[NASZ TEMAT] Ks. S. Kostrzewa: Jeżeli sami nie nauczymy się pewnego krytycyzmu wobec tego, co oglądamy w telewizji, to robimy sobie wielką krzywdę

Ludzie są przeświadczeni, że to, co oglądają np. w różnego rodzaju wiadomościach, to jest prawda, a tymczasem to może być jedno wielkie kłamstwo. Potrzebne jest rozumne podchodzenia do świata, w którym funkcjonujemy. Niestety, jeżeli my sami nie nauczymy się pewnego rodzaju krytycyzmu wobec tego, co oglądamy w telewizji, to robimy sobie wielką krzywdę – powiedział ks. Sławomir Kostrzewa. Kulturoznawca zajmujący się tematyką zagrożeń duchowych pojawiających się w mediach i przemyśle rozrywkowo-edukacyjnym, podczas wtorkowych Rozmów Niedokończonych w TV Trwam, podjął temat „Zjawiska współczesnej kultury masowej niszczące rodzinę”.

Kapłan archidiecezji poznańskiej mówił, że trudno uwierzyć, ale są w Europie i na świecie wysoko rozwinięte kraje, gdzie większość ludzi nie potrafi krytycznie podchodzić do faktów, które podaje im się w telewizji.

Rok temu prowadziłem rekolekcję w jednym z miast w Niemczech. Mieszkający tam Słowak powiedział mi, że w tym państwie dobrze mu się żyje, stać go na wiele rzeczy, na które nie mógł sobie pozwolić w Polsce (miał żonę Polkę), czy na Słowacji, ale jest jeden problem. Kiedy włącza się telewizję, to tam jest jedno wielkie kłamstwo. To samo mówią Amerykanie, że trudno jest im znaleźć to, co jest prawdą – wskazywał duchowny.

Kapłan podkreślał, że media mogą pomóc rozwijać nasze człowieczeństwo.

Choćby przez wartościowe programy, książki, sztuki teatralne, filmy. Na pewno takich nie brakuje. Musimy w sobie wyrobić taką umiejętność w tym świecie, który oferuje tak wiele treści, znaleźć to, co jest najbardziej wartościowe. Przede wszystkim coś, co będzie służyło naszym relacjom z Panem Bogiem. Św. Jan Paweł II mówił, że przez kulturę możemy zbliżać się do Pana Boga – akcentował kulturoznawca.

Gość „Rozmów niedokończonych” mówił, że dzisiejsze media czynią także wiele zła. Takim najbardziej dostrzeganym złym wpływem mediów na współczesnego człowieka jest tworzenie szkodliwych mód.

Są to mody, które nie budują naszego człowieczeństwa, tylko wprowadzają zamęt. Jednym z takich przykładów jest kreowana przez wiele filmów i seriali moda na rozwody, na związki pozamałżeńskie, na zdrady. Zwróćmy uwagę na to, że młode społeczeństwo, młodzież, uważa, że dzisiaj dobrze jest iść właśnie takim tropem. Ludzie, którzy narobili sobie wielkiego bałaganu w swoim życiu osobistym, którzy nie potrafią stworzyć normalnej rodziny, nie potrafią funkcjonować jako ojciec czy matka, są w tych przekazach telewizyjnych przedstawiani wręcz jako bohaterowie. Pokazuje się ich jako tych, którzy potrafili się „wyzwolić” z konwenansów, z tego wszystkiego co zostało zaszufladkowane do świata tradycyjnego. Niestety potem, kiedy młodzi ludzie, wychowani na takich treściach, wchodzą w realny świat, w zderzeniu z rzeczywistością pojawia się u nich wielkie rozczarowanie – wskazywał rozmówca TV Trwam.

Ks. Sławomir Kostrzewa zwrócił uwagę na zmianę języka mówienia o rodzinie w mediach.

Owszem są stacje, które potrafią szanować to, w jaki sposób my w Polsce mówimy o rodzinie, o małżeństwie. […] Niestety, coraz więcej jest takich produkcji, w których nie pojawi się słowo mąż, żona, a jeżeli już, to tylko w negatywnym znaczeniu. Najczęściej mówi się o jakiś partnerach. Warto zwrócić też uwagę, że wszyscy w takich produkcjach mówią sobie po imieniu. Doszło dzisiaj już do takiej sytuacji, że dzieci mają ogromną łatwość, aby mówić i zwracać się do dorosłych, nawet do rodziców, po imieniu. Wielu powie, ale co w tym złego? Okazuje się jednak, że musimy zadbać o to, żeby był pewien dystans miedzy światem dorosłych i światem dzieci. Ten zdrowy dystans rodzi pewien szacunek. Pokazuje, że są dwa światy, w których jedni uczą się od drugich. Światy, które nie stanowią równorzędnego partnerstwa. Owszem, w godności wszyscy jesteśmy sobie równi, ale jednak pewien zdrowy dystans musi być zachowany. Tego niestety nie ma – podkreślał duchowny.

Dodatkowo – jak wskazywał kapłan – zmienia się język, w jakim bohaterowie zwracają się do siebie. Zmienia się język miłości, doszło do wielkiej wulgaryzacji tego języka. Sposób, w jaki mówi się o akcie seksualnym, o pocałunku, zbliżeniu, jest to coś, co jest dzisiaj ogromnym problemem szczególnie dla młodych ludzi, którzy nie poznali właściwego języka.

Ks. Sławomir Kostrzewa podkreślił, że kolejnym problemem, który wynika ze zjawiska współczesnej kultury masowej, a wpływa na niszczenie rodziny, jest przepaść dzieląca coraz bardziej rodziców i dzieci – nowe technologie.

Dzisiaj rodzice uważają, że nie są w stanie wejść w ten świat dziecka, zrozumieć języka, jakim się one posługują. Rodzice nie potrafią obsługiwać wielu programów, którymi posługują się dzieci. Uważają, że to jest coś poza nimi, że nie muszą się tego uczyć. Tutaj popełniają olbrzymi błąd, na którym „korzystają” dzieci, a przede wszystkim ci, którym zależy, żeby odłączyć dzieci od własnych rodziców – mówił kulturoznawca.

Ks. Sławomir Kostrzewa zaznaczył, że włączenie dziecku telewizora czy pozostawiacie go przed laptopem jest niesamowicie wygodne.

Tylko pytanie, co w tym czasie dziecko otrzyma? Ono jest jak puste naczynie, do którego nieustannie ktoś coś wlewa. Czy ktoś z rodziców zgodziłby się na taką przykładową sytuację, kiedy idzie sobie ze swoim dzieckiem ze szkoły i nagle podchodzi do niego jakiś obcy człowiek i pyta rodzica, czy na dziesięć minut nie dałby mu swojego dziecka, bo musi mu coś powiedzieć na osobności. Rodzic nie ma prawa dowiedzieć się, co ten obcy człowiek powie do tego dziecka. Czy ktoś się na to zgodzi? Oczywiście, że nie, ale jeżeli posadzimy dziecko przed telewizorem i sami nie obserwujemy, nie śledzimy, co też jest „wlewane” do tego dziecka, to wtedy miejmy sami do siebie pretensje, że straciliśmy kontrolę na tym, co dzieje się z naszym dzieckiem – akcentował kapłan.

RIRM  

drukuj