fot. flickr.com

MEN wyda 6 mln zł na program „Bezpieczna i przyjazna szkoła”

Ministerstwo Edukacji Narodowej wyda blisko 6 mln zł na program „Bezpieczna i przyjazna szkoła”. Resort rozdał już pierwsze certyfikaty dla placówek, które dbają o bezpieczeństwo dzieci.

Warto przypomnieć, że wcześniejszy rządowy program, który miał zapobiegać przemocy w szkołach – Najwyższa Izba Kontroli uznała za nieskuteczny. Według Izby nie poprawił on statystyk, a przemoc w sieci nawet się zwiększyła.

Według resortu edukacji, program ma pomóc w szkoleniach nauczycieli i tworzeniu specjalnych infolinii. To kolejny element gry pozorów prowadzonej przez MEN – mówi Mirosław Orzechowski. Były wiceminister edukacji dodał, że przemoc w szkołach to efekt wieloletnich zaniedbań resortu.

– Tego typu pozornych przedsięwzięć, obiecanych wyłącznie na zrobienie pieniędzy zarobionych przez kolegów, było wiele i niestety będzie wiele. One, w tym wypadku, nie mają za zadanie zapewnienia bezpieczeństwa w szkołach. Są to działania pozorne, obliczone wyłącznie na zdobycie kolejnych lipnych certyfikatów. Znowu ktoś zarobi, odbędą się nikomu niepotrzebne szkolenia. Czego dowiedzą się nauczyciele na tych szkoleniach? Tego, że dzieci nie powinny bić dzieci, że dzieci nie powinny gwałcić dzieci, że dzieci nie wolno zawijać plastrami? To jest oszalały krąg ludzi kroczących, jak „pijane dzieci we mgle”. Jest to pozór, który nie powinien mieć miejsca – powiedział Mirosław Orzechowski.

Sprawa przemocy w szkołach stała się znów głośna po tzw. mustrze w Legnicy i sytuacji ze Szczodrego koło Wrocławia, gdzie nauczycielka zaklejała taśmą usta dzieciom z zerówki.

Były wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski stwierdził, że takie przypadki pokazują, brak nadzoru resortu nad tym, kto jest zatrudniany w szkołach.

RIRM

 

drukuj