fot. PAP/EPA

Memoriał do kasacji?

Rosyjskie ministerstwo sprawiedliwości chce zlikwidować Memoriał

Na razie chodzi tylko o jedną z organizacji występujących pod tą nazwą – Memoriał Rosyjski. Sąd Najwyższy przyjął wniosek ministerstwa do rozpatrzenia. Rozprawa odbędzie się 13 listopada. Nie wiadomo dokładnie, jak urząd motywuje swoje działania. Najbardziej znana i szanowana organizacja pozarządowa Rosji ma różne problemy prawne od serii zmasowanych kontroli wiosną 2013 roku.

– Od tego czasu jest atmosfera presji i to jest taki stan chroniczny – komentuje dla „Naszego Dziennika” Aleksandr Gurjanow, który zajmuje się w Memoriale sprawami polskimi, m.in. zbrodnią katyńską. Tej części działalności organizacji wniosek ministerstwa nie dotyczy.

– Formalnie z Memoriałem Międzynarodowym i Memoriałem Moskiewskim to nie ma nic wspólnego. Ale wszystko się jakoś łączy. Co będzie, zobaczymy – niepokoi się Arsienij Roginski, przewodniczący Memoriału Międzynarodowego.

Jak dotąd spór rosyjskiego ministerstwa sprawiedliwości z Memoriałem Rosyjskim dotyczył tego, czy stowarzyszenie może nosić miano ogólnorosyjskiego. Posiadanie tego statusu ma spore konsekwencje prawne dla każdej organizacji, poza tym w Rosji rozmaite urzędy drobiazgowo kontrolują wszelkie stowarzyszenia pozarządowe i przywiązują wagę do kwestii formalnych. Z powodu wielu skomplikowanych wymogów niektóre stowarzyszenia mają bardzo długie nazwy, ledwie mieszczące się na pieczątkach i tabliczkach.

Memoriał Rosyjski powstał i zarejestrował się w 1992 roku. Chodziło o to, żeby kilkadziesiąt regionalnych organizacji miało jakąś platformę współdziałania. Według prawa organizacja jest „ogólnorosyjska”, gdy działa w więcej niż połowie podmiotów administracyjnych Federacji Rosyjskiej. Podmiotów jest 83 (z Krymem i Sewastopolem – 85), a lokalnych inicjatyw zrzeszonych w Memoriale Rosyjskim działa 65 w 46 podmiotach Federacji. Ministerstwo zaczęło jednak żądać, by wszystkie one zarejestrowały się jako oddziały Memoriału Rosyjskiego. Kiedy ten warunek spełniono, urzędnicy znaleźli kolejny problem. Otóż lokalne organizacje, żeby można je liczyć przy określaniu statusu „ogólnorosyjski”, musiałyby w swoich podmiotach być zarejestrowane jako regionalne, a nie miejskie lub rejonowe. Na kolejne przerejestrowywanie się Memoriał nie zgodził się i zaskarżył decyzję do sądu, ale przegrał. Sprawy są w trakcie postępowania kasacyjnego w Sądzie Konstytucyjnym.

Jeśli dojdzie do likwidacji Memoriału Rosyjskiego, organizacje w regionach będą mogły działać dalej.

– Jedynie niektóre trzeba będzie przerejestrować, gdy chodzi o te, które funkcjonowały jako oddziały Memoriału Rosyjskiego. Praktycznie jednak będzie to miało znaczenie dla ich stosunków z miejscową administracją i społeczeństwem, które reagują na to, że władza wprost wskazuje, iż jest z nich niezadowolona. Gdy w regionie działa organizacja, o której wszyscy wiedzą, że jest częścią Memoriału, to jego likwidacja oznacza, że i ją postrzega się jako podejrzaną. Nikt nie będzie wnikał, jakie są rzeczywiste motywy w tym przypadku. To pogorszy warunki pracy, chociaż one i tak są bardzo ciężkie – tłumaczy Roginski.

Memoriały działają w całej Rosji (są też oddziały na Ukrainie i Łotwie), zajmują się dokumentowaniem i upamiętnianiem ofiar zbrodni komunistycznych oraz działalnością w zakresie ochrony praw człowieka.

Natomiast moskiewska centrala Memoriału jest zarejestrowana jako Memoriał Moskiewski, w którego skład wchodzą Centrum Obrony Praw Człowieka oraz Centrum Naukowo-Informacyjne i Edukacyjne. Memoriał Międzynarodowy zrzesza memoriały Moskiewski i Rosyjski, 48 różnych organizacji w Rosji oraz placówki zagraniczne, a także jest właścicielem dwóch lokali w rosyjskiej stolicy z ich majątkiem, przede wszystkim w postaci archiwum i biblioteki.

– Te organizacje w żadnym wypadku nie znikną i w najgorszym razie znajdą jakąś nową formę zjednoczenia – zapewnia szef Memoriału Międzynarodowego. Być może wystarczy, że Memoriał Rosyjski nie będzie organizacją „ogólnorosyjską”, a „międzyregionalną”. Inny wariant to rezygnacja z oficjalnej struktury jednoczącej organizacje w terenie.

Czy przyczyny wniosku o likwidację naprawdę wiążą się z kwestią „ogólnorosyjskości” Memoriału Rosyjskiego? Być może ministerstwu chodzi o zmuszenie Memoriału do rezygnacji z formuły luźnego związku wielu stowarzyszeń i utworzenie jednego scentralizowanego Memoriału. Takie rozwiązanie jednak nie tylko nie odpowiada poglądom tworzących go ludzi, ale także naraża na ryzyko, że władze pod pretekstem jakiegoś drobnego naruszenia od razu zlikwidują całość struktur.

Posiedzenie sądu wyznaczono na 13 listopada, a tydzień później ma się odbyć walne zebranie Memoriału Rosyjskiego z udziałem przedstawicieli wszystkich wchodzących w jego skład organizacji. – To będzie kolejne walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze. Posiedzenie sądu na tydzień wcześniej może być pretekstem, żeby uznać zebranie za bezprawne – obawia się Roginski.

Piętno „agenta”

Inny kłopot Memoriału dotyczy nadania statusu „zagranicznego agenta”. Prokuratura zażądała tego od Centrum Obrony Praw Człowieka i kilku organizacji lokalnych Memoriału, raczej zajmujących się prawami człowieka niż kwestiami historycznymi. Wszyscy odwołali się do sądów. Centrum przegrało prawomocnie 12 września. Jednak wcześniej zmieniono ustawę w ten sposób, że ministerstwo może samo nadać taki status dowolnej organizacji. Urzędnicy z tego skorzystali, nie czekali na sąd i sami uczynili centrum „zagranicznym agentem” już 21 lipca.

Organizacje Memoriału postanowiły, że żadna z nich nie zgodzi się dobrowolnie na określenie, które w Rosji jest wyjątkowo poniżające i stygmatyzujące – kojarzy się ze szpiegostwem i zdradą. Ofiary represji, które badają historycy Memoriału, były niejednokrotnie więzione i mordowane właśnie jako „zagraniczni agenci”. Inaczej uważa rosyjski Sąd Konstytucyjny. W kwietniu orzekł, że próby dopatrywania się w określeniu „zagraniczny agent” negatywnego znaczenia, nawiązującego do stereotypów z epoki ZSRS, są pozbawione podstaw prawnokonstytucyjnych.

Najnowszemu krokowi ministerstwa towarzyszy wymierzona w Memoriał medialna nagonka. W piątek należąca do państwowego koncernu Gazprom telewizja NTV wyemitowała film, którego autorzy twierdzą, że Memoriał wspiera islamskich terrorystów z Północnego Kaukazu. Jeden z nich ma obecnie walczyć w szeregach Państwa Islamskiego w Syrii. Zarzut ten jest mocno naciągnięty – Centrum Obrony Praw Człowieka rzeczywiście zajmuje się problemami Kaukazu, w tym upomina się o prawa więźniów w tym regionie. Prokremlowska telewizja towarzyszyła także grupie kontrolerów z różnych urzędów w marcu 2013 roku. Jej ekipa chodziła po budynku i indagowała wszystkich o branie pieniędzy z zagranicy. Potem ukazał się materiał w tym duchu.

Memoriał powstał w wyniku porozumienia kilkuset osób zajmujących się ujawnianiem prawdy o zbrodniach komunistycznych pod koniec okresu pieriestrojki około 1997 roku. Za początek stowarzyszenia uważa się zebranie założycielskie z 28-29 kwietnia 1989 roku. Wśród założycieli byli m.in. Andriej Sacharow, Siergiej Kowaliow, Lew Ponomariow. Wówczas chodziło o prawo do publicznego mówienia o więźniach politycznych, Gułagu, zbrodniach wojennych po stronie sowieckiej itp. – Wtedy czułem, że jest to takie wyzwanie. Kiedy widzisz dookoła kłamstwo, a znasz prawdę, to chcesz, żeby ta prawda była innym znana – wspomina Aleksiej Pamiatnych, rosyjski astronom, który podczas pobytu w Polsce dowiedział się o Katyniu i zaczął się tą sprawą bliżej zajmować. Uczestniczył w zebraniu założycielskim jako twórca pierwszej w Rosji wystawy o pakcie Ribbentrop-Mołotow i Katyniu.

Memoriał prowadzi szeroko zakrojoną działalność naukową, wydawniczą i edukacyjną. Organizuje wystawy, konferencje, dokumentuje represje w czasach komunistycznych, udziela informacji bliskim ofiar. W Moskwie przy ulicy Karietnyj Riad, tuż obok siedziby moskiewskiego urzędu spraw wewnętrznych znajduje się największe w Rosji archiwum (zapewne poza archiwum FSB) dokumentujące zbrodnie komunistyczne. W 1990 r. Memoriał ustawił przy placu Łubianaka, obok osławionej siedziby sowieckiej bezpieki (obecnie FSB) kamień z Wysp Sołowieckich, jednego z pierwszych miejsc wywózek ludzi niewygodnych dla systemu. Przy nim co roku 30 października odczytywane są nazwiska ofiar komunistów. Od niedawna Memoriał organizuje wycieczki po okolicy Łubianki, podczas których przewodnik pokazuje budynki związane z terrorem.

Memoriał zajmuje się także sprawami polskimi. Poza Gurjanowem polskiej opinii publicznej dobrze znany jest prof. Nikita Pietrow, który odkrył nieznane fakty dotyczące obławy augustowskiej. W sprawach katyńskich oraz wywózek obywateli polskich na wschód Memoriał od dawna współpracuje z rodzinami katyńskimi, organizacjami Sybiraków, „Kartą” i IPN. Jego prawnicy walczyli w sądach o odtajnienie akt rosyjskiego śledztwa katyńskiego, potem wspierali rodziny ofiar w Strasburgu. Obecnie trwają prace nad rosyjską wersją wykazu Polaków rozstrzelanych w Katyniu. Ma być gotowa w kwietniu, na 75. rocznicę zbrodni.

– Memoriał to taki jasny punkt w mało przyjaznym krajobrazie współczesnej Rosji. Jest bardzo ważny dla Polaków i dla tych Rosjan, którzy próbują w dalszym ciągu budować nową tożsamość rosyjską w oparciu o wartości, które nas łączą. Kiedy spotyka się ludzi z Memoriału, to od razu konstatuje się, że z tymi ludźmi nie mamy żadnych różnic. Mają ten sam sposób myślenia, czasem są nawet bardziej radykalni –wskazuje Sławomir Dębski, dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

Piotr Falkowski/Nasz Dziennik

drukuj