M. Machałek: reforma edukacji i tak musiałaby lada moment nastąpić

W programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam posłanka Prawa i Sprawiedliwości Marzena Machałek powiedziała, że prace nad ustawą o reformie edukacji potrwają w Sejmie do 15 grudnia, natomiast podpis prezydenta powinien się pod nią znaleźć do końca tego roku. Wbrew opinii publicznej to nie wygaszanie gimnazjów jest najważniejszą częścią ustawy – dodała.

Opinia publiczna próbuje się organizować wokół likwidacji gimnazjów. Chciałabym przypomnieć jedną rzecz: eksperci i politycy związani z Prawem i Sprawiedliwością pracowali nad zmianą w systemie edukacji od paru lat. Z wyniku tych analiz powstał program Prawa i Sprawiedliwości. Głównym celem tego programu było to, że trzeba odtworzyć licea ogólnokształcące i przywrócić porządne kształcenie zawodowe. Robiąc to nie da się nie naruszyć poniższych struktur, czyli wygaszania gimnazjów – powiedziała wiceszefowa sejmowej komisji edukacji.

Posłanka zwróciła się do nauczycieli gimnazjów.

Też jestem nauczycielem urlopowanym. Znam naprawdę wielu nauczycieli gimnazjów, którzy przed ogłoszeniem przez Prawo i Sprawiedliwość reformy, krytykowali gimnazja. Chodziło o sprawy wychowawcze, trudny wiek i krótki cykl kształcenia. Spójrzmy na to, co się wydarzyło. Gimnazja się nie przyjęły w polskim systemie. Ponad 60 proc. gimnazjów jest w zespołach razem z podstawówkami. Właściwie gimnazjum upodabnia się do podstawówki – zaznaczyła Marzena Machałek.

Na poziomie gimnazjalnym rozpoczęła się selekcja i segregacja uczniów, a ich zadaniem było wyrównywanie szans – dodała.

To można dosyć jasno zaobserwować w poszczególnych gminach. Po pierwsze, zaczęto dzielić gimnazja na lepsze i gorsze. (…) Dochodziło do tego, że rodzice przemeldowywali swoje dzieci, żeby dostało się ono do gimnazjum przy liceum, bo jest opinia, iż jest to gimnazjum, które daje większe szanse na dostanie się do dobrego liceum. Zaczęły również wyrastać jak grzyby po deszczu gimnazja społeczne. Wzięło się to stąd, że rodzice byli niezadowoleni z funkcjonowania gimnazjów publicznych. To nie jest wina nauczycieli. Ktoś nam  (rządowi PiS-u) mówi, że my podważamy pracę nauczycieli, co jest nieprawdą. Nie podważamy ich ciężkiej pracy. Chcemy, żeby ich doświadczenie nauki w gimnazjach było wykorzystywane w podstawówkach, szkołach branżowych czy w liceach ogólnokształcących. Jest więc tutaj przede wszystkim troska o uczniów, ale również i o nauczycieli – powiedziała wiceszefowa sejmowej komisji edukacji.

Reforma edukacji i tak lada moment musiałaby nastąpić, bo mamy niż demograficzny i wiele szkół nie mogłoby się utrzymać – wskazała posłanka Prawa i Sprawiedliwości.

Ponad 60 proc. gimnazjów boryka się z tym, że ma za mało uczniów i nie może się utrzymać. Lada moment mielibyśmy niekontrolowaną likwidację gimnazjów, a do liceów trafiłby niż. Nie dość, że licea byłyby zdemontowane tym, że podstawa programowa spowodowała, iż nie ma tam pełnego kursu kształcenia ogólnego, to jeszcze z powodu niżu zaczęłyby upadać. Nie ma innego wyjścia. Trzeba wprowadzać tę ustawę pilnie. Ale podkreślam, że nie w sposób szybki, bo wiele lat dyskutowaliśmy o tym, który model będzie najlepszy. Wypracowaliśmy nasz program, z którym poszliśmy do wyborów i teraz go realizujemy – podkreśliła Marzena Machałek i zaapelowała do wszystkich, którzy negują tę reformę ze względów partyjnych, aby nie robili na złość dzieciom i nauczycielom, bo ta reforma jest potrzebna i konieczna.

RIRM

drukuj