fot. PAP/Marcin Obara

Komisja śledcza ws. Amber Gold podjęła decyzję o konfrontacji b. zastępcy dyrektora delegatury ABW z funkcjonariuszami

W przyszłym tygodniu dojdzie do konfrontacji byłego zastępcy dyrektora delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Gdańsku Jarosława Dąbrowskiego z funkcjonariuszami, którzy prowadzili sprawę Amber Gold. Taką decyzję podjęła dziś komisja śledcza.

Nie wiem, nie przypominam sobie – tak wyglądały zeznania kolejnego już przesłuchiwanego przez komisję śledczą ds. Ambert Gold funkcjonariusza ABW. Tym razem był to wicedyrektor gdańskiej delegatury ABW Jarosław Dąbrowski.

– Ja dzisiaj, po siedmiu latach, nie przypominam sobie tej sytuacji, jakie czynności konkretnie wykonywaliśmy – mówił Jarosław Dąbrowski, były zastępca dyrektora delegatury ABW w Gdańsku.

Szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann z Prawa i Sprawiedliwości pytała Jarosława Dąbrowskiego, czy to on zdecydował, by wobec Amber Gold nie prowadzić aktywnych działań operacyjnych, mimo dysponowania ważnymi informacjiami już sierpniu 2011 roku. Na taki fakt zwracał uwagę, podczas niedawnego przesłuchania, jeden z przesłuchiwanych przed komisję funkcjonariuszy gdańskiej ABW.

– Nie zabraniałem prowadzić żadnych działań aktywnych, operacyjnych – odpowiedział Jarosław Dąbrowski.

Świadek stwierdził jednocześnie, że Agencja wiedząc, iż działania operacyjne ws. Amber Gold prowadzi gdańska policja, sama nie mogła ich podejmować.

 – Nie wykluczam, że mogło tak być – powiedział były zastępca dyrektora delegatury ABW w Gdańsku.

Świadek przyznał również, że śledztwo ws. piramidy finansowej zostało zlekceważone przez śledczych.

– Prokuratorzy jakby się zorientowali, że rzeczywiście. W rozmowach ze mną mówili: „Chyba żeśmy troszeczkę tej sprawy nie docenili, zlekceważyli”. Jak mówili: „To w zasadzie nigdy nie było śledztwo” – wskazał Jarosław Dąbrowski.

W trakcie przesłuchania ponownie okazało się, że to prokuratura wstrzymywała niektóre działania ABW w sprawie afery.

– Jakiego rodzaju czynności wykonywała delegatura? – pytała przewodnicząca komisji poseł Małgorzata Wassermann.

– Teraz trudno mi określić, ale rzeczywiście to nie były główne czynności w śledztwie. Główne czynności prokuratorzy zostawiali dla siebie, m.in.: przesłuchanie pracowników Amber Gold, przesłuchania innych ważnych świadków. Raczej robili to osobiście prokuratorzy – zaznaczył były zastępca dyrektora delegatury ABW w Gdańsku.

Świadek zeznał również, że – jego zdaniem – Marcin P. prowadził działalność samodzielnie i nie był słupem. Z tym stwierdzeniem nie zgadzał się wiceprzewodniczący komisji śledczej Jarosław Krajewski.

 – Wszystko na to wskazuje, że pan Marcin P. był słupem z jednego powodu – nie dysponował kapitałem, który pozwoliłby jemu zapewnić normalne funkcjonowanie działalności gospodarczej, która byłaby gwarantowana, gdzie kupowano by złoto, a nie za środki klientów Amber Gold miałyby być wypłacane już zakończone lokaty – wskazywał Jarosław Krajewski, wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. Amber Gold.

W związku z dużą rozbieżnością w zeznaniach byłego wicedyrektora gdańskiej delegatury ABW z zeznaniami funkcjonariuszy ABW, którzy zajmowali się sprawą, w następny czwartek dojdzie do konfrontacji.

Drugi z przesłuchiwanych, były dyrektor gdańskiej delegatury ABW, Adam Gruszka, zeznał, że Amber Gold była dziwną firmą, która dokonywała niejasnych przelewów.

– W rozmowie z dyrektorem delegatury stołecznej dowiedziałem się, że na moim terenie funkcjonuje dziwna firma, (…) że ta firma dokonuje bardzo dziwnych przelewów na konta bardzo dziwnych osób. Jednym z takich najdziwniejszych dla dyrektora delegatury w Warszawie przelewów był przelew na gdańskie zoo – mówił Adam Gruszka.

Były dyrektor gdańskiej delegatury ABW dodał, że były to kosmiczne przelewy, które się nie mieściły w granicach rozsądnego postępowania gospodarczego. Dopytywany przez posła Jarosława Krajewskiego, kto przekazał mu informację na temat firmy Marcina P., świadek zeznał, że był to Główny Inspektor Informacji Finansowej.

Jutro przed komisją stanie dwóch prokuratorów z Gdańska pracujących przy sprawie Amber Gold: Anna Gurska i Ryszard Paszkiewicz.

TV Trwam News/RIRM

drukuj