fot. PAP/Marcin Obara

Min. J. Kwieciński: Warunkowość wydatkowania środków UE musi się opierać na obiektywnych i mierzalnych kryteriach

Rząd RP stoi na stanowisku, że warunkowość wydatkowania środków UE musi się opierać na obiektywnych, konkretnych, mierzalnych i adekwatnych kryteriach – powiedział PAP minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.

Parlament Europejski przegłosował w czwartek stanowisko dotyczące propozycji powiązania dostępu do funduszy UE ze stanem praworządności. Eurodeputowani chcą, by to eksperci oceniali stan rządów prawa w krajach UE.

„Rząd RP stoi na stanowisku, że warunkowość wydatkowania środków UE musi się opierać na obiektywnych, konkretnych, mierzalnych i adekwatnych kryteriach” – powiedział min. Kwieciński.

„Kryteria, które z natury mają charakter bardziej polityczny niż prawny czy ekonomiczny, a dodatkowo zakładają sięganie do bliżej nieokreślonego katalogu źródeł spoza prawa UE, rodzą ryzyko ich instrumentalizacji i powstania niepewności po stronie beneficjentów funduszy UE. Dlatego Rząd RP od początku sprzeciwiał się projektowi rozporządzenia” – podał minister.

„Wątpliwości budziła przede wszystkim sama potrzeba przyjmowania kolejnego aktu prawnego regulującego kwestie ochrony interesów finansowych UE. Istnieją już zobowiązania traktatowe (art. 325 TFUE) dla państw członkowskich i unijne przepisy w tym obszarze, np. dyrektywa o ochronie interesów finansowych UE z wykorzystaniem prawa karnego” – podał Jerzy Kwieciński.

„Rozporządzenie może wywołać negatywne skutki finansowe dla państw członkowskich. Przewidywane w projekcie sankcje w praktyce mogą oznaczać zawieszenie lub zmniejszenie finansowania unijnego, albo wprowadzenie nowych zobowiązań. Zawieszenie płatności przez KE przy jednoczesnym zobowiązaniu państwa członkowskiego do wdrożenia uruchomionych już programów i do całkowitego pokrycia kosztów zaciągniętych zobowiązań wobec beneficjentów, w skrajnym przypadku może oznaczać, że poziom współfinansowania krajowego realizowanych inwestycji wyniesie 100 proc.” – podał minister.

Parlament Europejski przegłosował w czwartek stanowisko dotyczące propozycji powiązania dostępu do funduszy UE ze stanem praworządności. Za przyjęciem sprawozdania w tej sprawie głosowało podczas sesji w Strasburgu 397 europosłów, przeciw było 158, natomiast od głosu wstrzymało się 69.

Centrolewicy udało się przeforsować poprawkę, która mówi o włączeniu do tekstu unikania opodatkowania i konkurencji podatkowej jako działań szkodzących UE. Przeciwko temu była EPL, która chciałaby, aby rozporządzenie skupiało się na praworządności.

Wiceszef komisji budżetowej PE Petri Sarvamaa (EPL), który był drugim z autorów sprawozdania mówił w czwartek, że projekt tego rozporządzenia ma podstawę w unijnych przepisach finansowych, dokładanie w art. 323 traktatu. Mówi on o tym, że PE, Rada i Komisja zapewniają dostępność środków finansowych umożliwiających Unii wykonywanie jej zobowiązań prawnych wobec stron trzecich.

Zgodnie z projektem w tej sprawie stroną inicjującą i nadzorującą przebieg procedury stosowanej w razie zagrożenia dla praworządności będzie Komisja, jednak o ostatecznym zastosowaniu środków dyscyplinujących będą decydowały już państwa członkowskie.

Parlament Europejski w swoim stanowisku opowiedział się za tym, by również europosłowie mieli głos w tej sprawie. Wskazuje on też na potrzebę modyfikacji całej procedury tak, żeby stan praworządności oceniło grono ekspertów.

Do uruchomienia sankcji nie ma być potrzebna jednomyślność w Radzie UE. Głosowania miałyby się odbywać na zasadzie tzw. odwróconej większości kwalifikowanej: decyzja KE zostanie uznana za przyjętą, jeśli głosujący nie odrzucą jej z odpowiednią większością głosów. W Parlamencie Europejskim potrzebna byłaby do tego zwykła większość.

PE opowiedział się za tym, by konsekwencje zamrażania dostępu do funduszy uderzały w państwa, ale nie w odbiorców końcowych środków. Ci mieliby dostawać obiecane fundusze, jednak miałyby one pochodzić nie z budżetu UE, ale z budżetów krajowych.

Komisja Europejska przedstawiła w maju 2018 roku propozycję dotyczącą uzależnienia od praworządności wypłaty funduszy unijnych w budżecie Unii Europejskiej na lata 2021-2027. PE jest teraz gotowy do negocjacji w tej sprawie, ale mandatu nie ma jeszcze Rada UE, w której zasiadają przedstawiciele państw członkowskich.

PAP/RIRM

drukuj