fot. flickr.com

Koszty wdrażania dyrektywy zrzucone na samorządy

Rząd zrzuca koszty wdrażania dyrektywy ściekowej na samorządyalarmują posłowie PiS-u. 31 grudnia 2015 roku mija termin jaki Polska otrzymała na dostosowanie się do zapisów dyrektywy.

Unijne prawo implementowane jest do krajowego poprzez Krajowy Program Oczyszczania Ścieków Komunalnych. Poseł Anna Paluch podkreśla, że do końca 2010 r. w 1690 aglomeracjach miało zostać oczyszczonych ponad 86 proc. nieczystości. Z raportu NIK wynika, że w tym okresie było to zaledwie 10 proc. Ścieki całkowicie oczyszczone miały trafiać do rzek już za rok.

Polityk przypomniała również, że NIK zalecała dokonanie zmian w prawie wodnym,  natomiast KE stwierdziła błędy we wdrażaniu dyrektywy. Obecnie, jak mówi, projekt ustawy, który wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom trafił do senatu. Z przepisów szczegółowych wynika, że minister dopuszcza najwyższe wartości zanieczyszczeń. Przewiduje również, że bez zgody gminy czy zakładu komunalnego, Regionalna Dyrekcja Ochrony środowiska będzie mogła zmienić lub uchylić pozwolenie wodno-prawne.  Tu poseł zawraca uwagę na koszty i czas jaki pozostał.

– Przypominam, że w 31 proc. Polska będzie gotowa do wykonania zobowiązań tej dyrektywy. A gdzie koszty 70 proc. tych koniecznych działań? Co robi rząd? Zrzuca wszystkie te obowiązki, czyli 70 proc.  wolumenu wartości tych działań, które powinny zostać wykonane – przez 12 lat był czas, żeby to robić; 70 proc. wolumenu tych spraw zrzuca na barki gmin. Krótko mówiąc premier Donald Tusk zachowuje się zatem jak operator spychacza, który w ostatnim  możliwym terminie zrzuca te obowiązki na gminy – komentuje pos. Anna Paluch.

Poseł Krzysztof Szczerski nie ukrywa swojego oburzenia. To wstyd – podkreśla.

– Polska będzie „śmierdzącą”, nie „zieloną” wyspą Europy jeśli tak dalej pójdzie. To jest laurka, jaką premier Donald Tusk wystawia Polsce na 10-lecie członkostwa w UE. To właśnie ten prezes – mówi poseł Krzysztof Szczerski

RIRM

drukuj