fot. PAP/EPA

Narasta konflikt izraelsko-syryjski

Armia izraelska ostrzegła Syrię przed poważnymi konsekwencjami po tym, jak cztery rakiety wystrzelone z miejsc kontrolowanych przez syryjskie wojsko spadły na północny Izrael. W odwecie Izrael odpowiedział atakiem rakietowym w rejonie Wzgórz Golan.

Według izraelskiej armii, rakiety wystrzelone najprawdopodobniej z Syrii, z terytorium kontrolowanego przez wojsko syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada spadły niedaleko granicy izraelsko-libańskiej. W wyniku eksplozji nikomu nic się nie stało. Rakiety spowodowały jedynie pożary lasów. Izraelska armia w wydanym oświadczeniu uznała, że odpowiedzialność za atak rakietowy ponosi palestyński Islamski Dżihad, którego działalność – jak podkreślono – jest finansowana przez Iran. Izrael winą za wczorajszy atak obarczył także rząd syryjski, któremu zagroził poważnymi konsekwencjami. Wieczorem Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że armia izraelska rozpoczęła ataki rakietowe na pozycje syryjskie w rejonie Wzgórz Golan. Doniesienia te potwierdziła syryjska telewizja państwowa, według której kilka izraelskich rakiet spadło niedaleko granicy izraelskiej. W wyniku ostrzału nikt nie został ranny.

Izrael stara się trzymać z daleka od wojny domowej, która od 2011 r. toczy się w sąsiedniej Syrii, jednak zbrojny konflikt ustawicznie daje o sobie znać. Pociski rakietowe kilkakrotnie przez pomyłkę spadały już na Izrael, nie powodując jak dotąd większych szkód. Patrolowana przez siły pokojowe ONZ strefa buforowa pomiędzy Izraelem a Syrią na Wzgórzach Golan ma być w założeniu wolna od wszelkich formacji zbrojnych. Jednak w marcu 2013 roku po raz pierwszy wtargnęli do niej syryjscy rebelianci. Izrael zdobył należące do Syrii Wzgórza Golan podczas wojny sześciodniowej w 1967 roku, a strefę buforową ustanowiono tam na mocy zawieszenia broni kończącego wojnę w 1973 roku.


TV Trwam News/RIRM

drukuj