fot. PAP

Kupowaliśmy gaz najdrożej w Europie

Z raportu NIK wynika, że Polska kupowała gaz po jednej z najwyższych cen w Europie – poinformował szef NIK Krzysztof Kwiatkowski, powołując się na raport przygotowany przez izbę.

Prezes NIK wystąpił do Ministerstwa Gospodarki o odtajnienie niejawnej części raportu na temat umów gazowych zawieranych przez Polskę ze spółkami Gazpromu. Raport dotyczy kontroli umów podpisanych przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo ze spółkami Gazpromu, zawieranych w latach 2006-2009.

Janusz Kowalski, ekspert ds. energetycznych przyznaje, że przez ostatnie sześć lat, kiedy to wstrzymano projekty dywersyfikacyjne w zakresie dostaw gazu, opóźniono budowę gazoportu podpisując jednocześnie w 2010 r. bardzo niekorzystny kontrakt gazowy, tzw. renegocjację umowy Jamalskiej.

– Płacimy o 20 – 30 proc. wyższe ceny niż np. odbiorcy niemieccy. Można powoływać się nawet na dane rosyjskie, które mówią, że w roku 2012 mniej więcej cena 1000 m3 rosyjskiego gazu dla polskiego odbiorcy wahała się w granicach 530 dolarów, a dla odbiorcy niemieckiego 380 dolarów. To ponad 100 dolarów różnicy; to miliardy złotych, które polska gospodarka przepłaca rocznie, za to, że nie mamy dywersyfikacji – technicznej możliwości sprowadzenia gazu ziemnego z innego niż rosyjski kierunku – mówi Janusz Kowalski.

Ekspert dodaje, że w latach 2009/10 umorzono Gazpromowi miliard złotych długu, nie dochodzono także 200 mln zł należnych PGNiG kary za niedostarczany gaz.

– Nie mam żadnej wątpliwości, że ujawnienie tej wiedzy dotyczącej negocjacji 2009-2010 będzie blokowane przez Waldemara Pawlaka, bo nie jest to wiedza, którą chciałby żeby Polacy poznali, ponieważ obnaża w sposób zupełny bezwład i brak jakiejkolwiek logiki i zabezpieczenia interesów gospodarczych Polski. Pokazuje naszą wasalną postawę wobec Gazpromu i wobec Kremla – kompletnie niezrozumiałą. Myślę, że postulat prezesa NIK będzie blokowany – przewiduje Janusz Kowalski, ekspert ds. energetycznych.

RIRM/PAP

drukuj