fot. twitter.com

M. Dworczyk: Trudno oprzeć się wrażeniu, że moment ogłoszenia decyzji TSUE miał wpłynąć na wynik wyborów

Intencją było, żeby o decyzji TSUE Polacy dowiedzieli się jeszcze przed wyborami samorządowymi; trudno oprzeć się wrażeniu, że takie działania były podejmowane, aby wpłynąć na wynik wyborów w Polsce – ocenił w poniedziałek szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Trybunału Sprawiedliwości UE zdecydował o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych i zawieszeniu stosowania przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym. TSUE przychylił się w pełni do wniosku Komisji Europejskiej w tej sprawie. Chce m.in. przywrócenia wysłanych na emeryturę sędziów. Jako pierwsze poinformowały o tym media i organizacje pozarządowe. Kopia decyzji, jaką miał wydać unijny trybunał w tej sprawie, została zamieszczona na Twitterze przez organizacje pozarządowe. Informowały o niej też media w Polsce.

„Okazało się, że w trybie ekstraordynaryjnym dotarła do nas informacja, że TSUE podjęło taką, a nie inną decyzję” – ocenił Michał Dworczyk w telewizji WP.PL.

Według niego, „trudno oprzeć się wrażeniu, że takie działania były podejmowane, aby wpłynąć na wynik wyborów”.

„To było zdarzenie niezwykłe, ponieważ Polska wysłała w czwartek wieczorem odpowiedź liczącą kilkadziesiąt stron do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, a już w piątek rano pojawiła się informacja. To oznacza, że w ogóle nawet nie zapoznano się ze stanowiskiem Polski, jeśli chodzi o tę sprawę” – mówił Michał Dworczyk.

Na pytanie, czy uważa, że decyzją TSUE Unia „podstawiła nogę” PiS-owi na ostatniej prostej kampanii samorządowej, odpowiedział: „Nie, to oznacza, że w tym wypadku decyzja TSUE mogła – ze względu właśnie na jej charakter – mieć jakieś drugie dno”. Dopytywany, jakie „drugie dno”, Dworczyk odparł: „Na przykład takie, że powinna ukazać się przed wyborami (…). Intencja była taka, żeby Polacy dowiedzieli się o tej decyzji jeszcze przed wyborami”.

PAP/RIRM

drukuj