PAP/Jakub Kamiński

Min. Z. Ziobro ws. zatrzymania b. komendanta głównego policji: Nie ma równych i równiejszych

Nie ma równych i równiejszych. Fakt pełnienia wysokiej funkcji w policji nie może oznaczać stosowania taryfy ulgowej – powiedział minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, odnosząc się do zatrzymania byłego komendanta głównego policji Zbigniewa M.

W środę gdańscy agenci CBA zatrzymali byłego komendanta oraz dwóch byłych dyrektorów delegatur CBA z Łodzi i Poznania. Zatrzymani mają usłyszeć zarzuty dotyczące m.in. ujawniania informacji z prowadzonych postępowań karnych oraz na temat planowanych czynności.

Minister Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej był pytany, czy zarzuty wobec zatrzymanych są aż tak poważne, że trzeba było ich zatrzymywać, a nie wezwać do prokuratury.

Prokuratorzy prowadzący to postępowanie uznali, iż takie czynności są niezbędne – w ich ocenie – do tego, aby przeprowadzić te czynności. Sądzę, że wpływ na to mogły mieć też i okoliczności związane z tym, że rzecz tam dotyczyła nie tylko byłego komendanta głównego policji, ale również innych wysokich funkcjonariuszy policji czy CBA i z obawy, że ewentualne wezwanie może spowodować kontakt między wymienionymi i wpływ na przyjętą linię obrony. Przesłanką do stosowania zatrzymania jest nie tylko surowa grożąca kara, ale również niebezpieczeństwo matactwa, które w przypadku osób, które profesjonalnie zajmowały się ściganiem przestępstw, które są zawodowcami w tym zakresie, jest bardziej prawdopodobne niż w przypadku przeciętnego Kowalskiego – powiedział minister sprawiedliwości.

Zbigniew M. zrezygnował ze stanowiska komendanta głównego policji 11 lutego 2016 r., po dwóch miesiącach od powołania. Tłumaczył swoją decyzję tym, że byli pracownicy Biura Spraw Wewnętrznych KGP przygotowali wobec niego prowokację. W mediach pojawiły się wówczas informacje, że chodzi o wydarzenia sprzed kilkunastu lat, kiedy Zbigniew M. pracował w Kaliszu. Były informator policji miał go szantażować. Sugerował, że M. przyjął od niego 5 butelek alkoholu, a także pożyczył 10 tys. zł, których nie oddał.

RIRM

drukuj