Mieszkańcy wiosek schronili się przez rebeliantami w budynkach misji. / fot. o. Benedykt Pączka

MON: mamy kilka wariantów ewakuacji misjonarzy

MON rozważa różne warianty ewakuacji polskich misjonarzy z ogarniętej konfliktem Republiki Środkowoafrykańskiej.

Minister Tomasz Siemoniak wymienił wariant ewakuacji m.in. na bezpieczny teren np. do stolicy tego kraju albo do pobliskiego Czadu, gdzie już wcześniej się ewakuowała część misjonarzy z innych państw. Siemoniak pokreślił, że jego resort ściśle współpracuje w tej sprawie z MSZ oraz ze stroną francuską.

Mimo apeli, wielu polskich misjonarzy nie chce jednak pozostawiać swoich podopiecznych: sierot i niewidomych.

– Nasze życie nie jest zagrożone, jesteśmy teraz bezpieczni. Gdy jakiekolwiek zagrożenie będzie miało miejsce, to jesteśmy przygotowani, by uciekać w busz razem z ludźmi – mówi o. Benedykt Pączka, misjonarz.

Rebelianci z Seleki w Republice Środkowoafrykańskiej zaatakowali misję, w której przebywają polscy misjonarze i siostry ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza.

Sytuacja w tym kraju zaogniła się po przejęciu władzy przez rebeliantów z ugrupowania Seleka w marcu 2013 roku. Ich przywódca obwołał się prezydentem. Kraj ogarnął chaos. Po naciskach wewnętrznych i społeczności międzynarodowej samozwańczy prezydent został odwołany. Przybycie wojsk francuskich i sił pokojowych z krajów afrykańskich nie doprowadziło dotychczas do poprawy sytuacji.

RIRM

drukuj