fot. PAP/Marcin Obara

MON: śledztwo przeciwko J. Noskowi nie dotyczy wycofania wojsk polskich z Afganistanu

Śledztwo przeciwko Januszowi Noskowi – byłemu szefowi SKW – „dotyczące jego nielegalnej współpracy” ze służbami Rosji „nie dotyczy wycofania wojsk polskich z Afganistanu”; „śledztwo jest kontynuowane i zostały postawione w tej sprawie zarzuty” – podało Ministerstwo Obrony Narodowej.

„Śledztwo przeciwko panu Januszowi Noskowi dotyczące jego nielegalnej współpracy ze służbami Federacji Rosyjskiej, prowadzone w Prokuraturze Okręgowej do spraw wojskowych w Warszawie nie dotyczy wycofania wojsk polskich z Afganistanu. Śledztwo jest kontynuowane i zostały postawione w tej sprawie zarzuty” – głosi komunikat MON przekazany w środę PAP.

Śledztwo przeciw b. szefom Służby Kontrwywiadu Wojskowego o podjęcie bez zgody władz współpracy z rosyjskim FSB prowadzi wydział wojskowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. W grudniu 2016 r. ujawniono, że w śledztwie postawiono zarzuty b. szefom SKW Januszowi Noskowi i Piotrowi Pytlowi. Zarzuty dotyczą zdarzeń z lat 2010–2013.

W grudniu ub.r. TVN i „Gazeta Wyborcza” podawały, że chodzi o umowę zawartą przez SKW w 2010 r. z rosyjskimi służbami specjalnymi, związaną z koniecznością wycofania z Afganistanu polskiego kontyngentu wojskowego, dla którego droga powrotna prowadziła przez teren Rosji. „Umowa pozwalała na sprawne, bezpieczne wycofywanie naszych żołnierzy oraz sprzętu z Afganistanu” – podała TVN, powołując się na rozmówców ze służb.

Z kolei „Gazeta Polska Codziennie”, cytowana później przez portal niezalezna.pl., pisała w grudniu ub.r., że „zawarta w kwietniu 2010 r., tuż po katastrofie smoleńskiej, umowa o współpracy między SKW i FSB dotyczyła współdziałania stron przeciwko zagrożeniom odnoszącym się do którejkolwiek ze stron”. „A takim zagrożeniem dla FSB były m.in. działania podejmowane przez Amerykanów oraz NATO. Na celowniku SKW znalazł się prok. Marek Pasionek, który był jednym z prokuratorów nadzorujących śledztwo Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie katastrofy smoleńskiej” – pisała „GPC”. Według portalu niezalezna.pl pod lupą śledczych znalazły się m.in. wizyty Rosjan w siedzibie SKW oraz delegacje gen. Janusza Noska oraz Piotra Pytla do Rosji.

W marcu br. w rozmowie z RMF FM gen. Nosek powiedział, że umowa z Rosjanami nie zagrażała bezpieczeństwu państwa – a wręcz przeciwnie, bo służyła interesom i bezpieczeństwu państwa. Według niego ówczesny premier Donald Tusk miał też pełną wiedzę o całej współpracy. „Była wymagana zgoda premiera na podjęcie współpracy. W odpowiednim momencie taka zgoda była wydana” – zapewnił gen. Nosek, dodając, że cała sprawa ma charakter „wybitnie polityczny” i jest „ukierunkowana wyłącznie na dyskredytację kierownictwa służb za czasów rządów PO, a pośrednio w ten sposób również samego ówczesnego premiera”.

Art. 9 ustęp 2 ustawy o służbach kontrwywiadu i wywiadu wojskowego stanowi, że podjęcie przez szefów obu służb współpracy z „właściwymi organami i służbami innych państw” może nastąpić po uzyskaniu zgody prezesa Rady Ministrów, który przed wyrażeniem zgody zasięga opinii ministra obrony narodowej.

We wtorek media podały, że obecnie już emerytowany generał Nosek odzyskał certyfikat dostępu do informacji niejawnych – poświadczenia bezpieczeństwa zwróciła mu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Według informacji TVN24 niemal przed rokiem Służba Kontrwywiadu Wojskowego uznała, że Nosek nie powinien mieć dostępu do tajemnic krajowych, NATO oraz UE i wszczęto wobec niego postępowanie kontrolne, co automatycznie zawiesza ważność poświadczeń bezpieczeństwa. Nosek powiedział tvn24.pl, że nie znaleziono podstaw, by odebrać mu poświadczenia i że ABW nie znalazła też podstaw, które spowodowały wszczęcie postępowania kontrolnego wobec niego.

PAP/RIRM

drukuj