fot. Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Lewica ponownie uderza w nauczanie religii w szkołach

Chcą zaprzestania finansowania religii w szkołach w imię podatników, zapominają jednak, że znaczna większość z nich to katolicy. W ten sposób środowiska lewicowe ponownie organizują atak na wiernych. Pomysł podchwyciły już liberalne media, które mimo miernego poparcia projektu ustawy ws. zaprzestania finansowania lekcji religii, mocno go promują.

Środowiska lewicowo-liberalne ponownie wzięły na celownik lekcje religii. Chcą, by nie były one finansowane z budżetu państwa, a dokładnie z pieniędzy podatników. Taki argument budzi jednak niedowierzanie, bo w Polsce znaczna większość obywateli to katolicy, którzy systematycznie odprowadzają podatki.

– Podatki płaci każdy obywatel, osoby duchowne, świeckie, wierzące i niewierzące, bez wyjątku. Wobec tego budżet gwarantuje zabezpieczenie środków na te wszystkie elementy życia społecznego, które stanowią tożsamość i wartość naszej kultury – w której przyszliśmy na świat, wychowujemy się i którą współtworzymy – zaznacza ks. prof. dr hab. Wojciech Cichosz z Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu.

W dodatku pieniądze przeznaczane na nauczanie religii, w zestawieniu z innymi przedmiotami są relatywnie niskie – mówi Piotr Biegalski, który na co dzień uczy religii, etyki oraz filozofii.

– Nie będzie to jakąś drastyczną oszczędnością, natomiast spowoduje, że te pieniądze będą ulokowane w zupełnie czymś innym – tłumaczy Piotr Biegalski.

Mogą one trafić, np. na  edukację seksualną, którą tak bardzo promują środowiska lewicowe. W szkołach, zamiast ukazywania wartości etycznych, może więc dojść do promowania dewiacji – dodaje Maria Mazurkiewicz, nauczycielka jednej z toruńskich szkół.

– Paradoks polega na tym, że tego rodzaju ideologie każdy może prowadzić, a rodzic nie jest w stanie sprawdzić, czego tak naprawdę uczą się jego dzieci – zwraca uwagę Maria Mazurkiewicz.

Tym bardziej zaskakujące jest to, że środowiska lewicowo-liberalne próbują zarzucić brak kontroli nad lekcjami religii, a przecież warunki i sposób organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach reguluje rozporządzenie ministra edukacji z kwietnia 1992 roku. Czytamy w nim, że nadzór pedagogiczny nad nauczaniem religii i etyki, w zakresie metodyki nauczania i zgodności z programem prowadzą dyrektor szkoły oraz pracownicy nadzoru pedagogicznego, na zasadach określonych odrębnymi przepisami.

Ponadto szczegółowa podstawa programowa przedmiotu religii jest ogólnodostępna. Możemy z niej wyczytać, że lekcje mają na celu m.in. kształtowanie postawy moralnej. O tej ważnej roli przedmiotu mówił także ponad 20 lat temu podczas wizyty we Włocławku św. Jan Paweł II.

„Młody człowiek jest wrażliwy na prawdę, sprawiedliwość, piękno, na inne wartości duchowe. Młody człowiek pragnie odnaleźć siebie samego, dlatego szuka, czasem burzliwie szuka, prawdziwych wartości i ceni tych ludzi, którzy ich nauczają i według nich żyją”. (Jan Paweł II, Włocławek, 6 czerwca 1991r.).

Tę wrażliwość młodych ludzi, o której wspominał święty Kościoła, potwierdzają statystyki. Frekwencja na nieobowiązkowych lekcjach religii w szkołach podstawowych i gimnazjalnych sięga znacznie powyżej 90 procent.

– Szkoły podstawowe, gimnazja to ponad 90 proc. Uczę pierwsze klasy, w dwóch jest 100 proc. frekwencji, w pozostałych 2-3 osoby nie chodzą, ale niekiedy przychodzą na lekcje religii – zaznacza Piotr Biegalski, nauczyciel religii, filozofii i etyki.

Ataki środowisk lewicowych należy zatem postrzegać jako kolejną próbę odebrania podstawowego pierwiastka ludzkiego, jakim jest nasza religijność. Takie działania znamy choćby z naszej historii – mówi ks. prof. Józef Krukowski.

– Jakkolwiek władze komunistyczne usunęły religię ze szkół, narzucając ideologię, to w okresie przemian religia wróciła do szkół i uzyskała mocne uzasadnienie w systemie prawa – zauważa ks. prof. Józef Krukowski.

Dlatego wszelkiego rodzaju ataki na nauczanie religii należy rozpatrywać jedynie pod kątem ideologicznym – zaznacza prof. Mieczysław Ryba.

– Ci, którzy podpisują ten obywatelski projekt i ci, którzy popierają, to są ludzie zdefiniowani jako „nowa lewica”, lewica lansująca rewolucję kulturową – akcentuje Profesor.

TV Trwam News/RIRM

drukuj