fot. flickr.com

Naloty USA na ISIS w Libii mają podłoże ekonomiczne?

Naloty sił powietrznych USA na cele Państwa Islamskiego w Libii mają prawdopodobnie na celu pozbycie się konkurencji w handlu ropą naftową i gazem ziemnym – ocenia politolog dr Lech Jańczuk.

Od poniedziałku, na prośbę libijskiego rządu jedności narodowej, siły powietrzne Stanów Zjednoczonych przeprowadzają naloty na pozycje ISIS w Libii.

Prezydent USA Barak Obama podkreślił, że udzielenie wsparcia libijskim władzom leży w interesie bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych.

Dr Lech Jańczuk zwraca uwagę, że zaangażowanie Amerykanów w Libii może mieć podłoże ekonomiczne.

– Tajemnicą poliszynela jest, że tzw. Państwo Islamskie handluje ropą z państwami ościennymi, z którymi formalnie jest w konflikcie. To dlatego ceny ropy spadły na rynkach światowych, chociaż na skutek konfliktu na tym terenie roponośnym powinny wzrosnąć. Oczywiście również działania USA, polegające na tym, że Kongres dwa lata temu zezwolił rządowi amerykańskiemu na sprzedaż rezerw ropy i gazu amerykańskiego do pozostałych państw, spowodowało obniżenie cen. Bombardowanie tzw. Państwa Islamskiego w Libii prawdopodobnie ma na celu wyeliminowanie konkurencji w handlu, głównie ropą naftową i gazem ziemnym w stosunku do ISIS – mówi dr Lech Jańczuk.

Dotychczasowe ataki spowodowały już poważne szkody we wrogich szeregach dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego (IS). Pomoc USA dla libijskich władz ogranicza się do nalotów i wymiany informacji.

Celem rządowych sił libijskich jest przejęcie kontroli nad całą Syrtą, do której 9 czerwca weszły oddziały IS. Dżihadyści stawiają jednak zdecydowany opór, przeprowadzając kontrataki.

RIRM/PAP

drukuj