fot. PAP/Paweł Supernak

Minister zdrowia z mikołajkowymi prezentami w szpitalu dziecięcym

Minister zdrowia Łukasz Szumowski rozdawał w czwartek małym pacjentom szpitala dziecięcego na Niekłańskiej w Warszawie mikołajkowe prezenty, czytał bajki, a nawet zagrał wraz z nimi w „szpitalnej orkiestrze”.

Na szefa resortu zdrowia dzieci czekały w szpitalnej świetlicy. Gdy się pojawił, szybko prysła sztywna atmosfera towarzysząca spotkaniom z członkami rządu. Prof. Szumowski z uśmiechem na ustach witał się z dziećmi i z rodzicami.

„Wiecie, jaki dziś wyjątkowy mamy dzień?” – pytał prof. Szumowski.

Gdy chór maluchów odkrzyknął: „Mikołajki”, minister wskazał na swą brodę, wypiął brzuch i mówił o swoim podobieństwie do Mikołaja.

Za chwilę jednak tłumaczył dzieciom, że Mikołaj wcale nie pochodził z Laponii i nie jeździł saniami zaprzęgniętymi w renifery. Wyjaśnił, że prawdziwy Święty Mikołaj był biskupem Miry, miasta na terenach obecnej Turcji, z pewnością nie widział reniferów, za to doskonale znał widok wielbłądów. Znany był z tego, że czynił wiele dobra.

Potem minister wziął do ręki książkę i zaczął czytać bajkę o Panu Kuleczce. Szef resortu zdrowia ujawnił aktorski talent, modulując głos i dopasowując go do wypowiedzi poszczególnych bohaterów opowiadania.

Bajka, którą czytał prof. Szumowski dzieciom, jest jedną z pozycji, które trafiły do szpitali w ramach akcji „Z książką zdrowiej”. Dzięki wsparciu finansowemu Ministerstwa Kultury książki (nie tylko dla dzieci), trafiają do 500 lecznic w Polsce. Szpital dziecięcy otrzymał już dwa kartony bajek dla dzieci. Wzbogaciły one oddziałowe biblioteki i bibliotekę szpitalnej szkoły.

„Czytanie dzieciom jest rozwijaniem ich wyobraźni, jest szansą na ich lepsze zdrowienie i lepsze życie. Wiemy, że elektroniczne gadżety nie służą maluchom. Lepiej im czytać książki, dzięki temu dajemy im okazję do przeżycie dobrych i ciepłych historii” – powiedział minister zdrowia.

Spotkanie zakończyło się wspólnym koncertowaniem. Dzieci, rodzice, a także minister otrzymali bębenki, grzechotki, tamburyna i wspólnie wybijali rytm, śpiewając piosenki. Minister Szumowski dał kilka razy solo na bębenku. Na zakończenie maluchy otrzymały prezenty od prof. Szumowskiego: pluszowe renifery i kulę z Mikołajem.

Prof. Szumowski nie ukrywał, że ma wprawę w zabawie z dziećmi. W rozmowie z PAP przyznał, że w czwartek rano wkładał do butów czworga swoich dzieci drobne mikołajkowe prezenty. Zapewnił, że żadne z dzieci nie otrzymało rózgi.

Wizyta w stołecznym szpitalu dziecięcym nie była pierwszą, jaką odbył w lecznicy. Przeciwnie, ujawnił, że niedawno był na SOR-rze z jednym ze swoich dzieci, które złamało rękę.

„Jestem tu przynajmniej dwa razy w roku. Jak się ma czworo dzieci, to, co jakiś czas, ktoś sobie coś złamie albo zwichnie” – wyjaśnił pół żartem, pół serio.

PAP/RIRM

drukuj