fot. PAP/Marcin Obara

Mokotowska 40 pod lupą komisji weryfikacyjnej

Komisja weryfikacyjna ds. warszawskiej reprywatyzacji bada sprawę ul. Mokotowskiej 40. Zeznania złożył m.in. pełnomocnik beneficjentów decyzji oddawczych.

Sprawa reprywatyzacji Mokotowskiej 40 budzi wiele wątpliwości. Chodzi m.in. o podejrzenie korupcji – roszczenia warte ok. 40 mln zł zostały kupione za jedyne 850 tys. zł. Nabyła je spółka Plater.

Co więcej, wniosek dekretowy został złożony po terminie, a warszawski Ratusz nie zbadał przesłanki posiadania nieruchomości. W sprawę zamieszany jest Jakub R. Zeznania złożył m.in. Krzysztof Dębski, pełnomocnik beneficjentów decyzji zwrotowych. Na pytania komisji odpowiadał także były pracownik BGN, który parafował decyzję oddawczą. Świadek potwierdził, że była duża presja na szybkie wydawanie decyzji. Miała na to naciskać Jakub R. – mówi szef komisji, wiceminister Patryk Jaki.

To pokazuje, że ta komisja ma sens, ponieważ ujawnia te wszystkie mechanizmy, których nie moglibyśmy poznać, gdyby ta komisja nie powstała. Dlaczego Hanna Gronkiewicz-Waltz tak bardzo boi się stanąć przed komisją? Transparentność ma sens. Każdy niech sobie odpowie na pytanie, czy to, co się dzisiaj tu dzieje, to jest działalność w interesie publicznym, czy nie? Czy tak powinny działać organa, czy nie? Transparentnie wyjaśniać wszystko do samego spodu – czy to powinno się dziać przy udziale obywateli, czy gdzieś w jakichś zamkniętych salach sądowych, jak tego chce prezydent Warszawy? W naszej ocenie nie. Państwo będzie silne tylko wtedy, kiedy ta afera zostanie wyjaśniona do samego końca, kiedy ujawni wszelkie mechanizmy funkcjonowania układu reprywatyzacyjnego, który bez wątpienia istniał – wskazuje Patryk Jaki.

Na posiedzenie komisji wezwana została prezydent stolicy. Jednak – ze względu na wyjazd zagraniczny – Hanna Gronkiewicz-Waltz nie przyszła. Została ukarana za to grzywną w wysokości 30 tys. zł. To kolejny raz, gdy prezydent uchyla się od zeznań.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj