fot. PAP

Minister Piechociński nie dotrzymał słowa?

Miał powstać zespół, który monitoruje funkcjonowanie przepisów dotyczących rozliczania elastycznego czasu pracy; skończyło się jak zwykle na obietnicach.

Wicepremier i Minister Gospodarki Janusz Piechociński zapewniał związkowców przy okazji październikowych protestów w Warszawie, że powoła takie gremium. Minęło kilka tygodni a resort informuje tylko o tym, że trwają nad nim prace, ale kiedy zacznie działać dalej nie wiadomo. O sprawie napisał jeden z dzienników.

Związkowcy jak mówią nie mieli złudzeń; Janusz Piechociński zawiódł. Mieliśmy większe oczekiwania – szczególnie jeżeli chodzi o jego pozycję w rządzie i poprawę dialogu; to były płonne nadzieje – stwierdził Marek Lewandowski rzecznik NSZZ „S”. Związki chcą, aby rząd ustosunkował się do ich postulatów, które są znane.

Dla nas to jest sprawa czysto techniczna. My oczekujemy, żeby rząd ustosunkował się do postulatów, które złożyliśmy podczas wrześniowych dni protestu. 22 października mamy kolejne posiedzenie naszego związkowego sztabu protestacyjnego. My przygotowujemy kolejne działania i to są kolejne działania protestacyjne, a więc nie ma złudzeń z naszej stronie. Twardo chodzimy po Ziemi i wiemy swoje, więc chcemy, aby rząd odniósł się do naszych postulatów; natomiast to co zrobi za pośrednictwem swojego zespołu: czy bezpośrednio premier albo minister finansów, to ma znaczenie wtórne – zaznaczał Lewandowski.

Związkowcy negatywnie oceniają także działalność ministra Władysław Kosiniaka-Kamysza, partyjnego kolegi Piechocińskiego; chcą odwołania go z funkcji szefa resortu pracy.

Jak wiadomo sytuacja z Funduszem Pracy o którym minister pracy zwraca się z podaniem do ministra finansów, żeby łaskawie odmroził pieniądze, które przecież nie należą do niego, które są przeznaczone ze swojej natury, ze swojego tytułu prawnego na wspieranie aktywnych, wspieranie rynku pracy. To wszystko pokazuje, że tak naprawdę Kosiniak-Kamysz nie ma żadnej pozycji w rządzie i tutaj wybór pana Piechocińskiego na szefa partii a później wicepremiera, też w żaden sposób tej sytuacji nie poprawił, ale my nie mieliśmy wielkich złudzeń, nasze wyjście z komisji Trójstronnej nie nastąpiło z dnia na dzień; myśmy dojrzewali do tej pozycji. To co się dzieje dzisiaj jest tylko konsekwencjom – zaznacza Lewandowski.

RIRM

drukuj