fot. flickr.com

Komisja Europejska broni Rosji ws. sankcji nałożonych przez USA

Amerykański Senat poparł pakiet sankcji wobec Rosji, Iranu i Korei Północnej, który obejmuje nie tylko firmy, ale też ich kontrahentów. Uderzy to w zachodnie przedsiębiorstwa współpracujące z Rosją, m.in. uczestników projektu Nord Stream 2. W odwecie Rosja wprowadza restrykcje wobec amerykańskich dyplomatów. Po stronie Moskwy staje Komisja Europejska, która także chce walczyć z wprowadzanymi sankcjami.

Najpierw Izba Reprezentantów przyjęła ustawę, która wprowadziła nowe sankcje wobec członków rządu Rosji w odpowiedzi na próby wpłynięcia na wynik wyborów prezydenckich w USA w listopadzie 2016 r. Rozszerzono zakres restrykcji ekonomicznych dotyczących amerykańsko-rosyjskiej wymiany inwestycyjno-handlowej. Teraz te regulacje poparła zdecydowana większość  amerykańskich senatorów.

 – Stany Zjednoczone Ameryki muszą wysłać silną wiadomość do Władimira Putina i innych agresorów, że nie będziemy tolerować ataków na naszą demokrację – powiedział republikański senator John McCain.

Biały Dom nie ukrywał, że jest przeciwny nałożeniu nowych sankcji na Rosję, tłumacząc, że administracja chce zachować elastyczność w polityce wobec Kremla – wskazał dr Mirosław Habowski, politolog.

 – To rodzi pytanie, czy amerykańska demokracja nie przeżywa jakiegoś kryzysu, bo system demokratyczny polega na pluralizmie polityczny. Zakładamy zatem, że dwie partie się różnią poglądami. Okazuje się jednak, że establishmenty obu partii są spójne i w pewnym sensie utrudniają panu prezydentowi USA, posiadającemu najsilniejszy demokratyczny mandat, prowadzenie takiej polityki zagranicznej, jaką uważa za stosowne – powiedział dr Habowski.

 Prezydent Rosji Władimir Putin zapowiada, że Rosja z czasem odpowie na amerykańskie sankcje gospodarcze, ale jej reakcja będzie zależała od ostatecznego brzmienia ustawy Kongresu USA wprowadzającej te retorsje i ich zakresu.

 – Ale w pewnym momencie będziemy musieli odpowiedzieć. Nie da się bez końca znosić obraźliwych  zachowań wobec naszego kraju. Reakcja będzie zależała od ostatecznego brzmienia ustawy Kongresu USA wprowadzającej te retorsje i ich zakresu – powiedział prezydent Putin.

 Szef MSZ Niemiec Sigmar Gabriel oświadczył,  że „w żadnym wypadku” nie zaakceptuje amerykańskich sankcji przeciwko europejskim firmom współpracującym z Rosją.

Historyk prof. Włodzimierz Osadczy wskazał na dużą wagę sankcji dotyczących sfery energetycznej.

 – Wiadomo, iż transportowanie surowców do Europy jest tradycyjnym mechanizmem wpływu Rosji na sytuację polityczną w Europie. Z drugiej strony wiemy, że jest też konkurencja biznesowa. USA mają zamiar opanować rynek europejski gazu. Zatem sankcje mają wymiar polityczny i gospodarczy – zaznaczył prof. Osadczy.

 Zaangażowane we wspólne z Rosjanami przedsięwzięcia państwa europejskie krytykują ustawę, gdyż wprowadza ona tzw. sankcje eksterytorialne. Oznacza to, że USA mogą objąć zakazem sektorowym nie tylko firmy rosyjskie, ale i europejskie, gdy te będą współpracować z Rosjanami w obszarach objętych restrykcjami. Dotyczy to zwłaszcza energetyki. Problemy mogą mieć nie tylko firmy, które budują rosyjskie rurociągi, ale też je remontują, dostarczają części zamienne albo też biorą udział w finansowaniu – zwrócił uwagę prof. Piotr Mickiewicz, politolog.

 – W bardzo szerokim zakresie dotknie także przedsiębiorstwa unijne, zwłaszcza konsorcjum budujące Nord Stream 2, ale także przedsiębiorstwa przemysłu ciężkiego oraz porty. Ofiarą będzie zwłaszcza gospodarka niemiecka, która stanowi centrum gospodarczej współpracy z Federacja Rosyjską – wskazał prof. Mickiewicz.

Zagrożonych jest przede wszystkim osiem dużych projektów. Nord Stream 2 oraz Nord Stream 1, a także dwa gazociągi podwodne: Blue Stream pod Morzem Czarnym z Rosji do Turcji oraz CPC pod Morzem Kaspijskim. Oprócz tego rurociągi na Kaukazie, eksploatacja pola naftowego w Azerbejdżanie oraz złoża gazu w Egipcie. To także dwa rosyjskie terminale skraplania gazu na Bałtyku i Sachalinie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj