fot. PAP

Macierewicz o oskarżeniach ws. raportu WSI: W tym nie ma grama prawdy!

Sejmowa komisja ds. służb specjalnych zajmie się kwestią tłumaczenia na język rosyjski raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Tygodnik „Wprost” napisał, że raport z likwidacji WSI  został przetłumaczony jeszcze przed publikacją dokumentu po polsku.

Oskarżany o to jest poseł Antoni Macierewicz, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Wiceprezes PiS uznaje te zarzuty za absurdalne; przedstawiciel prawny posła wysłał już do osób, które powielają tezy tygodnika ostrzeżenie. Dalsze ich powielanie jak dodaje będzie skutkowało złożeniem zawiadomień do sądu.

Poseł Antoni Macierewicz w audycji „Rozmowy Niedokończone” w Radiu Maryja i TV Trwam podkreślał: w tej całej historii nie ma nawet grama prawdy, jest dokładnie odwrotnie – to rząd zlecił przetłumaczenie raportu Jerzego Millera na język rosyjski, a potem premier parafował wersję Polską. „To był odstęp trzech tygodni, miedzy dwiema wersjami. ” – tłumaczył.

– To jest absolutnie niemożliwe, żeby jakakolwiek część tego raportu wywędrowała z sejfów SKW, a dokładniej Komisji Weryfikacyjnej przed podpisaniem prezydenta. Takie rzeczy się nie zdarzyły i nie mogły zdarzyć; zresztą jedyny dowód, jaki ci atakujący przedstawiają, polega na tym, że przedstawiają oni umowę, na której jest napisane wprost: „Zleca się tłumaczenie Monitora Polskiego” czyli wydrukowanie w Monitorze Polskim części tego raportu; ale to im nie przeszkadza rzucać od rana do wieczora te oskarżenia – tłumaczy poseł Macierewicz.

To posłowie Twojego Ruchu, ugrupowania Janusza Palikota oskarżają Antoniego Macierewicza, że publikacja raportu kosztowała bardzo dużo, a także, że naraziła na niebezpieczeństwo agentów i współpracowników służb specjalnych. Do tych oskarżeń ostatnio dołączył się także sam premier Donald Tusk.

– Będzie musiał to udowodnić przed sądem, dlatego że poprzednia taka kampania, którą próbował realizować pan przewodniczący – o ile się nie mylę – z tego Ruchu, polegała właśnie na tym, że chodził i opowiadał, że „narażono życie tajnych współpracowników”, a nawet mówił, że „zginęło kilku” itd. W związku z tym powiedziałem, że „jeśli nadal będzie opowiadał te głupoty, to zostanie pozwany do sądu i niech wskaże chociażby jednego”. On twierdził: „ale Komisja ds. Służb Specjalnych tym się zajmowała”. Zostało mu wykazane, że „nie”. Komisja Etyki ukarała go za te kłamstwa, więc to jest następne podejście do tej samej historii – komentuje Antoni Macierewicz.

RIRM 

drukuj