fot. flickr.com

LP: to leśnicy zadbali o Nadleśnictwo Bircza, gdzie WWF chce parku narodowego

Chęć utworzenia przez WWF parku narodowego na terenie Nadleśnictwa Bircza, to wyraz uznania dla pracy leśników, którzy zalesiali i dbali o ten teren – informują na swojej stronie Lasy Państwowe. WWF zbiera podpisy pod pomysłem powstania w tym miejscu Turnickiego Parku Narodowego.

W ramach tegorocznej „Godziny dla Ziemi” ekolodzy z WWF zbierają podpisy pod utworzeniem parku narodowego w polskiej części Karpat, Turnickiego Parku Narodowego. Podkreślają, że to ostoja dzikich drapieżników, takich jak niedźwiedzie, wilki czy rysie. Przekonują, że znajduje się tam ponad 6 tys. drzew o wymiarach pomnikowych, które mają nawet po 300 lat. Krytykują też leśników, że prowadzą na tym terenie gospodarkę leśną.

Terenem, na którym miałaby powstać Turnicki Parku Narodowy, zarządza Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie (Nadleśnictwo Bircza).

„Od 1944 r. opiekują się nimi leśnicy z Lasów Państwowych. Wcześniej, co najmniej od połowy wieku XIX do zakończenia II wojny światowej, region ten – jaki i całe Podkarpacie – pokrywały w większości nie lasy, lecz pola uprawne; był on też dużo gęściej zamieszkany niż obecnie. W 1946 r. lasy zajmowały jedynie 36 proc. obszaru obecnego Nadleśnictwa Bircza. 75 lat ciężkiej pracy leśników zaowocowało tym, że lesistość wzrosła tam do prawie 62 proc.” – wyjaśniono w e-stronie Lasów Państwowych.

Leśnicy dodają, że chęć utworzenia na tym terenie parku narodowego przez ekologów, to wyraz uznania dla ich pracy.

„Po dekadach prowadzenia zrównoważonej gospodarki leśnej, birczańskie lasy są tak bogate przyrodniczo i różnorodne gatunkowo, że organizacje, takie jak WWF chciałyby utworzenia na tym terenie parku narodowego. To dla Lasów Państwowych i leśników najwyższa forma uznania. Dziękujemy!” – podkreślono.

LP wskazują, że twierdzenia ekologów z WWF o rzekomym zagrożeniu dla tego terenu – spowodowanego pracą leśników – są bezpodstawne. Nie konsultują też swojego pomysłu z lokalną społecznością, której zgoda jest niezbędna do utworzenia w tamtym miejscu parku narodowego.

Lasy zwracają uwagę, że ekolodzy, który przekonują, iż w birczańskich lasach zlokalizowali ponad 6 tys. wiekowych drzew, sami nie zadbali o to, by uznać je za pomniki przyrody.

„Zgłosili do rady gminy Bircza wniosek o uznanie ich za pomniki przyrody. Niestety, zapału wystarczyło chyba tylko na poinformowanie mediów o tej akcji. Wnioskodawcy nie wzięli bowiem udziału w sesjach rady, na których ich wniosek był omawiany. Dlatego też samorząd nie podjął inicjatywy uchwałodawczej w tej sprawie. Pomińmy kwestię licznych błędów we wniosku, co wykazała weryfikacja w terenie (błędne wymiary drzew w ponad 30 proc. przypadków, zdublowane okazy, błędna lokalizacja, niezgodny z prawdą opis stanu zdrowotnego)” – zaznaczono na stronie LP.

Leśnicy dodali, że w Nadleśnictwie Bircza jest 40 tys. drzew, które z uwagi na warunki siedliskowe i stworzone im możliwości rozwoju koron, osiągnęły pomnikowe – w potocznym rozumieniu – rozmiary. Podkreślono, że nie grozi im wycięcie.

„Wszystkie one jako tzw. drzewa biocenotyczne – zgodnie z obowiązującą w LP Instrukcją Ochrony Lasów – będą pozostawione przez leśników. Co więcej, wycinania ich zabrania dodatkowo wewnętrzne zarządzenie obowiązujące w RDLP w Krośnie” – zaznaczono.

Lasy przyznają, że w niektórych przypadkach, nawet stare drzewa trzeba usunąć ze względów bezpieczeństwa, takich przypadków w ostatniej dekadzie było 21, a nie jak twierdzą ekolodzy 7 tys. rocznie.

Leśnicy nie zgadzają się z twierdzeniem WWF, że przyszły park miałaby chronić jedne z ostatnich w Europie fragmentów lasów o naturalnym charakterze.

„Niestety, lasów naturalnych w Karpatach praktycznie nie ma, co potwierdzają choćby badania prof. Wojciecha Grodzkiego z Instytutu Badawczego Leśnictwa. Są to tereny, gdzie w czasie dwóch wojen światowych powstały w lasach – już ogromnie przerzedzonych w czasie rewolucji industrialnej – wielkie zniszczenia wskutek walk i rabunkowych wyrębów. W okresie PRL istniał tu rządowy ośrodek łowiecki, działało Wojskowe Gospodarstwo Rolne (dokonywało wylesień przy użyciu materiałów wybuchowych). Z drugiej strony, sztucznie zalesiono ogromną ilość gruntów porolnych, przejętych przez państwo po przeprowadzeniu akcji >>Wisła<<„ – wyjaśniono.

LP zapewniły, że najcenniejsze fragmenty karpackich lasów są chronione rezerwatami, na terenie Nadleśnictwa Bircza te rezerwaty zajmują 1,5 tys. ha. Tam też nie prowadzi się cięć.

Prowadzona gospodarka leśna – zaznaczają Lasy – nie przeszkadza ani nie zagraża dzikim zwierzętom, które żyją na tym terenie. Dodano, że w ostatnich dwóch dekadach populacja wilka i rysia wzrosła tam dwukrotnie, a niedźwiedzia i żubra – czterokrotnie.

„Podobnie jest z ptakami – w ostatnich piętnastu latach populacja gatunków związanych ze środowiskiem leśnym wzrosła o około 25 proc.” – wyjaśniono.

PAP/RIRM

drukuj