fot. PAP/EPA

Napięta sytuacja w Syrii

W Syrii trwa rozgrywka wielkich mocarstw. Nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja po ataku sił koalicji na cel w Damaszku. Prezydent Donald Trump nadal chce, aby wojska amerykańskie w Syrii wróciły do domu tak szybko, jak to możliwe.

Rozwój konfliktu zależy w dużej mierze od decyzji ze strony Amerykanów. Prezydent Francji Emmanuel Macron twierdzi, że przekonał przywódcę USA  do utrzymania w Syrii sił amerykańskich..

– Dziesięć dni temu prezydent Trump mówił, że Stany Zjednoczone powinny wycofać się z Syrii. Przekonaliśmy go, że jest konieczne, aby tam pozostać – stwierdził Emmanuel Macron.

Wkrótce Amerykanie przesłali mocny sygnał w tej sprawie.

Misja Stanów Zjednoczonych nie uległa zmianie – prezydent jasno stwierdził, że chce, aby siły zbrojne USA wróciły do domu tak szybko, jak to możliwe. Spodziewamy się, że nasi regionalni sojusznicy i partnerzy wezmą na siebie większą odpowiedzialność militarną i finansową za zabezpieczenie regionu – przekazał Biały Dom.

Nikt nie wie, jaki będzie kolejny krok stron syryjskiego konfliktu. Trwa dyskusja, czy Syria i Rosja odpowiedzą na sobotni nalot koalicji. Nie wiadomo także, czy USA, Wielka Brytania i Francja podejmą kolejne działania militarne w reakcji na domniemany atak chemiczny ze strony Asada.

– Realne rozwiązanie sytuacji w tym regionie, z punktu widzenia Amerykanów, to byłoby przeprowadzenie operacji lądowej, na co USA się nie zdecyduje ze względu na zbyt duże zagrożenie życia i zdrowia żołnierzy. Kolejna rzecz to możliwość wykreowania konfliktu globalnego – wskazał profesor Piotr Mickiewicz z Akademii Marynarki Wojennej.

Amerykanie prowadzą wielką grę, której zasady są niezmienne – nie dopuścić do powstania wrogiego imperium w Eurazji, zdolnego pokonać USA w globalnej rywalizacji. W Syrii trwa starcie na linii Kreml-Waszyngton.

Tu widzimy aspiracje mocarstwowe Rosji, która chce pokazać, że jest graczem ograniczonym, ale jednak graczem w tym regionie świata. Widzimy Stany Zjednoczone, które chcą pokazać, że są w stanie rządzić tym światem. (…) Może nie rządzić jako ten, który wypełnia funkcje władcze, ale jak ten, który jest w stanie wywrzeć wpływ decydujący – mówił politolog dr Zbigniew Cesarz.

To rywalizacja nie tylko militarna.

– Oprócz tej wojny militarnej i rakiet, toczy się wojna dezinformacyjna, która jest szerzona na różne sposoby. W tym względzie Rosja chce manifestować swoją skuteczność i możliwości swojej broni, również tej antyrakietowej, natomiast amerykanie swoją technikę zaczepną również tutaj eksponują – zaznaczył prof. Mieczysław Ryba.

Unijny szefowie dyplomacji zebrali się w Luksemburgu, by rozmawiać o tym,  jak zakończyć wojnę w Syrii.

– Syria będzie jednym z tematów rozmów. W kontekście UE wspieramy Wielką Brytanię i Francję. Oczywiście także USA. Te państwa działają aktywnie w tym temacie – powiedział minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.

Z kolei szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas podkreślał, że konieczne jest wykorzystanie wszelkich możliwości do politycznego rozwiązania konfliktu.

– Nie można sobie wyobrazić, by ktoś, kto użył broni chemicznej przeciwko swoim obywatelom, był częścią rozwiązania politycznego – wskazał niemiecki polityk

Tymczasem brytyjska delegacja przy Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej poinformowała , że inspektorzy nie zostali dotychczas wpuszczeni do Dumy pod Damaszkiem. Mają tam sprawdzić, czy użyto broni chemicznej. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow ponownie zaprzeczył, by 7 kwietnia w Dumie pod Damaszkiem doszło do ataku chemicznego.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj