fot. pl.wikipedia

M. Dworczyk: Afera reprywatyzacyjna może być największą od ponad ćwierćwiecza

Ostatnie decyzje prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz pokazują, że afera warszawska może być największą od 27 lat – ocenił na antenie Radia Maryja poseł Michał Dworczyk.

Wczoraj z ratusza odeszło dwóch dotychczasowych wiceprezydentów: Jarosław Jóźwiak i Jacek Wojciechowicz. Jóźwiak podał się do dymisji, Wojciechowicz został odwołany przez prezydent stolicy. Ponadto, władze Platformy Obywatelskiej rozwiązały stołeczne struktury partii.

Platforma widzi odpowiedzialność polityczną Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale równocześnie roztacza parasol ochronny nad prezydent stolicy – wskazują politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Hanna Gronkiewicz-Waltz przyjmuje dymisje i odwołuje urzędników, ale nie dokonała refleksji, aby sama ustąpić z urzędu – mówi poseł PiS Michał Dworczyk, były radny miasta Warszawy. Polityk wskazuje na zakres nowych informacji dotyczących afery.

– W tej chwili prokuratura prowadzi już szereg postępowań. Informacje, które się pojawiają dotyczą setek adresów działek i kamienic, które zostały zwrócone w niejasnych okolicznościach. Pieniądze, które Warszawa mogła stracić sięgają gigantycznych kwot. Niektórzy eksperci twierdzą, że może to być ponad 2 mld zł. W związku z tym tutaj rzeczywiście jest bardzo poważny problem, który Hanna Gronkiewicz-Waltz na początku próbowała bagatelizować. Później prezydent stolicy zaczęła zrzucać odpowiedzialność na urzędników: najpierw dyrektorów, teraz pod presją mediów opinii publicznej, apelów Prawa i Sprawiedliwości – zdymisjonowała dwóch wiceprezydentów – zaznacza Michał Dworczyk.

Wcześniej prezydent stolicy zwolniła dyscyplinarnie dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcina Bajkę.

Sprawą warszawskich reprywatyzacji zajmują się obecnie trzy zespoły prokuratorskie: w prokuraturze regionalnej we Wrocławiu, Warszawie oraz Prokuraturze Krajowej.

Tymczasem do ratusza trafił wniosek stowarzyszenia „Oburzeni” o rozpisanie referendum ws. odwołania prezydent stolicy. Do przeprowadzenia plebiscytu potrzeba 130 tys. podpisów poparcia.

RIRM

drukuj