fot. PAP/Marcin Obara

Komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchuje b. szefów gdańskiej ABW

Po godz. 10.00 rozpoczęło się posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold. Zeznania dziś składają: były zastępca dyrektora gdańskiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Jarosław Dąbrowski oraz były jej szef Adam Gruszka.

Jednym z kluczowych wątków podczas przesłuchań będzie dziś kwestia relacji między ABW a prokuraturą. Komisja chce wyjaśnić, kto polecił funkcjonariuszom Agencji, by nie zajmowali się wątkami pobocznymi sprawy Amber Gold. To mogło mieć duży wpływ dla całej sprawy. Ostatnie przesłuchania funkcjonariuszy służb specjalnych pokazały, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego już w 2010 r. miała pierwsze sygnały o sprawie Amber Gold.

– Sposób działania Amber Gold nie zmienił się w latach 2011–2012. Zmieniła się jedynie skala pozyskiwanych środków i skala reklam ze strony Amber Gold. Oczywiście ABW mogła pójść już wtedy tropem Komisji Nadzoru Finansowego, czyli sprawdzenia, czy firma działa na zasadzie parabanku – zgodnie z podejrzeniami KNF – i myślę, że dość szybko ta sprawa zostałaby zakończona – powiedział Jarosław Krajewski, wiceprzewodniczący komisji.

Służby już wtedy wiedziały bowiem, że szef piramidy finansowej Marcin P. był wielokrotnie karany. Informacje te zostały bardzo szybko przekazane delegaturze stołecznej ABW – wskazała Małgorzata Wassermann.

– Delegatura stołeczna działała opieszale, a dużą część dokumentów miała bardzo szybko. W tych dokumentach była nie tylko kwestia KNF-u, czarnej listy, wielokrotnej karalności, ale też jakby kwestia handlu złotem i wszystkiego, co się z tym łączy – zaznaczyła przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold.

Gdyby odpowiednie działania zostały podjęte już w 2010 r., tysiące osób nie straciłoby dorobku często całego swojego życia – dodał Jarosław Krajewski.

– Brak działań ze strony instytucji państwa w latach 2009–2010 doprowadził do tego, że tysiące osób zdecydowało się na powierzenie swoich oszczędności firmie Amber Gold, ponieważ zakładało, że żyjemy w państwie prawa, czyli instytucje państwa mają strzec praworządności – wskazał wiceprzewodniczący komisji.

Tej praworządności jednak nie strzeżono. ABW nie podjęła wtedy żadnych działań, aby ostrzec obywateli przed piramidą finansową. Agencja nie sprawdziła m.in. kont bankowych osób powiązanych z właścicielami Amber Gold. Dawało to możliwości bezkarnego wyprowadzania pieniędzy ze spółki i tym samym oszukania niemal 19 tys. osób na kwotę w wysokości blisko 851 mln zł.

TV Trwam News/RIRM

drukuj