fot. PAP/EPA

Koniec rozejmu w Strefie Gazy; wzajemne oskarżenia o incydenty

Kilkugodzinne zawieszenie broni, ogłoszone jednostronnie przez Izrael w celu dopuszczenia do Strefy Gazy pomocy humanitarnej, wygasło w poniedziałek po południu. Izraelskie wojsko i palestyński Hamas obwiniają się nawzajem o naruszanie rozejmu. 

Strona palestyńska twierdzi, że krótko po rozpoczęciu rozejmu Izrael zbombardował obóz uchodźców w mieście Gaza; w ataku zginęło 30 osób, w tym ośmioletnia dziewczynka.

Rzeczniczka izraelskiej armii zaznaczyła natomiast, że od godz. 10 (9 czasu polskiego), gdy siedmiogodzinny rozejm zaczął obowiązywać, nie przeprowadzano żadnych ataków, za to ze Strefy Gazy wystrzelono cztery pociski, z których dwa spadły na terytorium Izraela. Nie ma informacji o rannych ani zniszczeniach.

Było to już siódme zawieszenie broni ogłoszone przez Izrael od początku obecnego konfliktu.

Tymczasem w Jerozolimie w godzinach obowiązywania rozejmu doszło do dwóch incydentów, które władze izraelskie określają jako akty terrorystyczne.

Palestyńczyk kierujący koparką przejechał Izraelczyka i przewrócił pusty autobus; został zastrzelony przez policję. Kilka godzin później inny mężczyzna postrzelił żołnierza w pobliżu Uniwersytetu Hebrajskiego i zbiegł z miejsca zdarzenia.

Poniedziałkowy rozejm miał na celu dopuszczenie do Strefy Gazy pomocy humanitarnej oraz umożliwienie części uwięzionych tam Palestyńczyków powrót do domów. Przedstawiciel izraelskiej armii informował, że zawieszenie broni ma obowiązywać wszędzie poza miastem Rafah na południu; w piątek w zasadzce Hamasu zginęło tam trzech żołnierzy i od tego czasu prowadzone są wzmożone działania.

Reporter agencji Reutera znajdujący się po izraelskiej stronie granicy z Gazą, niedaleko Rafah, przekazał, że część izraelskich sił lądowych rozmieszczonych w południowej części Strefy, powróciła do Izraela.

Izrael rozpoczął ofensywę w Strefie Gazy 8 lipca w odpowiedzi na ostrzał terytorium Izraela pociskami rakietowymi. W ramach prowadzonych działań izraelskie oddziały prowadziły dotychczas ostrzał z powietrza i z morza oraz organizowały wypady w głąb terytorium Strefy przy jej wschodniej granicy, a także do gęsto zaludnionych miasteczek.

Palestyńskie władze informują, że na skutek ofensywy zginęło 1831 Palestyńczyków, w większości cywilów, a ponad jedna czwarta spośród 1,8 mln mieszkańców Strefy Gazy musiała opuścić swoje domy. Po stronie izraelskiej zginęło 64 żołnierzy oraz trzej cywile.

Również w poniedziałek w Kairze odbyło się pierwsze formalnie spotkanie różnych ugrupowań palestyńskich, m.in. Hamasu i Islamistycznego Dżihadu, z egipskimi negocjatorami. Uczestnicy spotkania chcą wypracować porozumienie z Izraelem w sprawie trwałego zawieszenia broni. Izrael odmawia udziału w spotkaniach; oskarża Hamas o nierespektowanie wcześniejszych jednostronnych rozejmów.

PAP/RIRM 

drukuj