Komisja śledcza ds. Amber Gold przesłucha jutro świadków z KNF

Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold rozpocznie we wtorek przesłuchania świadków związanych z Komisją Nadzoru Finansowego. Zeznawać będą w tym dniu były rzecznik KNF Łukasz Dajnowicz oraz zastępca departamentu prawnego Komisji Marcin Pachucki.

Przesłuchania przed komisją mają się rozpocząć o godz. 10. Wówczas stanie przed nią były dyrektora departamentu komunikacji społecznej Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego Łukasz Dajnowicz. Po południu we wtorek zeznawać ma zastępca departamentu prawnego Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego Marcin Pachucki.

„To są osoby, które wykonywały jedne z pierwszych czynności w KNF, jeśli chodzi o Amber Gold” – powiedziała przewodnicząca komisji śledczej Małgorzata Wassermann z Prawa i Sprawiedliwości.

Jak dodała polityk, posłowie komisji śledczej będą chcieli dowiedzieć się o przesłankach i wiedzy jaką miała KNF na temat tej firmy oraz dlaczego zdecydowała się wpisać ją na listę ostrzeżeń publicznych.

UKNF umieścił Amber Gold na liście ostrzeżeń publicznych 30 października 2009 r. informując, że spółka ta nie posiada zezwolenia na wykonywanie czynności bankowych.

„Drugą kwestią będzie sprawa podjęcia decyzji (przez UKNF) o złożeniu zawiadomienia do organów ścigania ws. Amber Gold” – dodała posłanka.

Przypomniała jednocześnie, że KNF prowadził korespondencje z prokuraturą ws. Amber Gold przez ponad dwa lata.

Według Małgorzaty Wassermann podczas przesłuchania poruszana będzie też kwestia nieudanych prób podejmowanych przez KNF, by sprawą Amber Gold zainteresować inne organy państwowe, m.in. UOKiK.

Firma Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF 15 grudnia 2009 r. złożyła doniesienie do prokuratury, podejrzewając, że firma prowadzi działalność bankową, ale nie ma wymaganych zezwoleń. Sprawą zajęła się wówczas Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.

UKNF złożył w lutym 2010 r. zażalenie na to postanowienie, które zostało przez Sąd Rejonowy Gdańsk–Południe uznane za uzasadnione, a w konsekwencji prokuratura we Wrzeszczu ponownie wszczęła dochodzenie.

Pod koniec sierpnia 2010 r. do Komisji wpłynęło jednak postanowienie o umorzeniu dochodzenia przez Prokuraturę Rejonową Gdańsk–Wrzeszcz. Na to postanowienie ówczesny przewodniczący KNF złożył na początku września 2010 r. zażalenie, które zostało uwzględnione decyzją Sądu Rejonowego Gdańsk–Południe w 16 grudnia 2010 r.

W późniejszej analiza działań organów i instytucji państwowych w odniesieniu do Amber Gold przygotowanej przez Komitet Stabilności Finansowej stwierdzono, że UKNF „nie posiadając uprawnień do występowania z żądaniem informacji bezpośrednio od podmiotu nienadzorowanego, jakim była spółka Amber Gold, działał w sposób niebudzący zastrzeżeń”. Zwrócono uwagę, że Komisja kierowała do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez tę spółkę, a także uzupełniała te zawiadomienia uzyskanymi dodatkowo informacjami.

Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r. nie wypłacając tysiącom swoich klientów powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Jesienią 2012 r. śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia ws. Amber Gold.

W śledztwie, prowadzonym przez prokuraturę wspólnie z ABW, przesłuchano prawie 20 tys. świadków, a akta sprawy liczą ponad 16 tys. tomów.

Według łódzkich śledczych, Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Proces Marcina P. i jego żony trwa od 21 marca 2016 r. przed gdańskim Sądem Okręgowym.

PAP/RIRM

drukuj