fot. twitter.com/DonBudynio

Lublin: opis życia w II Rzeczpospolitej na podstawie zabytków w skansenie

Ujednolicenie miar, budowę sławojek, produkcję i sprzedaż papierosów oraz inne aspekty życia codziennego II Rzeczpospolitej, opisuje nowa publikacja Muzeum Wsi Lubelskiej, gdzie eksponowane są budynki i przedmioty codziennego użytku z tamtego czasu.

Katalog pt. „Miasteczko Polski Odrodzonej – czyli ekspozycja i zabytki w Muzeum Wsi Lubelskiej o wpływie prawa II Rzeczypospolitej na wartości i życie codzienne” poświęcony jest prezentacji odtworzonego w skansenie w Lublinie przedwojennego, prowincjonalnego miasteczka.

„Motywem przewodnim wydawnictwa jest kontekst historyczny odradzającej się i utrwalającej państwowości II Rzeczypospolitej przez pryzmat tworzonego prawodawstwa i organizacji życia codziennego. Kluczem do podjęcia wybranych tematów z życia społeczno-gospodarczego przedwojennych miasteczek stały się wnętrza muzealne oraz prezentowane w nich zabytki” – mówi współautor publikacji Krzysztof Wiśniewski z Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie.

W katalogu, m.in. w rozdziale „Praworządna Polska – rzetelne miary” prezentowane są różne typy wag, wprowadzanych i używanych w II Rzeczpospolitej. Autorzy publikacji podają, że w latach 20. XX w. do sądów trafiało wiele spraw dotyczących oszustwa i ważenia „kantarkami”. Były to, używane na targach w miasteczkach, konstrukcje z blachy z wyrysowaną skalą, do której z jednej strony przyczepiony był hak do zawieszania towaru a z drugiej – zawieszka do trzymania wagi w rękach. Wskaźnik był doczepiony do sprężyny, połączonej z hakiem na towar. Sprężyna za każdym razem ulegała odkształceniu i waga ta była bardzo niedokładna, co stwarzało pole do nadużyć.

Jednolity system miar w całej Polsce wprowadzał dekret z 8 lutego 1919 r., który stanowił też, że w obrocie publicznym do mierzenia długości, objętości i masy mogą być stosowane tylko zalegalizowane narzędzia miernicze – przypomina publikacja. Wprowadzenie legalizowanych narzędzi mierniczych dawało m.in. w małych miastach możliwość sprawdzenia np. w sklepie lub młynie rzeczywistej wagi kaszy czy lnu sprzedanego na targu i zważonego „kantarkiem”.

W lubelskim skansenie oglądać można przedwojenny sklep z wyrobami tytoniowymi, w którym zgromadzono m.in. dawne przyrządy do robienia papierosów, opakowania po sprzedawanym wówczas tytoniu, papierosach, bibułkach, a także ówczesne reklamy i szyldy. W II Rzeczpospolitej była to jedna z ważniejszych dziedzin gospodarki, a na produkcję, eksport i sprzedaż surowca oraz wyrobów tytoniowych monopol miało państwo.

Utworzono wtedy przedsiębiorstwo Polski Monopol Tytoniowy (PMT), które oferowało papierosy, tytoń, cygara, cygaretki, tabakę. Jak podają autorzy katalogu, w 1933 r. PMT miał 14 fabryk tytoniowych, 9 urzędów wykupu tytoniu, 13 magazynów. PMT przynosił ok. 14 proc. całości wpływów skarbowych. W 1938 r. spożycie wyrobów tytoniowych w Polsce wynosiło 0,6 kg na jednego mieszkańca.

Prywatni przedsiębiorcy produkować mogli tylko bibułki, tutki do papierosów, zwijki, gilzy. Konkurencja była duża, ponieważ w II Rzeczpospolitej znacznie więcej kupowano tytoniu papierosowego niż gotowych papierosów.

Na sprzedaż wyrobów papierosowych wymagana była koncesja, która często otrzymywali weterani lub osoby zasłużone dla kraju. Wymagano też aby lokal, w którym sprzedawane są papierosy by suchy, widny, czysty, „położony z dala od miejsc wydzielających szkodliwą dla wyrobów tytoniowych woń jak: kuchnie, stajnie, ustępy itp.”

W katalogu zamieszczono też m.in. fotografie dawnych drewnianych ubikacji, tzw. sławojek. Miasteczka w Lubelskiem w dwudziestoleciu międzywojennym nie miały kanalizacji ani wodociągów. Jak podają autorzy katalogu, z ówczesnych raportów policji i kontroli administracyjnych wynika, że na wielu posesjach brakowało ustępów a doły kloaczne były przepełnione, często mieszkańcy wylewali nieczystości na podwórko, a nawet na ulice.

Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 16 lutego 1928 r. nakazywało, że „na każdej działce, na której znajdują się budynki przeznaczone na pobyt ludzi, powinien być urządzony ustęp”. Ówczesny minister spraw wewnętrznych Felicjan Sławoj-Składkowski, z wykształcenia lekarz, często prowadził osobiste kontrole sanitarne dotyczące ustępów, co było nieraz przedmiotem kpin i anegdot, i przyczyniło się do nazwania ubikacji terminem sławojka. W katalogu prezentowany jest też wydany w 1936 r. „Katalog gotowych projektów ustępów…”, w którym znajdują się rysunki i szczegółowe opisy dotyczące konstrukcji ubikacji.

Podstawowym środkiem transportu w II Rzeczypospolitej na wsiach i małych miasteczkach był wóz konny, potocznie zwany furą. Dobrze rozwiniętą gałęzią gospodarki było wtedy rzemiosło „kołodziejskie”, które zgodnie okólnikiem ministerstwa przemysłu i handlu z 1931 r. obejmowało zarówno kołodziejów, czyli rzemieślników wyrabiających koła drewniane do wozów, jak i stelmachów, czyli rzemieślników produkujących całe wozy. W woj. lubelskim w 1929 r. zarejestrowanych było 325 kołodziejów, z czego 80 – w 63 miasteczkach i osadach miejskich.

W lubelskim skansenie prezentowany jest warsztat kołodzieja z Bełżyc, gdzie w 1939 r. pracowało ośmiu rzemieślników. Można też oglądać m.in. wóz konny „żeleźniak” wykonany ok. 1930 r.

W publikacji muzealnej przedstawiono też funkcjonowanie urzędów i organizacji – m.in. działanie poczty, władz lokalnych, harcerstwa, czy formy opłacania podatków. Są opisy ówczesnej restauracji czy gabinetu dentystycznego, ale też informacje o produkcji win, lodów, zapałek, szklanych słojów i butelek (m.in. „oranżadówek” z charakterystycznym zamknięciem) czy naczyń blaszanych emaliowanych, które były wtedy eksportowane do wielu krajów świata. Specjalne rozdziały poświęcono wyznawcom rożnych religii zamieszkujących Lubelszczyznę w okresie II Rzeczypospolitej m.in. żydom, unitom, protestantom.

Przedwojenne miasteczko prowincjonalne w lubelskim skansenie, charakterystyczne dla południowo-wschodniej Polski, tworzy 21 budynków z końca lat 30-tych XX wieku, autentycznych lub odrestaurowanych. Miasteczko ma być sukcesywnie powiększane. Budynki w miasteczku pochodzą z Lubelszczyzny. Są tu m.in. kościół z Matczyna, szkoła z Bobrownik, plebania z Żeszczynki. Jest też budynek z Zemborzyc, w którym w latach 30. XX wieku była m.in. lodziarnia i restauracja. Odtworzona została remiza strażacka z Wilkowa i areszt z Samoklęsk.

Centrum miasteczka stanowi rynek, ze studnią na środku, a przy rynku stoi wierna kopia budynku ratusza sprzed 1939 r. z miejscowości Głusk. W ratuszu urządzono ekspozycje gabinetu burmistrza, sali posiedzeń rady miejskiej, posterunku policji. We wnętrzach budynków urządzone są ekspozycje obrazujące funkcje danego miejsca np. sklepu żelaznego, fryzjerni czy wnętrze domu rodziny żydowskiej.

PAP/RIRM

drukuj