Laboratorium to nie miejsce dla dzieci

Amerykanie piszą ustawy rozpoznające osobę w ludzkim embrionie m.in. po to, by zmniejszyć spustoszenie, jakie sieje dopuszczalność zapłodnienia pozaustrojowego

Legislatury sześciu stanów Ameryki Północnej: Kolorado, Indiany, Wirginii Zachodniej, New Jersey, Georgii i Montany, przedstawiły plany zmiany statusu prawnego embrionów, w tym również powołanych do życia w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego, tzw. in vitro, i poddanych krioprezerwacji. Nowe prawo ma na względzie podkreślenie konsekwencji rozpoznania człowieczeństwa embrionów ludzkich, co ma uchronić je przed niszczeniem i prowadzeniem eksperymentów z ich użyciem. Próby wzmocnienia gwarancji dla życia dzieci z furią oprotestowuje największa amerykańska organizacja proaborcyjna Planned Parenthood.

– Bardzo wiele zależy od tego, jakim językiem te akty prawne zostaną napisane. Jeżeli będą one mówiły o „rozpoznaniu” statusu osoby, innymi słowy, będą mówiły o uznaniu stanu już istniejącego od zawsze, wówczas jest to zabieg prawny, który rzeczywiście będzie chronił dzieci poczęte. Wtedy może zostać uznany za precedensowy nawet w skali całych Stanów Zjednoczonych. Natomiast jeżeli zostałby użyty zwrot o „nadaniu” statusu osobowego, to możemy mieć do czynienia z tragedią. W tak skomplikowanym języku prawniczym użyte formy gramatyczne często mają charakter decydujący o wymowie danego zapisu – powiedział nam ks. dr Piotr Kieniewicz z Katedry Teologii Życia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Prace nad zmianami w kierunku pro-life trwają również na szczeblu federalnym w amerykańskim Kongresie. Chodzi o projekt ustawy o świętości ludzkiego życia, procedowany obecnie w jednej z podkomisji. Ustawa definiuje początek życia w momencie zapłodnienia, stąd – jak podkreśla republikanin Paul Broun – każdemu embrionowi (także zamrożonemu) przysługują wszelkie konstytucyjne i prawne przywileje osoby. Równie daleko idące propozycje wysunęły władze stanu Kolorado. Chcą one, by w stanowej konstytucji funkcjonowała definicja embrionu jako osoby. Chodzi również o dzieci poczęte metodą in vitro. Głosowania nad projektem tej ustawy odbędą się w listopadzie.

Inny pomysł na ochronę życia „nadliczbowych” dzieci poczętych w drodze zapłodnienia pozaustrojowego, które nie mogą się urodzić, bo nie zostały wybrane do implantacji, mają przedstawiciele stanu Indiana. Chcą, aby uszczegółowić przepisy dotyczące adopcji dzieci poczętych przez in vitro, tak by trafiały one do rodzin, nie zaś do ośrodków naukowych, w których będą wykorzystywane do badań. Indiana chce też wprowadzić zapis, który zniszczenie embrionów będzie kwalifikował jako przestępstwo.

Stan Wirginia Zachodnia proponuje zakazać umyślnego zabijania dzieci poczętych poddanych krioprezerwacji. Ponadto stanowy legislator chce wprowadzić całkowity zakaz wywozu ich poza obręb stanu.

Taki zakaz ma zamiar wprowadzić również New Jersey. Dodatkowo zabronione będzie sztuczne zapłodnienie, o ile nie jest planowana jego implantacja do ciała matki. Jeśli rodzice tak poczętego dziecka by zmarli lub nie zdecydowali się na urodzenie pozostałych, w myśl nowych przepisów dzieci znajdą się pod prawną kuratelą stanu. Nie będzie można ich zabijać ani używać w eksperymentach.

Prace nad przyznaniem prawnego statusu dzieciom poczętym trwają także w stanach Georgia i Montana. W tym drugim władze odrzuciły pierwotny projekt ustawy, który wnosił o to, aby stanowa konstytucja stwierdzała, iż życie człowieka zaczyna się w momencie poczęcia. Ostateczne głosowania w tej sprawie zapowiedziano jednak na listopad.

Projekty zwiększenia ochrony dzieci poczętych spotkały się wręcz z histeryczną reakcją ze strony grup proaborcyjnych i organizacji pro-choice. Najgłośniej protestuje stowarzyszenie Planned Parenthood. Ich zdaniem, nowe przepisy bezpośrednio będą godziły w prawo kobiety do wyboru, a także w jej zdrowie i życie. Na swojej stronie internetowej piszą, że przepisy nadające godność embrionom stawiają między kobietą a jej lekarzem, rządzących, sędziów i prawników, co z kolei doprowadzi do tego, że rząd będzie wszczynał śledztwa wobec kobiet, które poroniły. Przedstawiciele tej organizacji wysuwają jednak dużo bardziej absurdalne wnioski. Stwierdzają bowiem, że tak sformułowana definicja sprawi, że lekarz nie będzie mógł interweniować, nawet gdy będzie zagrożone życie kobiety. Poprzez „interwencję lekarską” Planned Parenthood rozumie oczywiście aborcję i zabicie dziecka w dowolnym momencie jego życia w fazie prenatalnej.

Internetowe strony tego towarzystwa aż kipią od nienawiści wobec obrońców życia. „Musisz powstrzymać tych ekstremistów!” – apelują zwolennicy aborcji. „Pomóż nam pokonać te odrażające i skandaliczne inicjatywy!” – piszą o próbach obrony dzieci. Ekstremistami nazywani są tam także wszyscy, którzy choćby w najmniejszym stopniu bronili życia poczętego. Obecnie największymi wrogami dla Planned Parenthood są John McCain i Sarah Palin. Według nich, kandydatka na fotel wiceprezydenta USA swoimi wypowiedziami, w których mówi, że jest pro-life, udowadnia, że w najmniejszym stopniu nie leży jej na sercu opieka zdrowotna kobiet. Twierdzą przy tym, że także administracja obecnego prezydenta George’a W. Busha prowadzi otwartą wojnę z ich organizacją, a tym samym z kobietami.

Przewodnicząca PP Cecile Richards nazywa inicjatywę nadania godności osoby zamrożonym embrionom niewiarygodną. Także ona twierdzi, iż obrońcy życia to „ekstremiści” walczący z prawem matek do „wyboru”. Jako przykład takiego skrajnego zachowania podała domaganie się przez przedstawicieli grup pro-life umieszczenia na kartach do głosowania dokładnych informacji, czym jest aborcja.

Jak wyliczył Dennis Howard, szef grupy pro-life Movement for a better America, legalizacja aborcji w USA od 1970 r. wyrządziła tylko samej gospodarce 35 trylionów dolarów szkód. Straty moralne są nie do oszacowania.

Sytuacja w Ameryce jest bardzo skomplikowana. Wielu zwolenników aborcji powołuje się na wyrok Sądu Najwyższego z 1973 roku, który stwierdzał, że płód ludzki nie jest osobą w rozumieniu 14. poprawki do konstytucji. Z tego wywodzi się całe zło, które dzieje się w niektórych stanach, jak aborcje czy tzw. niszczenie embrionów. Zatem projekty, które powstały w sześciu stanach, są pewną próbą „wywinięcia się” z precedensu, który stworzył sąd. Są także próbą włączenia się w dyskusję o aborcji i wzmocnienia głosu broniącego życia.


Łukasz Sianożęcki

drukuj