fot. PAP/Paweł Supernak

M. Belka i A. Jakubiak przesłuchani przez komisję ds. Amber Gold

Były przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak oraz były prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka zeznawali dziś przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Jak wynika z zeznań świadków, w grudniu 2011 r. Jakubiak spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem, nie podjął jednak wtedy żadnej interwencji ws. afery Amber Gold.

Jako pierwszy przed komisją śledczą stanął dziś były przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak. Obecnie pełni on funkcję zastępcy dyrektora działu prawnego mBanku. Mimo pracy dla niemieckiej spółki, były szef KNF wszedł w posiadanie państwowych dokumentów dotyczących Amber Gold.

Na pytanie „Jaka jest podstawa tego, że były pracownik urzędu posiada akta postępowania?” odpowiedział:

– Wynikająca z tego, że w tym okresie byłem przewodniczącym Komisji, a państwo żeście mnie wezwali w charakterze świadka – powiedział były szef KNF.

Jak dodał, jako przewodniczący Komisji sam udzieliłem sobie zgody na wyniesienie akt z budynku KNF.

Rodzi to pytanie, czy w posiadaniu Andrzeja Jakubiaka, który jest obecnie osobą prywatną, nie znalazły się także inne dokumenty wyniesione z Komisji Nadzoru Finansowego.

W trakcie przesłuchania świadek potwierdził, że w grudniu 2011 roku spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem. Tematem rozmowy nie była jednak sprawa Amber Gold.

– To spotkanie 30 grudnia jest dlatego istotne, iż na tym spotkaniu przedstawiłem panu premierowi trzy kwestie, które z mojego punktu widzenia miały charakter systemowy, ale nie powiedziałem o Amber Gold (…), dlatego że (…) 29 rozmawiałem z panem ministrem Parafianowiczem – mówił Andrzej Jakubiak.

Jak twierdzi świadek, interwencję ws. Amber Gold podjął ówczesny wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz. W lutym 2012 roku sprawę zbadał Urząd Kontroli Skarbowej. Marcin P. zgodził się na wpłatę 12 mln złotych – miał powiedzieć Parafianowicz w telefonicznej rozmowie z Jakubiakiem.

Były szef KNF nie odpowiedział jednak na pytanie o to, komu i z jakiego powodu główny oskarżony miał przekazać pieniądze. Zeznania Jakubiaka potwierdzają tezę o opieszałości organów państwa. Mimo zagrożenia ze strony Amber Gold, świadek nie dążył do ponownego spotkania z premierem Donaldem Tuskiem.

Oprócz Andrzeja Jakubiaka przed komisją śledczą stanął dziś także były prezes Narodowego Banku Polskiego. Marek Belka przekonywał, że nie było bezpośredniego związku między Amber Gold a instytucją, którą kierował. Za nieprawdziwe uznał informacje o braku interwencji NBP w całej sprawie.

– To jest nieprawda, że nic nie robiliśmy, to jest nieprawda, że mogliśmy zgłosić tę sprawę do prokuratury. Byłoby to wyjście poza mandat Narodowego Banku Polskiego, a instytucja publiczna – jeżeli wychodzi poza mandat swojego działania – łamie prawo. I naraża się na istotne konsekwencje prawne. (…) Od 2009 roku sprawa była w prokuraturze – przekonywał Marek Belka.

Jak tłumaczył, afera Amber Gold i inwestycja parabanku w linie lotnicze OLT Express była tematem jego telefonicznej rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem.

– Poruszony byłem tym, dlatego że to się już wtedy okazało, że jest to „palenie pieniędzy”. Nikt na świecie nie zrobił pieniędzy na tanich liniach lotniczych nie inwestując najpierw horrendalnych pieniędzy i nie rozwijając działalności globalnie. Wtedy było dla mnie oczywiste, że to jest właściwie oszustwo – powiedział były szef NBP.

Jak zeznał Marek Belka, w trakcie rozmowy z Donaldem Tuskiem nie wiedział, że dla linii lotniczych OLT Express pracuje jego syn – Michał. W ostatnich tygodniach to właśnie zachowanie organów ścigania wobec syna byłego premiera budzi najwięcej kontrowersji. Michała Tuska nawet nie przesłuchano – mimo zarzutów, jakie pod jego adresem kierował podejrzany Marcin P. Do umorzenia sprawy organom ścigania wystarczyło pisemne oświadczenie syna byłego premiera.

TV Trwam News/RIRM

 

 

drukuj