Kontrowersyjne zeznania Jerzego Millera

Szef MSWiA tuż po katastrofie z 10 kwietnia zlecił kontrolę działań BOR-u szefowi biura gen. Marianowi Janickiemu. Z zeznań Jerzego Millera wynika, że zarówno zlecenie kontroli, jak i wyniki zostały przekazane wyłącznie ustnie, bez żadnych notatek służbowych. W zeznaniu stwierdził również, że nie posiadał żadnej odpowiedzialności za wyznaczenie zadań dla BOR. Ponadto dodał, że w ogóle Biuro Ochrony Rządu nie miało obowiązku zajmowania się przygotowaniem i zabezpieczaniem lotniska.

Przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz zauważa, że Jerzy Miller zeznawał tak jakby nie znał swoich obowiązków wyznaczonych przez ustawę. Zachowywał się tak jakby pełnił zupełnie inny urząd. Można przyjąć wersje, że systematycznie okłamywał prokuratora. – mówi Antoni Macierewicz.

Audio MP3
Pobierz

Ponadto, były szef MSWiA w tzw. cywilnym wątku smoleńskiego śledztwa zeznał, że w ramach podziału kompetencji w ministerstwie nadzór nad BOR-em sprawował jego zastępca. Co więcej Miller dodał, że do 10 kwietnia nie był informowany, ani nie miał żadnej wiedzy o lotnisku w Smoleńsku.

„(…) Do 10 kwietnia ja nie byłem informowany ani nie miałem żadnej wiedzy o lotnisku w Smoleńsku, o możliwości lądowania tam. Nie jest to moją kompetencją ani BOR-u. Nie były też mi zgłaszane żadne problemy ze współpracą funkcjonariuszy BOR-u z ich odpowiednikami po stronie rosyjskiej przy przygotowaniach tych wizyt. Przez szefa BOR-u ani też kogokolwiek nie byłem informowany o żadnych elementach związanych z przygotowaniem tych dwóch wizyt 7 i 10 kwietnia (…)” – powiedział Jerzy Miller.

Te wypowiedzi wzbudziły liczne kontrowersje. Poseł Antoni Macierewicz wprost stwierdza, że takie zeznania Jerzego Millera wynikają z przekonania o zupełnej bezkarności. Pan Miller jest przekonany że jest nietykalny, a wynika to z tego, że był jednym z najbliższych współpracowników premiera Donalda Tuska podczas organizowaniu tej wizyty. Znał odpowiedzialność premiera. Wiedział więc, że Donald Tusk nie pozwoli mu zrobić krzywdy bo wtedy zagroził by samemu sobie. – dodaje Antoni Macierewicz.

Audio MP3
Pobierz
drukuj