fot. flickr.com

Ministerstwa zatrudniają tysiące osób na umowach śmieciowych

Platforma Obywatelska kolejny raz zapowiada walkę z umowami śmieciowymi. Jednak zgodnie z danymi „Dziennika Gazeta Prawna” rekordzistą w zatrudnianiu na umowy śmieciowe jest ministerstwo kultury i dziedzictwa narodowego. Takie formy pracy stanowią tam połowę wszystkich umów.

W Ministerstwie Zdrowia umowy śmieciowe stanowią 36 proc. wszystkich, a w Kancelarii Senatu 19 proc. Według dorocznej kontroli budżetowej, wykonanej przez Najwyższą Izbę Kontroli, na ponad 34 tys. osób pracujących w 55 instytucjach centralnych, ponad 3 tys. nie miały etatu. W blisko połowie instytucji odsetek śmieciówek przekraczał 10 proc.

Poseł Stanisław Szwed z sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny mówi, że informacje te bulwersują, jednak nie dziwią.

– Zapowiedzi słyszymy od wielu lat– najpierw premiera Tuska, teraz Ewy Kopacz – że rząd PO podejmuje walkę z umowami śmieciowymi. Jak to wygląda, widać na przykładzie ministerstwa: wielu pracowników właśnie w takiej formie jest zatrudniona. Jest to sytuacja absolutnie nie do zaakceptowania, jako że umowy śmieciowe powodują, że te stosunki pracy nie są równomierne. Ktoś, kto pracuje na etat ma stabilność pracy, ma również możliwość ochrony pracy. Przy umowach śmieciowych takich możliwości nie ma. Dochodzi do tego kwestia pensji  – zauważa Stanisław Szwed.

Tymczasem, jak dowiedział się jeden z dzienników, szumnie zapowiadana przez Premier Ewę Kopacz walka z umowami śmieciowymi nie ma na razie podstaw w projekcie. Rozwiązanie ma zostać przedstawione w ramach programu wyborczego PO. Obecnie nad pomysłem pracuje dopiero partyjny zespół.

RIRM

drukuj