fot. PAP/Jakub Kamiński

Komisja weryfikacyjna ds. warszawskiej reprywatyzacji badała sprawę nieruchomości przy ul. Marymonckiej 49

Komisja weryfikacyjna ds. warszawskiej reprywatyzacji badała w czwartek sprawę nieruchomości przy ul. Marymonckiej 49. Kamienica została zwrócona prawowitym spadkobiercom w 2004 r., jednak nie przeprowadzono procesu oddawczego i nie wydano odpowiedniej decyzji.

Brak procesu oddawczego oraz decyzji reprywatyzacyjnej doprowadził do konfliktów dot. kwestii zarządzania kamienicą. Chodziło m.in. o to, komu należy płacić czynsz.

Zeznania złożyła jedna ze spadkobierczyń nieruchomości Maria Szajer. Świadek zapewniła, że w tej sprawie nie funkcjonował żaden układ – a takie zarzuty padają ze strony Jana Śpiewaka. Działacz twierdzi, że spadkobiercy uzyskali prawa do nieruchomości dzięki zabiegom stołecznego radnego Prawa i Sprawiedliwości, Edmunda Świderskiego. W sprawę miała być zamieszana także żona radnego.

Ta sprawa pokazuje, że w Warszawie Hanny Gronkiewicz-Waltz załatwienie czegoś bez znajomości to prawdziwe wzywanie – wskazuje przewodniczący komisji, wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

– To prawda, że rzeczywiście było tak, że była grupa kilku ludzi związanych z warszawskim ratuszem, którzy dostawali wszystko. A tacy, którzy nie mieli układów mieli piękną patriotyczną historię. Zresztą rodzina pani, która dzisiaj zeznawała zgodziła się na to, po 1945 r., że milicja obywatelska siłą zajęła na dole tę kamienicę po to, żeby zorganizować stołówkę m.in. dla ówczesnego reżimu. I ta pani się zgodziła, mówi: „Dobrze, w porządku, tylko zostawcie przynajmniej górę, bo rodzina zginęła w Powstaniu Warszawskim, to żebym miała, z czego utrzymać rodzinę”. Tak wynika z dokumentów i z korespondencji. A Jan Śpiewak chodzi i dzisiaj opowiada: „O, to skandal, to wszystko, co oni tam wyprawiają ci ludzie”. Gdyby ta pani pewnie miała pełnomocnika, który miałby kontakty z warszawskim ratuszem, albo był mężem pani Hanny Gronkiewicz-Waltz, pewnie by już dawno załatwiła tę sprawę – powiedział Patryk Jaki.

Wśród zeznających był też oskarżany przez Jana Śpiewaka radny PiS. Edmund Świderski zaprzeczył jakoby naciskał, aby to spółka jego żony przejęła nadzór nad kamienicą.

Z kolei lokatorka przy ul. Marymonckiej 49 zeznała, że prawa właścicielskie nieruchomości powinna wykonywać gmina. Jej zdaniem kamienica została wydana spadkobiercom bez podstawy prawnej. Danuta Olewińska wskazała, że w kamienicy dochodziło do tzw. czyszczenia lokatorów.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj