fot. PAP/Jakub Kamiński

M. Wassermann: Liczyłam na lepszą pamięć ze strony pana ministra J. Cichockiego

Zdecydowanie liczyłam na lepszą pamięć ze strony pana ministra Cichockiego – powiedziała przewodnicząca sejmowej komisji ds. Amber Gold, podsumowując dzisiejsze przesłuchanie. Przed komisją stanął były szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska.  Jacek Cichocki był nie tylko ministrem spraw wewnętrznych, ale także koordynatorem do spraw służb specjalnych.

Jacek Cichocki od stycznia 2008 r. był sekretarzem stanu w kancelarii premiera i sekretarzem rządowego Kolegium ds. Służb Specjalnych. Od listopada 2011 r. sprawował funkcję szefa MSW w rządzie Donalda Tuska.

Były minister nie podał wielu szczegółów dotyczących swojej pracy. Choć jak stwierdził, z dzisiejszej perspektywy widać błędy, jednak w 2011 roku nie mógł zrobić nic więcej. Świadek podkreślił, że nie miał prerogatyw do tego, żeby podejmować „intensywne działania, bo to były zadania ministra sprawiedliwości”. Według przewodniczącej komisji poseł Małgorzaty Wassermann, służby koordynowane przez Jacka Cichockiego zawiodły.

– To, co mnie najbardziej zawodzi, to jest brak audytu. Pan minister mówi o tym, że zostały wydane polecenia, żeby wdrożyć działania naprawcze, ale jeżeli nie było audytu, nie było oceny, co było zrobione źle i dobrze, to jak można wdrażać działania naprawcze? Wiemy o tym, że takiego audytu nie było, nie było wyciągania konsekwencji. Gdyby były, to posypałyby się głowy, posypałyby się dyscyplinarki, a być może zwolnienia ze służby. Państwo mieliście okazję przysłuchiwać się, jak pracowała policja. W tej sprawie fatalnie. Nie jestem w stanie powiedzieć na podstawie czego pan premier, a co za tym idzie pan minister Cichocki, pozytywnie ocenił służby – podkreśliła przewodnicząca sejmowej komisji w sprawie Amber Gold.

Jutro o godz. 14.30 ma odbyć się tajne posiedzenie komisji śledczej. Wtedy Jacek Cichocki ma odpowiedzieć na pytania, na które nie chciał odpowiedzieć podczas posiedzenia jawnego.

RIRM

drukuj