fot. Tomasz Strąg

M. Błaszczak: Opozycja przekracza kolejną granicę

W programie „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja minister Mariusz Błaszczak podkreślił, że działanie opozycji, które ma na celu zakłócenie kolejnej miesięcznicy smoleńskiej, jest kolejnym przekroczeniem granicy. Szef MSWiA odniósł się również do marszu Prawa i Sprawiedliwości 13 grudnia oraz do ustawy dezubekizacyjnej.

10 grudnia ma nastąpić blokada miesięcznicy smoleńskiej w Warszawie. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała zgodę na manifestacje, która może uniemożliwić złożenie kwiatów i odbycie modlitwy na kolejnej uroczystości upamiętniającej największą narodową tragedię w powojennej Polsce. Jest to bardzo niepokojąca decyzja – ocenił minister Mariusz Błaszczak.

Wygląda na to, że przeciwnicy polityczni są tak zatwardziali i owładnięci nienawiścią, że postanowili wystąpić przeciwko ludziom, którzy co miesiąc wspólnie modlą się za ofiary tragedii smoleńskiej. Zarejestrowali wcześniej swoją pikietę, odgrażają się, że zablokują wspólną modlitwę ludzi dobrej woli i nie zamierzają się wycofać. Na niedzielnej konferencji prasowej – z udziałem przewodniczącego KOD-u Mateusza Kijowskiego – mówiono, że to jest taki „przytup” przed demonstracją, która odbędzie się 13 grudnia. Przyznali, że posługują się szantażem i powiedzieli, że jest to uderzenie w prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Trzeba być wyzbytym cech ludzkich. Brakuje mi słów, by określić to, że w taki sposób można postępować – podkreślił szef MSWiA.

Jest to przykład na to, że obowiązująca ustawa Prawo o zgromadzeniach jest niedoskonała – dodał.

Obecna ustawa ogranicza swobody obywatelskie. Na podstawie tej ustawy przy bierności prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, która umywa ręce, jest próba opresji wobec tych ludzi, którzy od ponad 6 lat wspólnie modlą się w intencji ofiar tragedii smoleńskiej. To jest jedno wielkie nadużycie. Ludzie, którzy organizują tę blokadę są pozbawieni elementarnych cech przyzwoitości – zaznaczył minister w rządzie premier Beaty Szydło.

Wszystko wskazuje na to, że mamy kolejny etap „podpalania” Polski. Mamy do czynienia z ludźmi sfrustrowanymi tym, że stracili swoje przywileje – dodał minister w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.

Naród zdecydował w wolnych wyborach, że ci ludzie nie będą dalej rządzić Polską. Jak się okazuje, 13 grudnia w Parlamencie Europejskim odbędzie się kolejna debata wymierzona w Polskę. To jest bardzo symboliczne. 13 grudnia zorganizowany zostanie marsz, gdzie „ręka w rękę” będą szli byli działacze opozycji z ludźmi typu płk Adam Mazguła – ten, który nazywał stan wojenny „kulturalnym zdarzeniem”. On z resztą podpisał się pod skandalicznym apelem. W tym apelu stwierdzono, że nadeszła chwila, żeby wypowiedzieć posłuszeństwo władzy. To jest karalne! Takie postępowanie jest złamaniem prawa! Oni w ten sposób wzywają do popełnienia przestępstwa! Przekroczyli więc kolejną granice! Pod tym apelem podpisali się jeszcze m.in. Sławomir Broniarz – szef Związku Nauczycielstwa Polskiego, Władysław Frasyniuk, Mateusz Kijowski, Ryszard Petru czy były prezydent Lech Wałęsa. Wypowiedzi Lecha Wałęsy -„powyrzucamy przez okna” czy „powyrywamy” – to jest język agresji, język nienawiści. Tak właśnie postępują ci, którzy zostali odcięci – poprzez werdykt narodu wyrażony w wyborach – od tych owoców i przywilejów władzy – wskazał Mariusz Błaszczak i dodał, że ci ludzie uważają, jakoby przywileje należały im się dlatego, że – według nich – są oni ponad prawem.

Szef resortu spraw wewnętrznych i administracji zapewnił, że uroczystości miesięcznicy smoleńskiej na pewno się odbędą.

Chciałbym podkreślić, że policja zapewni bezpieczeństwo wszystkim tym, którzy będą chcieli uczestniczyć w kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Wszystkich na tę uroczystość bardzo serdecznie zapraszam. O godz. 08.00 będzie sprawowana Msza św. w kościele seminaryjnym. Jest on w bezpośrednim sąsiedztwie z pałacem prezydenckim. Po Mszy św. przejdziemy w procesji, aby złożyć kwiaty przy krzyżu na Krakowskim Przedmieściu, gdzie się pomodlimy. Następnie przemieścimy się na Powązki, aby złożyć kwiaty i zaświecić znicze na grobach poległych w katastrofie smoleńskiej. Wieczorem odbędzie się kolejna Msza św. w katedrze warszawskiej o godz. 19.00. (…) Po niej przejdziemy pod pałac prezydencki, żeby i tam się pomodlić. To przejście ma charakter procesyjny, a więc ci, którzy będą starali się blokować uroczystości, próbują ograniczyć swobody obywatelskie ludzi, którzy przez ponad 6 lat w ten sposób modlą się w intencji ofiar tragedii smoleńskiej – podkreślił polityk.

Minister Mariusz Błaszczak odniósł się również do marszu 13 grudnia, który ma upamiętnić czarną kartę polskiej historii – stan wojenny.

13 grudnia na pl. Trzech Krzyży o godz. 18.00 Prawo i Sprawiedliwość organizuje wspomnienie ofiar stanu wojennego. Będzie apel poległych i wspólna modlitwa. Dla nas ważne jest, abyśmy pamiętali o tych, którzy oddali swoje życie i zdrowie za wolność Polski. Chcemy, aby ta pamięć nigdy nie przeminęła. (…) Chcę zapewnić, że policja na pewno zapewni bezpieczeństwo wszystkim tym, którzy będą uczestniczyli w demonstracji. To jest sól demokracji, że każdy może wygłaszać swoje opinie, a zadaniem policji jest umożliwienie manifestacji – powiedział szef MSWiA.

Minister spraw wewnętrznych i administracji odniósł się także do ustawy dezubekizacyjnej i wskazał, że czekaliśmy na tę ustawę od 1989 r.

To jest odebranie nienależnych przywilejów tym, którzy się tymi przywilejami cieszyli przez lata. Chodzi tu o funkcjonariuszy UB i SB. Podam przykład: emerytura pani, która była sekretarką na etacie SB jest kilkakrotnie wyższa od emerytury innej pani, która była sekretarką cywilną. Czy to jest sprawiedliwe? Ten przywilej wynika z tego, że jedna z pań pracowała na rzecz totalitarnego państwa. To nie jest sprawiedliwe! Wciąż jeszcze mamy bardzo wiele wysokich emerytur funkcjonariuszy SB. Ponad 11 600 byłych funkcjonariuszy pobiera emerytury od 3 do 6 tys. zł miesięcznie. Najwyższe natomiast sięgają kilkunastu tysięcy zł, a ogólnie najwyższa emerytura jest w kwocie 19 tys. zł. Jest to przywilej, który ci ludzie niesprawiedliwie posiadają. Projekt ustawy ogranicza wysokość tych emerytur do przeciętnych. Emerytura nie może być wyższa niż przeciętna w ZUS-ie. Dziś przeciętna emerytura wynosi natomiast 2100 zł – podkreślił minister Mariusz Błaszczak.

Całą rozmowę z „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj

 

RIRM

drukuj