurować nie tylko na rynku krajowym, ale także międzynarodowym. I tu za konsolidacją jednoznacznie przemawiają trendy światowe. Bez niej nawet już dziś nie ma co myśleć o skutecznym konkurowaniu z dynamicznie rozwijającymi się gospodarkami.

Jakie są ewentualne zagrożenia? Lotos mówi, że takowe połączenie spowoduje straty na Wybrzeżu.

Przeprowadzamy konsolidację Orlenu i Lotosu, żeby mieć zyski, a nie straty. Oczywiście obie firmy muszą się przygotować do zmian, ale te są wpisane w naturę prowadzenia biznesu. Połączenie obu koncernów ma przynieść korzyści im i państwu. Wytworzyć efekt skali niezbędnej do działania na rynku europejskim i światowym. Polskie koncerny paliwowe są na nim obecne, więc powinny być przebudowane i dostosowane do potrzeb tej skali. Orlen działa na Litwie, w Czechach i Niemczech, a Lotos prowadzi wydobycie w Norwegii i na Litwie. Większa skala sprawi, że staną się skuteczniejsze i przetrwają okresy dekoniunktury, które zawsze trzeba przewidywać. Po połączeniu Orlen i Lotos będą miały nie tylko znacznie większe zdolności przerobu ropy naftowej niż węgierska grupa MOL czy austriacka OMV, ale także zbliżą się pod tym względem do tak istotnych graczy jak hiszpański Repsol – osiągając 80 proc. jego możliwości produkcyjnych.

Znany jest już ewentualny termin połączenia spółek Orlen i Lotos?   

Tak poważne procesy konsolidacyjne na świecie trwają zazwyczaj ok. dwóch lat. Połączenie naszych koncernów paliwowych rozpoczęło się pod koniec lutego 2018 roku, kiedy to Polski Koncern Naftowy Orlen i Skarb Państwa podpisały list intencyjny w sprawie przejęcia przez PKN Orlen kontroli kapitałowej nad Grupą Lotos poprzez zakup 66 proc. udziałów.

Pod koniec listopada zeszłego roku Polski Koncern Naftowy Orlen złożył do Komisji Europejskiej roboczy wniosek w sprawie przejęcia Lotosu. Obecnie trwają rozmowy z Komisją na temat wyceny, badania oraz analizy. Mamy nadzieję, że ten proces zakończy się udzieleniem zgody Komisji Europejskiej na koncentrację do końca pierwszego półrocza 2019 roku. Wtedy aby wypełnić warunki listu intencyjnego Orlen, powinien kupić od Skarbu Państwa 32,99 proc. akcji, a potem ogłosić wezwanie do 66%. W planach jest też przejęcie całej puli akcji przez płocki koncern, ale na razie jest jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. Na razie wszystko przebiega zgodnie z założonym harmonogramem i to jest z pewnością dobra wiadomość.

RIRM

drukuj