fot. wikipedia

Kontrowersje wokół ustawy o ochronie zwierząt forsowanej przez niektórych posłów PiS

Sprawdzenia przez Najwyższą Izbę Kontroli prywatnych schronisk dla zwierząt domaga się klub Kukiz’15. Chodzi o skontrolowanie ewidencji, ilości zwierząt i warunków, w jakich są trzymane. Wiele wskazuje na to, że nowe przepisy o ochronie zwierząt, nad którymi pracuje obecnie Sejm, ułatwią organizacjom ekologicznym odbieranie zwierząt właścicielom.

Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, którą zajmuje się już Sejm, zawiera, oprócz zakazu hodowli na futra, rozszerzenie możliwości odbierania zwierząt domowych i gospodarczych przez ekologów. O zbadanie legalności działań schronisk należących do tych organizacji ekologicznych zaapelował poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko.

– Występuję do marszałka Sejmu z prośbą o wystąpienie do NIK o kontrolę tych – nazwijmy to – prywatnych schronisk – powiedział polityk.

Według nowych regulacji hodowca lub inna osoba trzymająca zwierzę w warunkach, których tzw. organizacje ekologiczne nie akceptują, może je stracić. Nie tylko stracić, ale i będzie musiała płacić tym organizacjom za utrzymywanie zwierzęcia w schronisku.

– Czyli chcemy oddać zwierzęta w tej chwili jakimś prywatnym czy społecznym organizacjom, nie wiedząc zupełnie, czy w tych organizacjach, w tych schroniskach, te zwierzęta będą miały lepiej. Dlatego do czasu przeprowadzenia przez NIK kontroli nie należy tej ustawy procedować – dodał Jarosław Sachajko.

Dlatego pojawił się jednocześnie wniosek o wstrzymanie prac nad ustawą, dopóki NIK nie zakończy sprawdzania prywatnych schronisk należących do organizacji ekologicznych. Projekt ustawy najbardziej uderza jednak w hodowców zwierząt futerkowych – powiedział hodowca norek w Lniskach na Pomorzu Wojciech Klecha.

– Nagle ktoś sobie wymyślił, że zamykamy hodowlę zwierząt futerkowych i wszyscy mają się do tego ustosunkować. Stracimy utrzymanie i co? Mamy pójść po zasiłek? Te hodowle dalej będą istnieć, przeniosą się do miejsca, gdzie w ogóle nie są przestrzegane jakiekolwiek przepisy. Przeniesie się to na Wschód, przeniesie się to do Chin – zaznaczył Wojciech Klecha.

Ale nie tylko. Także do Danii, Szwecji, Finlandii czy Rosji. To te kraje skorzystają na zakazie hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. Dlatego też hodowcy norek, w tym Wojciech Klecha, apelują do rządu, by przyjrzeć się fermom z bliska.

– Chciałbym zaprosić przede wszystkim posłów, naszego pana premiera i pana prezesa, na fermę, żeby przyjechali i zobaczyli, jak to wygląda, a nie wypowiadali się na temat suchych faktów – dodał hodowca.

Prace nad projektem ustawy o ochronie zwierząt idą znaczenie szybciej niż nad projektami chroniącymi ludzkie życie. Do Sejmu trafił już trzeci projekt ustawy chroniący ludzkie życie: pierwszy został wrzucony do kosza, a kolejny – po dwóch latach od złożenia – nie wiadomo, w której sejmowej szufladzie się znajduje. Obecny obywatelski – „Zatrzymaj aborcję” przeszedł pierwsze czytanie, ale w Sejmie jest już prawie 4 miesiące. Czy zatem ochrona zwierząt dla PiS ważniejsza jest od życia ludzkiego i czy ogóle nie chce zajmować się tą sprawą? W odpowiedzi na te pytania rzecznik PiS Beata Mazurek zarzuciła TV Trwam manipulacje.

– Ja się absolutnie z panią nie zgadzam, że nie chcemy się zajmować ochroną życia. Pani manipuluje. Ja się z tym nie zgadzam. Ja już powiedziałam i podkreślam jeszcze raz – w planach prac komisji polityki społecznej tego punktu nie było. Państwo sugerujecie nieprawdę, że coś zdejmujemy. Niczego nie zdejmujemy. Kiedy ten punkt zostanie wprowadzony do prac komisji, to z całą pewnością się nim zajmiemy. Proszę nie porównywać życia ludzkiego do życia zwierząt. Naprawdę to jest nieeleganckie – odpowiedziała Beata Mazurek.

Skoro posłowie PiS – jak twierdzi rzecznik partii – chcą zajmować się ochroną ludzkiego życia, to dlaczego przygotowali projekt ustawy o ochronie zwierząt, a nie ludzi? Wystarczy spojrzeć na głosowania w Sejmie. Po raz trzeci zgłoszony projekt ustawy ratujący ludzkie życie nie może doczekać się uchwalenia. Tu nie chodzi o elegancję, ale o ideologię – zauważył dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej Jacek Podgórski.

– Następuje bardzo niebezpieczna sytuacja, w której humanizowane są zwierzęta i dehumanizowany jest człowiek. To wpisuje się w bardzo szerokie grono pewnych inicjatyw przepuszczanych przez lewackie organizacje, które w jakiś dziwny sposób przeniknęły do świadomości najpierw lewicowych, potem centrowych, a teraz się okazuje, że niestety także części prawicowych polityków funkcjonujących w naszym kraju – zaznaczył Jacek Podgórski.

Jaki więc będzie dalszy los ustawy o ochronie zwierząt? Zobaczymy. Teraz czeka on na dalsze prace w Sejmie.

VIDEO: https://www.youtube.com/watch?v=a18Wt33ru4I&feature=youtu.be

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj