fot. twitter/Anna Golędzinowska

[NASZ WYWIAD] A. Golędzinowska: Środowiska LGBT dają Polakom ciasteczko po kawałku. Teraz na chwilę się wycofali, ale wrócą

Środowiska LGBT dają Polakom ciasteczko po kawałku. Teraz na chwilę się wycofały, ale wrócą. W stronę Polski idzie już tzw. lek genderowski, który pozwala zatrzymać rozwój seksualny dziecka. Zapraszam Pana Trzaskowskiego i wszystkich polityków z Polski, żeby poszli na pielgrzymkę do Częstochowy. Przyjechać czarnym mercedesem każdy umie. Niech założą adidasy i przejdą te 300 km, niech nie śpią w hotelach, tylko u zwykłych ludzi. Wtedy będą mieli czas, żeby zastanowić się nad tym, co robią dla naszego kraju i spotkać ludzi, za których dzisiaj podejmują decyzje. Może to będzie sposób na zatrzymanie fali zła nadchodzącej z Zachodu – wskazała Anna Golędzinowska, modelka, prezenterka, autorka książek, a także stylistka wizerunku oraz inicjator włoskiego Ruchu Czystych Serc, podczas rozmowy z portalem Radia Maryja.

Portal Radia Maryja: We Włoszech w dowodach osobistych dzieci i młodzieży zostaną przywrócone zapisy „matka” i „ojciec” w zamian za funkcjonujące obecnie określenia „rodzic 1” i „rodzic 2”. Italia wycofuje się z tego, co wprowadziła w 2015 roku. Czy można powiedzieć, że Włochy powracają do normalności?

Anna Golędzinowska: Myślę, że coś zaczyna się zmieniać. Włoscy politycy nie tylko sprzedali po kawałku swój kraj, ale sprzedali także swoje wartości. Jednak z upływem lat wszyscy zaczęli zdawać sobie sprawę, że cały ten liberalizm i „nowoczesność” nie dały nikomu nic dobrego. Zaczynają wracać do tego, co jest ważne, czyli do fundamentów. Nie tylko, jeśli chodzi o wartości moralne, ale również biorąc pod uwagę aspekty prawne i finansowe. Niestety nie jest to łatwe.

Może Pani podać przykłady? 

Od kiedy weszło euro, ludzie upadli na kolana. Wszystkie małe firmy zbankrutowały, wszystko podrożało o wiele więcej niż powinno, ceny poszły w górę, ale nie wypłaty. Wielu Włochów musiało wyjechać z kraju, żeby utrzymać rodzinę. Większe prawa mieli uchodźcy niż sami Włosi.

Skąd ta nierówność w traktowaniu Włochów i przebywających w Italii uchodźców?

Bo na uchodźcach się zarabiało. To wielki biznes – za każdego migranta płacono 30 euro dziennie z unijnych pieniędzy osobom, które ich gościły. Włosi nie dostawali w tym czasie pomocy. Wielu z nich żyło na dworcu (wiem, bo jeździliśmy im zawozić ciepłe jedzenie), a uchodźcy żyli w hotelach.

Nieprawdopodobne… A jeśli porównamy prawa tradycyjnych rodzin i środowisk LGBT we Włoszech?

W pewnym momencie przedstawiciele środowisk LGBT zaczęli mieć więcej praw niż normalna rodzina. Unia Europejska dawała dofinansowania do wszystkiego, co miało coś wspólnego z tym lobby, a nie było pieniędzy na inne ważne sprawy, takie jak wsparcie rodzin czy osób niepełnosprawnych. W ten sposób oni zaczęli rządzić, nie można było już nawet powiedzieć „mama” i „tata”, bo to ich obrażało. Chcieli kupować dzieci od matek surogatek i zmusić wszystkich do zaakceptowania, że dziecko może mieć rodziców tej samej płci. Jeśli się z tym nie zgadzałeś – mogłeś wylądować przed sądem. To absurd. Cokolwiek by się nie powiedziało, to była dla nich „homofobia” i „brak tolerancji”. To, co jest normalne, stało się poprzez ich wpływ „dziwne”, a to, co w rzeczywistości było dziwne – traktowali jako normalne. W końcu wicepremier Matteo Salvini powiedział, że koniec z tym: wraca „mama” i „tata”. Bardzo się z tego cieszę, bo gdyby nie kobieta i mężczyzna, gdyby nie mama i tata – nikogo nie byłoby na tym świecie. Nawet tych osób, co teraz chcą mieć prawo do głoszenia czegoś zupełnie innego. Nie mają więc oni prawa odbierać dziecku mamy i taty.

Z kolei do Polski ideologia gender wkracza coraz śmielszymi krokami. Głośne są działania prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego, który nadaje szczególne prawa środowiskom LGBT. Polacy opamiętają się, zaczną walczyć o tradycyjną rodzinę, czy upadną, jak widzimy to na przykładzie Europy Zachodniej?

Jestem pewna, że upadną, to tylko kwestia czasu. Kto tym wszystkim manipuluje, wie o tym. Dają Polakom ciasteczko po kawałku. Teraz na chwilę się wycofali, ale wrócą. Szkoły, które nie będą chciały nauczać o gender, nie dostaną dofinansowania; nauczyciel, który się sprzeciwi, zostanie zwolniony. Tolerancja musi być dla wszystkich, nie tylko dla osób homoseksualnych, ale także dla osób otyłych, biednych, chorych czy mniej inteligentnych. Jak ktoś mi mówi, że ja nic nie rozumiem na ten temat, to chce mi się śmiać, bo to jest temat przerobiony już wiele lat temu. Współpracowałam z Mario Adinolfi i Gianfranco Amato, dwoma aktywistami, którzy jako pierwsi we Włoszech zdemaskowali gender i okropne prawo LGBT „stepchild adoption”, które miało na celu wyłącznie doprowadzenie do legalnej adopcji dla par tej samej płci, kupowania dzieci na zamówienie i oficjalnego uznania takich związków jako normalną rodzinę. Dzięki nim to prawo nie przeszło. Na ulice Rzymu wyszły 2 miliony rodzin różnych wyznań w słynny „Family Day” w 2016 roku, aby protestować przeciwko legalizacji „związków małżeńskich” osób tej samej płci i adopcji dzieci poprzez stepchild adoption.

W ostatnich latach Polska była podawana na Zachodzie jako kraj, z którego trzeba brać przykład, bo nie dała się zmanipulować unijnym poglądom. Polska była światłem, dumna ze swojego narodu, ze swojej wiary i swoich wartości. Ja sama bardzo chętnie tutaj przebywałam, gdyż można było odczuć wielką troskę o nasz naród i nasze wartości. Ale, jak widzimy, wszędzie może się podszyć wilk przebrany za owcę. Chociaż wydaje mi się absurdalne, że polski rząd sprzeciwia się wprowadzaniu ideologii gender, a poszczególni prezydenci miast robią co chcą. Co to za polityka?

Dlaczego władze, które mają wpływ na zatrzymanie szkodliwej ideologii, pozwalają na jej rozprzestrzenianie się? Z czego to może wynikać?  

Tu chodzi właśnie o władzę i o kasę. Zaczynam mieć wątpliwości, czy naprawdę niektórzy nie dali się kupić. Ja to nazywam „syndromem Pana Twardowskiego”. Unia Europejska w ostatnich latach dała wielkie dofinansowania Polsce, teraz będzie dyktować reguły, do których Polska będzie musiała się dostosować. Pan Trzaskowski bardzo dobrze wie, że aby wspinać się w karierze, zyskać większe poparcie w Warszawie, zapewnić sobie głosy na następną kadencję i zyskać więcej unijnych pieniędzy, może to osiągnąć idąc tylko w jednym kierunku – poprzez popieranie środowisk LGBT. Później nastąpi wejście do strefy euro (z którego też niektóre kraje powoli zaczynają wychodzić. Włochy również o tym myślą) i samobójstwo asystowane tzn. eutanazja – zastrzyk, który „pozwoli ci umrzeć”.
Wracając do gender, w stronę Polski  idzie już triptorelina, czyli tak zwany „lek genderowski”, który pozwala zatrzymać rozwój seksualny dziecka. Chcą go za darmo rozprowadzać tym, którzy o niego poproszą.

Tutaj nikogo nie interesuje troska o ludzi, a tylko o głosy. Będąc trzy lata z siostrzeńcem byłego premiera Włoch Silvio Berlusconiego, znając wielu polityków – wiem, jak to działa. Gdyby tak nie było, w szkołach moglibyśmy wprowadzić np. lekcje o tym, jak bronić się przed pedofilią i agresją w rodzinie czy w kręgach znajomych. Aby dziecko mogło rozpoznać pedofila, który je namawia do zrobienia czegoś złego, bo niestety to wszystko, co się teraz dzieje, jest tylko owocem chorej społeczności. Większość moich znajomych homoseksualnych przeżyło albo gwałty w rodzinie, albo agresję, albo inne traumy, które później zaowocowały właśnie takimi konsekwencjami. Czy pedofilem jest sędzia, czy ojciec, czy ksiądz czy policjant – to nie ma znaczenia, czasem nawet i kobiety molestują dzieci. Polityka powinna zająć się opracowaniem programu o tych tematykach w szkołach. Polityka powinna pomagać rodzinom. Absurdem jest, że samotna matka dostaje mniej wsparcia niż rodzina zastępcza. Samotna matka boi się prosić o pomoc, gdyż zaraz państwo może odebrać jej dzieci. Znosi więc biedę albo agresję i przemoc. Rząd powinien zacząć więcej zajmować się rodzicami i dziećmi, niż wprowadzaniem nowych dewiacji. Tylko wtedy, gdy będziemy pielęgnować fundamenty naszego kraju od małego, od podstaw – Polska w dalszym ciągu będzie przykładem dla innych. W przeciwnym razie, wprowadzając gender do szkół, będą namawiać ludzi – tak, jak dzieje się to obecnie w Niemczech – by stali się pedofilami.

Jak to?  

Kilka lat temu zaczęto rozprowadzać w niemieckich szkołach (ale i w innych krajach) książkę z instrukcjami, jak dzieci mają się dotykać. W publikacji tej namawia się rodziców do tego, by masturbowali miejsca intymne własnych dzieci. Napisała do mnie mama jednej 8-letniej dziewczynki, że jej córka ogląda filmy porno w internecie i się dotyka. Kiedy zapytałam ją, czemu to robi, dziewczynka odpowiedziała, że kazali jej w szkole. Matka nie może nawet pozwać szkoły do sądu, bo jej odbiorą córkę, ponieważ jest to zgodne z prawem, a ona „jest przeszkodą do rozwoju dziecka”.

Komu zależy na wprowadzeniu praw osób tej samej płci np. do adoptowania dzieci czy szerzeniu ideologii gender w szkołach? Pisała Pani o tym w książce „Z ciemności do światła” 4 lata temu. Tłumaczyła Pani wtedy, że jak przejdzie in vitro, to za parę lat będziemy słyszeć o gender i LGBT. To właśnie się dzieje. 

Kościół jest na całym świecie wielką i potężną instytucją. To stanowi „przeszkodę” dla tych kilku ludzi, którzy naprawdę rządzą światem ziemskim i chcą opanować władzę nad wszystkimi. Dlaczego? Kościół przypomina o moralności i właściwych wyborach. Od 2 tys. lat próbowali Kościół rozwalić, ale zawsze on wstaje na nogi, ponieważ jest zbudowany na solidnych fundamentach – na Jezusie i na dziesięciu przykazaniach. To jest nasze światło. Oni chcą je zgasić. Nie mogą zrobić tego jawnie, więc robią to zdobywając ludzi podstępem. Nic nowego. Wystarczy przypomnieć sobie historię węża w raju, który namawiał pierwszych rodziców do spróbowania czegoś nowego oraz wmawiał, że Bóg chciał przed nimi coś zataić. Jednak tak naprawdę, jeśli Kościół nawołuje do rozsądku, nie robi tego z racji, że chce coś ludziom odebrać, ale – jak to robi Bóg – chronić nas przed złem. Mówi Wam to osoba, która była w „tamtym świecie”. Tam nic nie ma, to tylko perwersja i iluzja. Na końcu każdy zwraca wzrok ku Panu Bogu.

Wiele osób krytykuje dziś Kościół… 

Czasem mają rację. Niestety, dziś także i w Kościele jest wielu kapłanów, którzy dali się uwieść szatanowi. Jednak tutaj krytyka nie ma sensu, trzeba przyznać się do błędu, podejmować właściwe, konsekwentne decyzje, naprawić to, co się zepsuło i iść dalej, dając przykład naszym życiem, jak nie należy robić, gdyż sama krytyka jest na nic. Tylko w ten sposób możemy pomóc innym.

Po pożarze katedry Notre Dame napisała Pani: „To tylko początek tego, co będzie, jak świat nie wróci do etyki. Jasna Góra też się niedługo spali ze wstydu, jak będziecie wprowadzać dewiację narodową”. Co miała Pani na myśli?

Polska zaczyna tracić własną duszę, zaczyna sprzedawać się po kawałku za pieniądze, za władzę. Zaczyna zapominać o korzeniach, o przodkach, którzy walczyli za naszą Polskę, abyśmy mogli teraz w niej spokojnie żyć. Nasi dziadkowie mogli nie zabrać ze sobą kawałka chleba, ale zabierali ze sobą różaniec, jak musieli wybierać. Umrzeć z pełnym brzuchem, ale bez wiary, to umrzeć głodnym. Dziś już tak nie jest, niestety tylko niewielu wybrałoby w ten sposób. Dziś te babcie patrzyłyby na własnych wnuków tak, jak patrzy na nas Matka Boska z Jasnej Góry. Pewnie myśli sobie: „Co Ty robisz, moje dziecko?”.
Zapraszam prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, żeby tak chętnie, jak na „paradę równości”, poszedł w te wakacje na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Jestem pewna, że po powrocie będzie myślał inaczej. Zresztą, jak ma być tolerancja, to dla wszystkich, dla katolików też. Myślę, że krew, która została wylana za naszą Ojczyznę i naszą wiarę, jest naszą dumą i nie możemy pozwolić, by za żadne pieniądze te wartości zostały sprzedane. Po pożarze, przed katedrą Notre Dame ludzie modlili się na kolanach. To jest znak, że i tam coś zacznie się zmieniać. Nie dopuśćmy, aby także i w Polsce doszło do takich scenariuszy, ale żeby ludzie się opamiętali.

W jaki sposób powinniśmy przeciwstawiać się ideologii gender w Polsce?

Przede wszystkim bardzo dużo o tym mówić. Jest na ten temat wiele materiałów w różnych krajach. Najgorszym wrogiem jest ignorancja. Gender to nie tylko wybieranie sobie poprzez odczucie, kim się jest (jak dziś czuję się jak lew, to nie znaczy, że jestem lwem), od tego zaczyna się cała fala innych rzeczy. Homoseksualiści, którzy naprawdę się takimi czują, nie chcą mieć nic wspólnego z lobby LGBT. Nie potrzebują adoptować dzieci ani brać ślubu, jeśli chcą dać swojemu partnerowi jakieś prawa. Idą po prostu do notariusza i upoważnią go do tego, co trzeba.

Ale przedstawiciele środowisk LGBT mocno domagają się legalizacji praw dla osób tej samej płci. Mówią, że przecież mają prawo do miłości, jak każdy.

Jak jest „miłość”, to nie znaczy, że z miłości możemy zabijać, to nie znaczy, że jak kocham mojego psa, to mogę z nim brać ślub (tak, takie przypadki też już się zdarzyły). Sam Stefano Gabbana, współzałożyciel włoskiej firmy Dolce & Gabbana, powiedział: „Jestem homo, ale osoby, takie jak my, nie powinny adoptować dzieci. Dzieci potrzebują rodziców: mamy i taty”.
LGBT to jest bzdura, bo na świecie są tylko dwie płci: kobieta i mężczyzna; także osoby homoseksualne są albo kobietą, albo mężczyzną. To, co przychodzi później, to są już prywatne upodobania każdego człowieka. Wiele osób mówi, że przeżywa dramat, gdyż żyje w ciele, które do nich nie należy, chciałoby zmienić płeć na przeciwną – z kobiety na faceta i odwrotnie.
Nie dajcie się oszukać! Zapraszam wszystkich polityków z całej Polski, nie tylko Pana Trzaskowskiego, żeby zorganizowali i poszli na pielgrzymkę do Częstochowy. Przyjechać czarnym mercedesem każdy umie. Niech założą adidasy i przejdą te 300 km, niech nie śpią w hotelach, tylko jak pielgrzymi, u zwykłych ludzi. Wtedy będą mieli czas, żeby zastanowić się nad tym, co robią dla naszego kraju i spotkać ludzi, za których dzisiaj podejmują decyzje, podobno dla ich dobra. Jeśli mają odwagę – niech idą. Może to będzie sposób na zatrzymanie fali zła nadchodzącej z Zachodu.

Monika Bilska/RIRM

drukuj