Minister Szyszko: sytuacja w Puszczy Białowieskiej jest poważna

„Sprawą bardzo mocno interesuje się Ministerstwo Środowiska”. Wywiadu dla portalu RadioMaryja.pl o sytuacji w Puszczy Białowieskiej w związku z „plagą” kornika drukarza udziela prof. Jan Szyszko, minister środowiska w rządzie premier Beaty Szydło. Rozmowę przeprowadził Mateusz Wójtowicz.

***

Panie ministrze, Gazeta Wyborcza: „Operacja Puszcza Białowieska”, Newsweek: „Szykuje się międzynarodowy skandal”, Fakt: „Rzeź puszczy Białowieskiej” – skąd tak agresywna reakcja części mediów na wiadomość o zamiarze zwiększenia przez Lasy Państwowe wycinki chorych drzew z terenów Puszczy Białowieskiej?

Prawdę powiedziawszy, nie wiem z jakiego powodu, natomiast faktem jest, że w tej chwili tą sprawą bardzo mocno się interesuje Ministerstwo Środowiska, również ja, a szczególnie pan minister Konieczny. Dlaczego? Dlatego, że według informacji, które do nas docierają, na terenie trzech nadleśnictw gospodarczych: Browsk, Białowieża i Hajnówka deprecjacji ulega ponad 3,5 mln metrów sześciennych drewna o wartości ponad 700 mln zł, ale równocześnie skorelowane jest to również z zanikiem siedlisk naturowych, które zostały tam wyznaczone, jak również z zanikiem gatunków naturowych, a więc pogarszanie stanu środowiska, a przy okazji miejscowa ludność nie ma czym palić i nie ma również drewna do tego, żeby je przerabiać i zachować tam miejsca pracy. Tak więc sytuacja jest poważna i z tego też powodu ministerstwo się tą sprawą interesuje. A dlaczego interesuje się tym „Gazeta Wyborcza”? Nie mam pojęcia, gdyż po prostu jesteśmy informowani przez miejscową ludność o takiej sytuacji, jaka w tej chwili występuje na terenie tych trzech nadleśnictw. A więc w jakiś sposób te środki społecznego przekazu, nie wiem dlaczego, się tym bardzo mocno interesują. Być może uważają, że ktoś ponosi tu za to odpowiedzialność. A jeżeli rzeczywiście tak jest, to należy to dokładnie zbadać.

Powodem zainteresowania mediów są głosy ekologów, które podniosły się w ostatnim czasie. Pani Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska oceniła np. w środowej rozmowie z PAP, że za wycinką stoją „wyłącznie pobudki ekonomiczne”…

Nie znam ekologa o takim nazwisku. Ekologią zajmują się ludzie, którzy mają tytuły – doktoraty, habilitacje i tytuły profesorów – to są rzeczywiście „ekologowie”. Natomiast część ludzi o wielkim sercu, a stosunkowo małej wiedzy przyrodniczej zaczyna nazywać się ekologami, twierdząc, że mają rację. Ja tych ludzi niezwykle mocno szanuję, to ludzie, którzy mają na pewno dobre pobudki i chcą chronić przyrodę, natomiast ich wiedza jest stosunkowo skromna. To pierwsza rzecz. A druga rzecz, która jest tu niezwykle istotna, to fakt, że te trzy nadleśnictwa, podobnie jak cała Puszcza Białowieska, to jest dziedzictwo kulturowe miejscowej ludności, polskiego leśnictwa. To dzięki polskiemu leśnikowi stworzono tam przepiękne drzewostany o bardzo dużym zapasie drewna, posiadające niezwykle cenne gatunki, które zniknęły z mapy Europy bardzo dawno, a również wytworzyły się tam siedliska, które są niezwykle cenne z punktu widzenia Natury 2000, czyli pewnej koncepcji ochrony przyrody czy monitoringu przyrody, która została wprowadzona w państwach „starej 15” ze względu na to, że tam ten sposób gospodarowania był tak nierozsądny, że wyeliminował zarówno te siedliska i środowiska, jak również i gatunki w nich występujące. Tak więc tutaj jest chyba pewne nieporozumienie, dlatego że to, co jest w Białowieży, to dzieło rąk ludzkich, miejscowej ludności, to wielkie dziedzictwo kulturowe, to ci ludzie potrafili użytkować te zasoby przyrodnicze dla dobra swojego i całej Polski (pozyskiwali, gospodarowali, użytkowali te zasoby przyrodnicze), a równocześnie te zasoby są w tak idealnym stanie. To taki typowy przykład zrównoważonego rozwoju – zresztą o tym mówi również encyklika Ojca Świętego Franciszka „Laudato si’” – powoływaliśmy się na to podczas dwóch konferencji, które zostały zorganizowane w Sejmie (16 lipca i 20 października), gdzie pokazywaliśmy, że Białowieża jest takim typowym przykładem, wzorem dla niemal całego świata w zakresie koncepcji zrównoważonego rozwoju i wtedy również do nas docierały już informacje, że coś źle się dzieje, dlatego, że eliminuje się to dzieło rąk ludzkich i wiedzę tych ludzi, a skutki tego są takie, że w tej chwili, jak już powiedziałem, deprecjacji ulega ponad 3,5 mln metrów sześciennych drewna – o ogromnej wartości i również giną gatunki. A więc bez człowieka przyroda zaczyna sterować tymi procesami, ale zmienia się to – budzi to ogromne zaniepokojenie miejscowej ludności.

Głównym argumentem za wycinką, podnoszonym przez samych leśników, jest kwestia korników. Nie istnieją żadne inne sposoby, które mogą pomóc w ochronie Puszczy przed tymi szkodnikami?

W tej chwili, o ile zaniechano pewnego procesu i doprowadzono do tego, że drzewostany świerkowe sadzone ręką człowieka, jednowiekowe, wzrosły do pewnego wieku i zaczynają zamierać (każdy gatunek żyje określony czas), wtedy istnieje duże prawdopodobieństwo – i tak się pewnie stało –    wybuchu gradacji kornika drukarza. To taki kornik, który potrafi mieć nawet trzy generacje w ciągu roku, a więc jest takim bardzo prężnym gatunkiem pod względem dynamiki liczebności populacji, a w momencie, gdy zaczyna występować masowo, atakuje już nie tylko drzewa umierające, czyli starsze, ale również i drzewostany młodsze, drzewa młodsze i w ten sposób przyczynia się ten gatunek do całkowitej eliminacji świerka z lasów Puszczy Białowieskiej. To właśnie w tej chwil sprawdzamy, czy rzeczywiście takie coś nastąpiło, a o ile tak, to ktoś za to ponosi odpowiedzialność.

Greenpeace argumentuje także, że wycinka drzew w Białowieży może spowodować nałożenie kar przez Komisję Europejską oraz doprowadzić do odebrania Puszczy statusu Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Istnieje takie zagrożenie?

Ja niezwykle szanuję Greenpeace i ludzi zaangażowanych w tej organizacji i serdecznie ich zapraszam do dyskusji, do wizji terenowej – z przyjemnością pojadę razem z nimi osobiście. A skandal? Jeżeli tak rzeczywiście jest, to ten skandal może być na skalę światową. Trzeba dokładnie powiedzieć, kto za to ponosi odpowiedzialność. Tak, jak już powiedziałem poprzednio, z tych informacji, które do mnie docierają: gradacja – wywołana – kornika drukarza spowodowała zmiany stosunków wodnych, zmiana stosunków wodnych spowodowała zanik siedlisk, które były tam wyznaczone, a które były pochodną działalności gospodarczej i również wraz z zanikiem tych siedlisk, niezwykle ważnych z punktu widzenia Natury 2000 i Unii Europejskiej, gdyż to są środowiska priorytetowe, giną również i gatunki priorytetowe (albo zmieniają swoją liczebność na niekorzyść). To też tą sprawą trzeba rzeczywiście się zająć i myślę, że w układzie międzynarodowym powinniśmy to również pokazać.

Ta sytuacja to początek większego sporu na linii nowy rząd – tzw. ekologizm czy to raczej chwilowa animozja i wszystko zostanie doprowadzone do konsensusu?

Myślę, że doprowadzimy to, na pewno, do pozytywnego zakończenia, wspólnie działając, informując cały świat o tym, co się dzieje na terenie Puszczy Białowieskiej. Postaramy się to pokazać i myślę, że na pewno będzie to załatwione zgodnie z interesem przyrody, zgodnie z interesem człowieka, ludzi mieszkających na terenie Puszczy Białowieskiej, i będziemy mogli pokazać, jak wielkim dziedzictwem kulturowym jest to, co jest w tej chwili w lasach zagospodarowanych Puszczy Białowieskiej.

Zobacz również: KORNIK W PUSZCZY

RIRM

drukuj