fot. flickr.com

Komisja Europejska chce przeznaczyć mniej środków na wspólną politykę rolną

Mniejsze środki na wspólną politykę rolną o pięć procent w ramach nowego budżetu zaproponowała dziś Komisja Europejska. Polska miałaby otrzymać ok. jeden procent mniej na dopłaty bezpośrednie dla rolników i ok. 25 procent mniej na fundusz rozwoju obszarów wiejskich.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w latach 2021 – 2027 Komisja Europejska chce przeznaczyć na wspólną politykę rolną sumy mniejsze niż w obecnym budżecie. Budżet przewidywany jest na 365 mld euro. To o 5 proc. mniej niż dotychczas.

– Biorąc pod uwagę cięcie 5 proc. proponujemy bardziej ukierunkowane podejście, by zwiększyć wydajność zostanie stworzony lepszy model realizacji, modernizujący poszczególne działania z korzyścią dla krajów członkowskich powiedział komisarz UE ds. rolnictwa Phil Hogan.

Dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników, liczone w cenach bieżących, mają się zmniejszyć nieznacznie, o blisko 1 proc. W sumie na ten cel ma być przeznaczone 21 mld euro. W cenach stałych, bez uwzględnienia inflacji, nowy budżet na dopłaty ma wynieść blisko 19 mld euro.

– Nie będzie również zrównania dopłat. Taką decyzję Komisja Europejska tłumaczy faktem, że polskie rolnictwo zbliża się do średniej UE. To absurdalne tłumaczenie – zaznaczył Zbigniew Grajoszek z NSZZ ‘Solidarność” Rolników Indywidualnych.

– Żądaliśmy żeby te dopłaty ze względu na sprawiedliwość dziejową, na doświadczenia Polski z czasów komuny, żeby były większe, żebyśmy mogli stać się konkurencyjni. Jak my możemy wyrównać te zapóźnienia? Ktoś nam mówi, że my już bardzo dobrze stoimy, że polskie rolnictwo już jest średnie, ale to jest dzięki naszym rolnikom. Osiągnęliśmy, to co osiągnęliśmy, a nie dzięki Unii, która nas cały czas oszukuje powiedział Zbigniew Grajoszek.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku drugiego składnika wspólnej polityki rolnej, Na fundusz rozwoju polskich obszarów wiejskich mamy otrzymać ok. 9 mld euro, licząc w cenach bieżących. To o 25 proc. mniej niż dotychczas. Ograniczone mają być też możliwości przesuwania środków z funduszu na dopłaty bezpośrednie. Obecnie jest to 25 proc. W myśl propozycji – będzie to 15 proc.

Takiego cięcia nie wyobrażają sobie polscy rolnicy.

– Na tym nie stracą tylko rolnicy, ale i ludzie pracujący w mieście. Rolnik tych pieniędzy z dopłat nie gromadzi, tylko zawsze są jakieś inwestycje mówił Krzysztof Boguszewski, rolnik w Suchowoli.

Czy zatem polskie rolnictwo zostaje właśnie skazane na powolny upadek? Minister rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel uspokaja.

– Przed nami rok negocjacji. Jest to niekorzystne na tym etapie dla Polski, ale myślę, że w ciągu tego roku po przedstawieniu argumentów, uda się wynegocjować lepsze warunki, takie które będą do zaakceptowania – akcentował Krzysztof Jurgiel.

Mniejsze dopłaty dla rolników oznaczają tylko jedno – większe ceny – podkreśla rolnik z województwa dolnośląskiego Janusz Gargala.

– Trzeba liczyć się z tym, że jednak inflacja jest, koszty jednak wzrastają, bo przecież odczuwamy na co dzień wzrost cen paliw. Oczywiście ceny robocizny, bo to problem nawet w większych gospodarstwach. Musimy zatrudniać nawet obcokrajowców. Wszystko to odbija się na kosztach produkcji – powiedział Janusz Gargala.

Dlatego też rolnicy apelują do resortu rolnictwa o większe zainteresowanie się losem polskich rolników.

– Jeżeli nie będzie produkcji rolnej to zaleją nas produkty, tak jak już mamy: duńskie, francuskie, niemieckie. Dlaczego we Francji resort rolnictwa potrafi obronić rynek rolny własny, a u nas wygląda na to, że resort rolnictwa dba o interesy zagranicznych dostawców produktów rolnych, a nie naszych rodzimych podkreślił Grzegorz Sybilski ze  Związku Zawodowego Rolników RP Solidarni.

TV Trwam News/RIRM

drukuj