Musimy wypełnić zobowiązania

Z ojcem Janem Królem CSsR rozmawia Mariusz Bober

Kiedy prowadząca odwierty firma Poszukiwania Nafty i Gazu Jasło Sp. z o.o. dotrze do wody?

– W tym tygodniu powinniśmy znać wyniki badań pierwszego złoża gorącej wody, na głębokości ok. 2300 metrów pod ziemią. Będzie ono miało najprawdopodobniej temperaturę ok. 65 stopni Celsjusza. Teoretycznie możliwe jest wykorzystanie już takich złóż, ale ta woda będzie raczej zanieczyszczona, co oznacza, że przy eksploatowaniu mogłyby zapychać się filtry. Dlatego chcemy wiercić niżej, bo tam woda powinna być jeszcze bardziej gorąca i czystsza. Przewierciliśmy się przez utwory jury, jesteśmy obecnie w triasie. Otwór jest przygotowany do rozpoczęcia badań geofizycznych, które zostaną przeprowadzone w najbliższych dniach.


Czyli właściwie już jest dostęp do pierwszego złoża wody?


– Tak, ale najpierw przeprowadzimy badanie geofizyczne, potem pompowanie płuczki, a następnie gorącej wody ze złoża. Dopiero po wykonaniu badań będą znane dane na temat temperatury wody na tej głębokości, jej zasobności i składu. Jednak naszym celem jest osiągnięcie poziomu wapienia muszlowego.


Właśnie z tego względu wiercenia prowadzone w Toruniu są pod pewnymi względami pionierskie?


– Rzeczywiście, po raz pierwszy będzie badany w Polsce horyzont wapienia muszlowego. Powinniśmy go przebić na głębokości ok. 3000 metrów.


Tam powinny się znajdować gorące i czystsze wody?


– Takie były przewidywania naukowców. Szacują oni, że wody te powinny mieć temperaturę co najmniej 90 stopni, co pozwoliłoby na wykorzystanie ich zarówno do produkcji energii cieplnej, jak i elektrycznej.


A więc mogłaby powstać pierwsza elektrownia geotermalna w Polsce?


– Rzeczywiście, i chcielibyśmy ją zbudować. Wynika to po prostu z rachunku ekonomicznego. Eksperci podkreślają, że aby ta inwestycja w eksploatację złóż geotermalnych zarabiała na siebie, trzeba ją jak najpełniej wykorzystać. By spełnić wymagania Unii Europejskiej, Polska już powinna wytwarzać 7,5 proc. energii ze źródeł odnawialnych [obecnie nie produkujemy nawet połowy z tego limitu – red.], a do 2020 r. – 20 procent. Jeśli nie spełnimy tego warunku, będziemy musieli płacić kary albo kupować tzw. czystą energię np. od Niemców.


Ponadto gorące wody posłużyłyby do ogrzewania pomieszczeń?


– Oczywiście, ale można je wykorzystać także do podgrzewania np. płyt obiektów sportowych – boisk, itp. Planujemy kaskadową eksploatację tych wód, tzn. wykorzystanie ich w różny sposób w zależności od ich temperatury. Następnie schłodzoną z tej wysokiej temperatury wodę można wykorzystać powtórnie w celach balneologicznych [kąpiele zdrowotne wykorzystujące lecznicze właściwości wysokomineralizowanych ciepłych wód podziemnych – red.], a więc w ośrodkach uzdrowiskowych czy po prostu w basenach. Dlaczego Polacy muszą jeździć do takich ośrodków na Słowację i Węgry? Przecież one mogą być także u nas! W Bańskiej Niżnej, gdzie od lat funkcjonuje ciepłownia geotermalna, niedawno oddano do użytku ośrodek balneologiczny, który cieszy się dużym powodzeniem. Jednak tych ośrodków jest w Polsce wciąż bardzo mało.


Jeśli już uda się dowiercić do drugiego poziomu wód geotermalnych i będą miały one zakładaną temperaturę, w jakim czasie będzie mógł powstać zakład geotermalny? Czy będzie to najpierw ciepłownia, a później elektrownia, czy może powstanie od razu jeden kompleks?


– Na razie mamy koncesję na poszukiwania i badania złóż wód geotermalnych. Jeśli odkryjemy złoża o odpowiedniej temperaturze i zasobach wody, wówczas będzie można myśleć o budowie zakładu geotermalnego. Na razie wszystko zależy od wyników badań, i – niestety – od funduszy, ponieważ po zerwaniu umowy przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Fundacja „Lux Veritatis” została postawiona pod ścianą.


Projekt geotermii toruńskiej został zagrożony z powodu działania władz?


– Niestety tak. Fundacja „Lux Veritatis” jest bowiem zobowiązana do zapłacenia za wiercenia rozpoczęte przez firmę Poszukiwania Nafty i Gazu Jasło Sp. z o.o. W związku z tym mamy problem, jak się wywiązać z umowy. Wiadomo, że te prace badawcze są bardzo drogie. Na szczęście drugi otwór będzie już znacznie mniej kosztowny, m.in. dlatego że nie trzeba będzie wykonywać wszystkich kosztownych badań. Poza tym będzie już znana struktura geologiczna gruntu.


Zarząd Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zarzucił fundacji niedopełnienie formalności…


– Decyzja o zerwaniu umowy z fundacją została podjęta wyłącznie z motywów politycznych. Nawet gdyby były jakieś wątpliwości, można było je wyjaśnić. Zamiast tego wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski polecił pracownikom Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej znalezienie możliwości wypowiedzenia umowy z Fundacją „Lux Veritatis” [notatka służbowa ujawniona została przez „Nasz Dziennik” – przyp. red.]. Fundacja spełniła jednak wszystkie warunki, i to w przewidzianym terminie. Dlatego fundacja pójdzie do sądu, domagając się od zarządu NFOŚiGW odszkodowania za zerwanie umowy, ponieważ uważamy, że ona powinna być realizowana. My mieliśmy wykonać prace, które wykonujemy, a fundusz miał je finansować. To NFOŚiGW zerwał umowę, stawiając Fundację „Lux Veritatis” w bardzo trudnej sytuacji. Podpisaliśmy umowę z firmą Poszukiwania Nafty i Gazu Jasło Sp. z o.o. dopiero po zawarciu umowy z Narodowym Funduszem o przyznaniu środków na sfinansowanie przedsięwzięcia. Tymczasem gdy ruszyły już prace przygotowawcze do wiercenia, NFOŚiGW zerwał z nami umowę. A przecież fundusz ma pieniądze właśnie m.in. na takie badania, np. z subfunduszu geologicznego, który służy także do finansowania poszukiwań źródeł geotermalnych. Czy w takiej sytuacji decyzja o zerwaniu umowy była podyktowana troską o badania naukowe? Przecież one kosztują, a w Polsce władze bardzo mało pieniędzy przeznaczają na badania naukowe. Te badania, które prowadzimy, zostaną i będą mogły służyć społeczeństwu. Wbrew temu, co piszą media – nie chcemy żadnych przywilejów, chcemy być traktowani jak każdy inny podmiot.


Tymczasem rząd, jak widać, zmierza do zablokowania tych innowacyjnych badań. Nie dość, że zerwał umowę, to jeszcze nie wyraża zgody na przeprowadzenie publicznej zbiórki. Czy ta sprawa jest już przesądzona?


– Wniosek społecznego komitetu w sprawie przeprowadzenia zbiórki publicznej został przygotowany zgodnie z ustawą. Bylibyśmy mile zaskoczeni, gdyby Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pod rządami PO pozwoliło na taką zbiórkę, ale na razie wydaje się to nierealne. Niedawno komitet otrzymał już trzecie z kolei pismo, by coś tam jeszcze uzupełnić. Jest to niezrozumiałe, ponieważ wniosek został napisany przez profesjonalistów. Jeśli nie będziemy mogli przeprowadzić publicznej zbiórki, znajdziemy się w trudnej sytuacji. Ale mimo wszystko liczymy na to, że znajdziemy środki, które pozwolą nam sfinansować prace badawcze. Dziękujemy tym wszystkim, którzy rozumiejąc sytuację, wspierają Fundację „Lux Veritatis”. Z całego serca Bóg zapłać!

Dziękuję za rozmowę.

drukuj